Nadszedł czas na długo oczekiwany test nowego kołowrotka z oferty rodzimego Dragona. W nasze ręce trafił model FD930i i z nim spędziliśmy nad wodą sporo czasu. Zapraszamy do recenzji.
Charakterystyka ogólna
Kołowrotki Fishmaker to nowa seria młynków spinningowych. Te nowoczesne kołowrotki zostały w całości zaprojektowane według wytycznych Dragona i to nas najbardziej zaciekawiło. Producent wskazuje, że wytyczne jakie zostały narzucone projektantom sprzętu to zbiór opinii wielu czołowych spinningistów zrzeszonych z firmą, którzy dążyli do tego, aby poprzez swoją wiedzę i doświadczenie ułatwić stworzenie kołowrotka idealnego.
Fishmaker’y cechuje dostępność kilku modeli (FD, RD) oraz kilku wariantów wielkości. My przyjrzymy się z bliska modelowi FD930i, a więc młynkowi z przednim hamulcem, o średniej wielkości. Test omawianego Fishmakera przeprowadziliśmy na prośbę naszych czytelników, którzy wielokrotnie zgłaszali, że w sieci nie ma żadnych informacji o tymże sprzęcie… Postanowiliśmy tę lukę zapełnić.

Jakość i wykonanie
Fishmakera FD930i nabywamy wraz z estetycznym pokrowcem. Sam młynek wizualnie prezentuje się ciekawie. Głęboka czerń zestawiona z surowym metalem tworzą niezłe połączenie. Na pierwszy rzut oka budowa korpusu zbliżona jest do Daiwy Infinity Q Zaion. Zarówno korpus jak i rotor wykonane zostały z najnowocześniejszego kompozytu grafitowego, który cechuje sztywność oraz odporność na uszkodzenia mechaniczne. Ogólnie młynek jest wykonany zgodnie z najnowszymi standardami technologicznymi. Fishmaker serii FD, jak wskazuje nam skrót (Front Drag), oferowany jest w wersji tylko z przednim hamulcem. Został wyposażony w 8 japońskich łożysk oraz łożysko oporowe. System posuwu szpuli napędzany jest przekładnią ślimakową. Na uwagę zwraca budowa szpuli. Ma ona sporą średnicę, wykonana jest z duraluminium. Jest przy tym relatywnie płytka, co w praktyce ma wpływać na wydłużenie rzutów. Pomimo swojej „płytkości”, szpula główna pomieści całkiem sporo linki, a jest to odpowiednio 110m/0,35mm, 215m/0,25mm. W zestawie producent dokłada szpulę zapasową wykonaną z tego samego stopu metalu, z tym, że o innych parametrach pojemnościowych: 115m/0,25mm, 150m/022mm. Mówiąc krótko – szpula zapasowa jest płytsza od szpuli głównej. Obydwie szpule różni jeszcze jeden kosmetyczny detal – szpula główna posiada otwory przy dolnej krawędzi.

W zestawie wraz z kołowrotkiem producent dorzuca także estetyczny pokrowiec

Dragon Fishmaker FD930i

Wersje FD – modele z przednim hamulcem

Szpula o dużej średnicy

Kabłąk rurkowy, metalowy klips do podczepiania linki


Jedyną informację dot. producenta znajdziemy na stopce kołowrotka

Hermetyzowany przedni hamulec

Duraluminiowe szpule główna oraz zapasowa (na zdjęciu płytsza szpula zapasowa)

Rotor po zdemontowaniu szpuli. Widoczna czerwona plastikowa podładka dystansująca

Szpula po zdemontowaniu nakrętki hamulca

Wewnętrzna strona szpuli

Od lewej – szpula zapasowa, obok szpula główna
Korbka wykonana jest z jednego kawałka duraluminium, wyposażona w system szybkiego składania. Co ciekawe, nie jest „zakręcana” w tradycyjny sposób (poprzez przykręcenie śruby kontrującej z drugiej strony). Korbka posiada swój gwint, przez co jej przykręcenie odbywa się w ten sposób, że kręci się nią tradycyjnie aż do natrafienia na opór. Ten sposób mocowania gwarantuje, że korbka nigdy nam się nie poluzuje podczas łowienia.
Sam uchwyt korbki jest niewielki lecz bardzo poręczny. Pokryty jest gumą. Waga testowego modelu kołowrotka: 298g.
Przełożenie Fishmakera FD930i jest niskie, bo wynosi tylko 1 : 4,4. Nawój linki przy jednym obrocie korbki jest imponujący. Świadczy to o wysokiej jakości mechanizmów kołowrotka.
Zawarte powyżej informacje to oczywiście tylko wybrane cechy Fishmakera. Celem zapoznania się ze szczegółami technicznymi, odsyłamy zainteresowanych do katalogu producenta.
Praca mechanizmów na etapie przygotowawczym, jeszcze przed właściwymi testami nie budzi naszych zastrzeżeń. Całość pracuje płynnie, lekko, sprawia całkiem pozytywne wrażenie. Kołowrotek jest objęty pięcioletnią gwarancją producenta.

Korbka z duraluminium

Bardzo poręczny uchwyt korbki, pokryty gumą

Gwint korbki wkręcany bezpośrednio w otwór mocujący do korpusu
Cena
Fishmaker FD930i to nowy produkt na rynku. Obecnie jego zakup to wydatek około 360 zł. Z jednej strony jest droższy niż bardzo dobre kołowrotki innych producentów, jak np. Zauber czy Red Arc, z drugiej zaś jest zdecydowanie tańszy niż np. Stradic. Jego cenę określamy zatem jako przystępną.

Przeznaczenie
Szeroka gama dostępnych modeli Fishmakera, w kilku wielkościach pozwala postawić tezę, że jest to młynek o szerokim zastosowaniu, oczywiście o charakterze czysto spinningowym. Skupiając się jednak na testowym modelu o określonej wielkości (930i) śmiało stwierdzamy że jest to młynek idealny zarówno na klenie, pstrągi, jak również na szczupaki czy sandacze. Jego wielkość jest optymalna do takich właśnie połowów.

Praca
Nad wodą z czarnym Fishmakerem spędziliśmy sporo czasu. Testowaliśmy go mocno, czasami wręcz uciążliwie. Młynek pracuje płynnie, cicho i lekko. Nie słychać żadnych nieporządanych odgłosów, na korbce nie czuć pracy wewnętrznych mechanizmów. Wyczuwamy na niej jedynie niewielki luz który nie pogłębia się z czasem użytkowania. Podczas łowienia ma się czasem wrażenie, że operuje się sprzętem, który znacznie przekracza wartość za jaką nabywamy fishmakera.
Ogólnie całość jest dość dobrze spasowana. Kabłąk zbija się bardzo lekko, nie powstają zakleszczenia. Kabłąk nie należy do najcichszych ale to drobiazg. Linka nawijana jest na kołowrotek starannie ale warto nieco popracować podkładką aby wyeliminować minimalne zgrubienie tuż pod rantem szpuli. Łożyskowana rolka prowadząca linkę, pomimo nieznacznej szerokości, spełnia swoje zadanie w 100%.

Plecionka nawinięta na zapasową szpulę.

Główna szpula w akcji
Hamulec daje się regulować w szerokim zakresie, oddaje linkę płynnie i równo. Jest przy tym bardzo precyzyjny. W modelu którym dysponujemy zwiększono powierzchnię podkładek ciernych, przez co precyzja działania hamulca została znacznie podniesiona. Kulturę pracy hamulca naprawdę daje się odczuć.
W dalszych testach poddawaliśmy Fishmakera sporym przeciążeniom. Z trudnego zadania młynek wyszedł zwycięsko. Silny prąd, duże wirówki nie robią na nim wrażenia. Przestrzegamy jednak przed takim długotrwałym traktowaniem. Do ciężkiej orki lepiej zaopatrzyć się w specjalistyczne młynki. To co zauważyliśmy, to podczas stosowania większych wirówek słychać nieznacznie szum rolki prowadzącej linkę. Traktujemy to jednak jako normalny objaw pracy elementu, który poddawany jest sporemu naciskowi.
Zatrzymajmy się przy szpuli. Poprzez swoją budowę (duża średnica, relatywnie płytka) umożliwia posyłanie przynęt na dalsze odległości niż przy użyciu młynków z mniejszymi szpulami i zostało to przez nas potwierdzone. Zasada którą kierował się producent jest prosta – czym większa średnica szpuli, tym większe i rzadsze zwoje żyłki schodzą z młynka podczas rzutu. To wpływa na wydłużenie lotu przynęty. Pomysł zaczerpnięty z wędkarstwa karpiowego, gdzie używane kołowrotki pozwalają posyłać przynęty na imponujące odległości. Niestety podczas łowienia bardzo lekkimi przynętami zdarzało się jednak, że żyłka była wciągana pod szpulę. Podobny efekt występował, jak nawinięta była zbyt duża ilość linki.

Przełożenie…niskie i doskonale pasujące do tego młynka. Ma ono kluczowe znaczenie dla żywotności przekładni. Żadne uporczywe kręcenie nie ma tu miejsca. Łowi się spokojnie, komfortowo. Bardzo duży plus dla producenta. Jeden obrót korbki zabiera sporą ilość linki, bo około 77cm. Tak wynika z opisu katalogowego i zostało to przez nas potwierdzone (zmierzyliśmy z ciekawości).
Odporność sprzętu na warunki atmosferyczne możemy określić jako optymalną. Fishmaker nie jest kołowrotkiem, który przetrwa długotrwałe zamoczenie. Zwykłe opady deszczu nie wpłyną jednak na kulturę pracy.

Fishmaker FD930i
W tym miejscu musimy zwrócić uwagę na jedną rzecz… otóż wydaje nam się, że mechanizm zwalniania obrotów wstecznych działa zbyt lekko. Chodzi o sam przełącznik. Podczas łowienia, przy niewielkim, lekkim trąceniu zdarzało się, że się przełączał. Największy problem jest wówczas gdy zdarzy się to podczas holu, a nie będziemy tego świadomi. Ten przełącznik umiejscowiony jest z tyłu i nieplanowane jego trącenie czasami się zdarzało.

Ogólne wrażenie
Fishmaker FD930i to sprzęt który możemy śmiało polecić każdemu wytrawnemu spinningiście. Komfort pracy, dobre wykonanie, a przede wszystkim dostosowanie pod wymagania wędkarza to gwarancja współpracy na linii spinningista – sprzęt. Przy prawidłowej eksploatacji Fishmaker będzie cieszył przez kilka dobrych sezonów. Wydaje się, że producent stanął na wysokości zadania. Fishmaker FD930i to całkiem udana pozycja w ofercie Dragona.

OCENA KOŃCOWA – punktowanie:
{flashchart title=”Ocena końcowa/punktowanie” data=”Jakość i wykonanie,cena,przeznaczenie,w akcji,wrażenia,średnia ocena/9,7.8,9,8.4,8.3,8.4″ multibar_color=”1″}costs{/flashchart}
| Zalety | Wady |
| – kultura pracy, – wykonanie, spasowanie, – niskie przełożenie wydłużające żywotność przekładni, – niewygórowana cena, – szpula o sporej średnicy umożliwiająca wykonywanie dalszych rzutów, – duraluminiowa zapasowa szpula w zestawie, – pięcioletnia gwarancja producenta. |
– wpadanie linki pod korpus szpuli
|
| Punktacja: 1-beznadziejny, 2-fatalny, 3-nędzny, 4-słaby, 5-przeciętny, 6-zadowalający, 7-solidny, 8-znakomity, 9-fantastyczny, 10-mistrzowski |

hmm czytając opinie o tym kołowrotku w internecie, mam wrażenie, że ten test to artykuł sponsorowany… ?
Drogi Michale! Jestem ciekaw co na ten temat piszą inni. Jeżeli masz takie adresy internetowe to prześlij odnośniki. Pozdrawiam – Michał
Też odnoszę wrażenie jak by to był artykuł sponsorowany.
Kołowrotek sprawdzałem w sklepie i nie odniosłem tak pozytywnej opinii, największa wadą kołowrotka jest to że jest on wykonany z grafitu i konstrukcja nie posiada odpowiedniej sztywności co w swojej klasie cenowej go dyskwalifikuje. Ponadto model który oglądałem posiadał spore luzy na korbce i rotorze.
Jestem już po lekturze testu i komentarzy.
Andrzej, sprawdziłeś w sklepie i kwestionujesz testy wykonane nad wodą ? Skąd ty sie urwałeś ? I od kiedy to konstrukcja z grafitu odstaje od tej z metalu? Nie miałem Fishmakera w ręku ale słyszałem już bardzo dużo dobrego o nim. A tutaj czytam potwierdzenie. Zastanawiam się czym ty łowisz że masz taką szybką ocenę w oczach jeszcze w sklepie
Pozdrawiam
Wojciech Śledziński
zawsze sie znajdzie ktoś komu cos nie bedzie pasowalo. nie warto sie wdawac w niepotrzebne dyskusje bo czlowiek chce czytac komentarze na temat kolowrotka a nie jakies bezsensowne uwagi odnosnie sponsorowania. Kilka komentarzy juz jest ktore nic nie wniosly, i po co to?
Jakby nie patrzeć w roli wyjaśnienia kołowrotki Shimano są wykonane z CI4 czyli sztywnego grafitu i nie słyszałem żeby były gorsze od tradycyjnych, poza tym biorąc nawet Twin Powera z serii FA też będzie miał delikatne luzy na korbce i to od nowości. Łowię takim intensywnie od roku i nie zauważyłem zeby się ten luz zwiększył kolega ma ten sam model już 8 lat również intensywnie go eksploatuje i również nie narzeka na luzy.
Posiadam model FD1135i zgadzam sie ze wszystkim co napisano w tym tescie, który moim zdaniem jest bardzo profesjonalny
drodzy Panowie, nie oceniałem tego kołowrotka w sklepie, ani nie oceniam na podstawie artykułu. Ja ten kołowrotek mam i miałem przyjemność wykonać nim tysiące rzutów. Przy jego pomocy złowiłem wiele szczupaków, w tym kilka powyżej metra, największy 115 cm. O czym Andrzej piszesz?!? Sprawdziłeś kołowrotek w sklepie? Stary, to urządzenie jest idealne w terenie, podczas walki. Nie najlepiej znoszę typowe polskie „gule” i bezpodstawne próby „zjechania” wszystkiego. Termos też ocenisz w sklepie? 😉
Z tego co ja zauważyłem Dragon informuje pod artykułami jeśli są to teksty sponsorowane, nie widzę w takim razie powodu by za takowy uważać artykuł powyżej. Mnie bardzo zaciekawił, niedługo udam się pooglądać ten kołowroteczek.
Niniejszym informujemy, że na witrynie fishing-test.pl nigdy nie były i nie będą publikowane tzw. testy sponsorowane. Zamieszczone materiały są pochodną przeprowadzania testu sprzętu wędkarskiego, a wynikają z subiektywnej oceny testujących redaktorów FT.
Dziwny ten test… W innych przypadkach (testy kołowrotków) szumy na rolce, mała odporność na wodę głośny kabłąk (co dla niektórych jest ważne !) , początkowe luzy na korbce, sytuacja z bardzo lekko przeskakującym włącznikiem blokady biegów wstecznych zawarta była by (i bardzo słusznie) w tabeli MINUSY. Tutaj natomiast takie znaczące minusy wcale nie są minusami… Uważam że ten test nie jest rzetelny, widzi to chyba każdy czytelnik. Panie „Krzyśku” śmieszy mnie taka sytuacja, że twierdzisz Pan „[…]złowiłem wiele szczupaków […]”. Od kiedy Pan posiada ten kołowrotek ? Bo z tego co mi wiadomo dostępny jest on od niedawna, a według RAPR szczupaka nie można poławiać już od prawie 4 miesięcy… Czy tylko ja tu czegoś nie rozumiem?
Drogi Bartku! Czy masz coś do powiedzenia na temat tego kołowrotka. Chodzi mi o to, czy miałeś go w ręku i czy ewentualnie łowiłeś na niego. Podziel się z nami swoimi obserwacjami. Każda uwaga osoby , która miała ten kołowrotek w ręku będzie dla mnie ciekawa bo sam chciałbym taki sobie kupić.
Co do obiektywizmu tego portalu to sam miałem czasem wrażenie, że zbyt duże jest tu zafascynowanie amerykańskim sprzętem ale Dragona to Koledzy chyba zbytnio nigdy nie promowali.
Drogi Michale !
Nie miałem tego kołowrotka w ręku, dlatego też nie napisałem co według mnie jest złe. Napisałem zaś to o czym każdy z nas może wyczytać w tekście. Sam autor napisał o wadach tego kołowrotka jednak nie rozumiem zupełnie czemu nie zaliczył ich do WAD, ponieważ jeżeli chodzi o kołowrotki to wymienione przez niego i mnie rzeczy są zdecydowanie WADAMI kołowrotków. Dla przykładu podam WADY testowanego na tym portalu kołowrotka Spro Red Arc:
„Wady
– odporność na zamoczenie,
– brak zastosowania w słonych wodach,”
albo kołowrotka daiwa infinity q 3000 zaion:
„Wady
– słaba odporność na piach i inne zabrudzenia,
– niska odporność na zamoczenie,”
Więc czegoś tutaj nie rozumiem…
Ów test według mnie nie jest dobry, bo równie dobrze inny np samochodowy tester mógłby stwierdzić, że auto w którym tak na prawdę nie do końca działa hamulec, silnik się przegrzewa, koła mają luzy, a przeguby skrzypią gdy są mokre jest bez WAD… tylko czy na tym polega dobry test czy wciskanie ludziom kitu ?
Patrząc z boku zastanawiam się nad jednym – w którym miejscu w teście pisze, że ten kołowrotek mało jest odporny na wodę ? Jest tylko mowa o długotrwałym zamoczeniu a to jak dla mnie całkowity nurek w wodę. A takiego wodowania to nie zniosą kołowrotki nawet za 1000 zł. Popraw mnie jeżeli się mylę. A to że przełącznik działa zbyt lekko to raczej uwaga (przestroga) a nie wada. Faktycznie widać ze nie niektórych boli ze kołowrotek dragona zostal zestawiony z dobrymi kołowrotkami jak zauber. Widocznie zasłużył
chodzi o to, że wady które były w innych kołowrotkach w tym wypadku nagle nie są już wadami… Jeżeli Ci w aucie skrzypi amortyzator i drążek zmiany biegów czasem po dotknięciu palcem może wbić inny bieg to nie zależnie czy to mistsubishi, mercedes czy fiat – to zawsze będzie WADA! Nie wiem czego tu nie rozumieć?
Jak czytam niektóre posty, np. ten pierwszy od Michała ( notabene ja też mam na imię Michał), czy też ten od Bartka, to się zastanawiam czy Wy, Koledzy piszecie takie rzeczy z własnej, nieprzymuszonej woli, czy tez stoją za tym interesy innych firm z branży. Z góry przepraszam, jeżeli ktoś poczuje się urażony ale czytając wypowiedzi osób które sprzętu na oczy nie widziały ale czują się w obowiązku przypiąć mu jakąś łatkę zawsze zmuszają do tego typu rozważań.
Kolego- jestem zwykłym wędkarzem. Powiem Ci nawet że jestem bardzo zadowolonym użytkownikiem kołowrotka Team Dragon 930iz. Jednak jeżeli osoba która testowała ten model pisze o rzeczach, które z pewnością są wadami i występują w całkiem sporej ilości a na koniec widzę w tabeli „brak wad” no to coś tutaj chyba nie jest w porządku. Dla mnie nie ważne czy jest to dragon, okuma czy penn. Jeżeli kołowrotek ma minusy to trzeba je po prostu napisać a nie udawać że wszystko gra. W czym się mylę?
Bartek, po części masz swoją rację. Choć coś co dla ciebie jest wadą, nie jest widocznie wadą wg testującego na tyle istotną żeby to ująć w tabelce „WADY”. W samym opisie nigdzie nie znalazłem słowa wada.
No,no pojawił się ciekawy kołowrotek w Dragonie 🙂
Koledzy po pierwsze nawet Infinity Q zaion która według zapewnień producenta jest wodoodporna nie wytrzyma dłuższego pełnego zanużenia w wodzie jeziorowej. Po drugie testy są wykonywane przez różnych testerów którzy mają pojęcie o sprzęcie, nie każdy noże tu zostać testerem więc raczej wiedzą co piszą. Po trzecie z powodu iż testy są przeprowadzane przez kilku testerów a nie jednego więc odczucia subiektywne będą się różnić tak jak i sposoby testów, spostrzeżenia, opisy jak i decyzja co jest wadą na tyle ważną aby wpisać ją w rubrykę „WADY”. Po czwarte powinniśmy być tu na tyle wdzięczni tym testerom że poświęcają swój prywatny czas abyśmy my wędkarze mogli się dowiedzieć co warto kupić a co nie, to są tylko informacje i ich odczucia podczas użytkowania danego produktu. Jeszcze nie widziałem gdzieś żeby było napisane Wędkarzu kup to!!! Każdy ma swój rozum i jeśli dany test wydaje mu się mało reprezentatywny to niech nie kupuje danego sprzętu, proste. Więc koledzy zanim coś napiszecie w stylu tekst sponsorowany, test źle przeprowadzony zastanówcie się czy warto i to coś zmieni, albo jeszcze lepiej wykupcie domenę i sami zacznijcie testować jeśli uważacie że zrobicie to lepiej niż testerzy FT. Pozdrawiam
Drogi Panie Bartku, miał Pan prawo czegoś tu nie rozumieć ponieważ nie dysponował Pan pełnymi danymi. Spieszę donieść, że ze względu na fakt iż miałem przyjemność należeć do grupy wędkarzy testujących ten kołowrotek zanim trafił do sklepów, łowiłem nim pół roku wcześniej nim trafił na półki.
Pomijam oczywiście fakt, że między złowieniem ryby, a jej zabiciem w dalszym ciągu pozostaje przepaść etyczna jak również i to, że nie napisałem w jakim łowiłem kraju, a Pan z góry założył, że w Polsce. Panowie zapraszam do dyskusji osoby, które rozmawiają o faktach, łowiły korzystając z tego kołowrotka, a przynajmniej miały go w ręku 🙂 Reszta (proszę mi to wybaczyć) to obraz typowego polskiego piekiełka, nic nie wiedzą, nic nie mogą, ale dowalić … zawsze!
Wybacz, ale ja podobnie jak inni moi koledzy śledzimy ten portal po to by uzyskiwać informacje na temat sprzętu który być może kupimy w najbliższym czasie. Po to chyba FT powstał nieprawdaż ? By testerzy pokazali prawdziwe wady i zalety sprzętu bez cukierkowego opisu z katalogu danych firm. Więc nie wymagaj ode mnie tego bym ten sprzęt posiadał, bo gdybym go posiadał to nie zwracał bym już uwagi na ten test.
Spojrzałem dzis w sklepie na schemat tego kołowrotka i na schemacie liczba łożysk jest mniejsza. O ile pamiętam było to tylko siedem.
jedno jest pewne !!!!!!!! jest to test.. opis . nikt nienamawia do kupna !!!! jest to INFORMACJA , SPOSTRZEZENIA , ODCZUCIA testujacych . zawsze kołowrotek trzeba wziąc w reke ”pomacac” pokrecic zobaczyc czy ”leży ” w rece czy gładko chodzi – itp …. poprostu samemu trzeba przetestowac .. ja juz przerabialem taki temat z klonem zaubera, tym klonem był dragon i powiem wam ze jest bardzo spora róznica w pracy i wykonaniu, orginał to jednak orginał 🙂 . co do zaubera to był kupiony przez ebay z tajlandi – rolka była nasmarowana fabrycznie ( w tescie jest wzmianka na temat rolki ) 🙂 po roku intensywnego użytkowana nienarzekam 🙂 kołowrotek sprawuje sie swietnie.
🙂 co do lekkiego przełączania biegu wstecznego (czasami sam sie przełancza) uznał bym to za – minus wade !!!!!!!!! bo tak niepowinno byc .
Mam ten kołowrotek, nawet nim już łowiłem. Kołowrotek ma płynny hamulec, świetnie nawija żyłkę, dobrze pracuje ale notorycznie łapie żyłkę pod szpule. Na ok. 6 godzin łowienia zdarzyło się to ponad 10 razy. Kołowrotek kupowałem z myślą o łowieniu boleni, niestety ta wada go dyskwalifikuje do tego łowienia. Dziwi mnie fakt, że w Waszym teście nie ma o tym słowa? Z opinią o łapaniu żyłki pod szpulę słyszałem już z innych źródeł. Sam to potwierdziłem już w drugim rzucie:) Nad wodą chcę łowić ryby, nie grzebać przy kołowrotku.
ja też go mam od lutego i nie zdarzyło mi się to co piszesz ani razu a łowiłem na lekko, ciężko, na plecionke i na żyłkę a fishmaker spędził nad wodą kilkadziesiąt godzin. Pierwsze słyszę że on tak wkręca żyłkę pod szpulę. Masz model FD930i ? hmm ciekawa sprawa
Używam fishakera (dokładnie takiego samego jak w teście) do łowienia kleni, łowię na lekko i ani razu nie zdarzyło mi się, żeby żyłka wchodziła pod szpule. Może przyczyna leży w żyłce jakiej używasz lub w technice łowienia (np. nawijasz żyłkę bardzo luźną, która wielkimi zwojami wpada na szpulę i często z niej wypada). Sam już nie wiem dlaczego tak ci sie dzieje
Łukasz, zastanawiające jest to że twój kołowrotek łapie żyłkę pod szpulę bo to raczej nieczęsty objaw nawet kołowrotkach z niskiej półki. Mówisz, że stało się to już w drugim rzucie…Jakby to było notoryczne to po pierwsze już na etapie testów (a pewnie Dragon takie przeprowadził) kołowrotki musiałyby powrócić do poprawek (spotkało cię to w drugim rzucie a więc to byłoby oczywiste że coś jest nie tak). Po drugie, jakby takie coś się działo to na pewno by o tym napisali a zauważ że doczepili się nawet do lekko pracującego przełącznika obrotów wstecznych.
Oglądając film z tym kołowrotkiem, łapanie pod szpulę jest więcej niż bardzo prawdopodobne. Przyjrzyjcie się dobrze na filmie – między rotorem a szpulą pojawia się dziura przez którą widać ośke. Wystarczy żeby żyłka się trochę zluzowała gdy szpula jest w takim położeniu i gotowe.
No przesadziłem może trochę, ale widać takie zwężenie na którym żyłka ma punkt zaczepienia.
Uzywam ten kołowrotek z plecionkami 0.10 i 0.19 i nigdy mi sie nie zdarzyło zeby złapał żyłke.Mysle ze wiele osób ktore tutaj kometuja jada po nim tylko dlatego ze nie ma znaczka Daiwa a tak sie sklada ze te Dragon jest o niebo lepszy niz 3 krotnie droższa Rnessa Daiwy (która po jednym sezonie nad Wisłą nadawała sie na szmelc)i wiem o tym bo używałem ich obydwu jak i tej tandety Zaiona
Zastanawiałem się nad zakupem ale jednak wrócę do sprawdzonych konstrukcji spro/zauber. Test ten już zweryfikowało kilka for internetowych i albo cena tego młynka spadnie do 2/3 obecnej albo będzie to wielki niewypał (chyba już jest).
Tak…a na forach test weryfikują ci osoby w przedziale wiekowym 14-17 lat. Powodzenia z sugerowaniem się opiniami na forach. Sam przez to przechodziłem – nigdy więcej !
Ja kupiłem sobie do spina SPRO BLACK ARC i jestem bardzo zadowolony chociaż bardzo sobie cenię kołowrotki Dragona przecież to Okuma
Kołowroteczek ciekawy, miałem i oglądałem, do średnio cięższego spinningowania jest oki lecz osobiście dla mnie malutka wada – przełożenie 1:4,4 – co troszkę utrudni złapanie Bolenia. Natomiast duży Sandacz, Sum do wyholowania przy takim przełożeniu bez najmniejszego problemu. Jednak wart jest swojej ceny.
Z tego co wiem, to ten kołowrotek pomimo niskiego przełożenia nawija 80cm linki na jeden obrót korbką (rozmiar 35) i to chyba rekord wśród kołowrotków dostępnych na naszym rynku. A tak niskie przełożenie gwarantuje długą żywotność przekładni
„A tak niskie przełożenie gwarantuje długą żywotność przekładni”
Niech Pan bzdur nie pisze.
1. Duży rotor (zwiększona średnica po kto której przemieszcza sie rolka) to zwiększenie ramienia, a co to jest siła x ramie? i na co to będzie dzialać?
2. Mniejsze przełożenie może poprawić żywotność przekładni jeżeli zmniejszymy je w „identycznym” kołowrotku. Tu nawet nie ma do czego się odnieść a’propos tej żywotności.
Przykro mi ale nie ma Pan racji. Im większe przełożenie, tym więcej a więc jednocześnie mniejszych zębów na kole. A to zawsze wpływa na żywotność przekładni. Do tego przy dużym przełożeniu, opory w czasie kręcenia korbką kołowrotka są zdecydowanie większe. Wystarczy np. wziąć do ręki dwie wersje takiego samego kołowrotka – wersję standardową i matchową.
Sporadycznie tu zaglądam z wielu względów osobistych i z braku czasu. Strona widzę się rozwija i super jednak wiele informacji o sprzęcie jest ogólnikowych gdzie testy trwają zaledwie kilka godzin lub wyjazdów. Generalnie nie znam się na testach ale jeśli ktoś każe mi coś przetestować to robię to z sercem po to aby nikt mi nie zarzucił że tam na stronie pisałeś tak a jest w rezultacie inaczej. Ale nie chcę swoich myśli rozwijać, bardziej skłoniły mnie do odpowiedzi Wasze przekomarzania się niczym baby na targowisku. I tak …
PISZE ADAM:
Wydaje mi się, że testy powinny odzwierciedlać jakość, wykonanie i przydatność badanego produktu i co równie ważne zgodność opisu zamieszczonego przez producenta ze stanem faktycznym. Ocenę ceny pozostawmy kupującym, oni sami powinni zadecydować czy warto wydać swoje pieniądze i na co.
Ok masz rację , ostatnie słowo zawsze ma kupujący. Jednak cena to punkt zaczepienia w powiązaniu z jakością może być adekwatna lub nie. Jak również może być ceną za tania lub za droga. Jednak podczas pisania o produkcie ważnym jest aby w podsumowaniu porównać choćby jakość do ceny lub na odwrót. Dlaczego ?? dlatego że jeśli ocena autora artykułu będzie trafną do rzeczywistości to po każdym następnym napisanym artykule przez tego samego autora będzie wzrastać jego wiarygodność i rzetelność.To nic innego jak rekompensata czy podziękowanie za czas który poświęcił na napisanie kilku ważnych zdań tylko po to abyś miał co przeczytać i nie kupował kota w worku.
NAPISAŁ WASQUES:
A ja się całkowcie nie zgadzam z tym, że cena nie powinna być brana pod uwagę przy końcowej punktacji. Cena ma kluczowe znaczenie przy zakupie sprzętu. Ja i podobnie jak pewnie większość wędkarzy zwracamy na to uwagę. Coś co drogie nie zawsze musi być dobre i odwrotnie – coś co tańsze nie zawsze musi być gorsze.
I tu też mądrze napisane , bo przecież czasami opacznie zwracamy uwagę że coś jest za tanie a w rezultacie może być przecież dobrej jakości.
I kolejnym przykładem nie wiem co miał autor na myśli porównując wędki z innych półek cenowych St.Croix za 1000 zł z TD za 400 zł Akurat mam i Turnamenty i TD do testów i napiszę tylko tyle. I w jednym przypadku i w drugim ceny są adekwatne do jakości co nie oznacza że TD za 400 zł jest do bani. Drapiecie się nie wiem po co ? przecież jest klient który będzie zadowolony z TD i jest klient który będzie chwalił sobie St.Croixa z wyższej półki.
Polecam wszystkim szybki spacer nad wodą , na pewno odświeży umysł.
Odważnie przedmówca zaczął że testy trwają kilka godzin lub wyjazdów. A skąd takie informacje jeżeli można spytać ? Coś na poparcie dowodów czy kolejne „suche” stwierdzenie ?
Z pozostałymi wypowiedzi muszę się zgodzić 🙂 Pozdrawiam
@ivaders nie potrzebnie chcesz rozwinąć dyskusję nie na temat , niestety nie ze mną. Trzymajcie się ściśle omawianego czy opisywanego tematu w tym przypadku młynka dragona to wszyscy będą szanować tekst pisany. Więc nie pytaj mnie dlaczego krowa z milki jest fioletowo biała.
„Przykro mi ale nie ma Pan racji. Im większe przełożenie, tym więcej a więc jednocześnie mniejszych zębów na kole. A to zawsze wpływa na żywotność przekładni. Do tego przy dużym przełożeniu, opory w czasie kręcenia korbką kołowrotka są zdecydowanie większe. Wystarczy np. wziąć do ręki dwie wersje takiego samego kołowrotka – wersję standardową i matchową. „
Jeżeli moment będzie mały to przełożenie nie będzie mieć takiego wpływu na przekładnie.
Twierdzenie, że zmniejszanie przełożenia poprawia jej trwałość bez uwzględniania pozostałych czynników (zmiennych) jest nieporozumieniem.
Napiszę jeszcze raz, w tym kołowrotku kluczowe znaczenie będzie mieć moment obrotowy działający na oś. Jest on tu znacznie większy, niż w innych kołowrotkach i sam fakt zmniejszenia przełożenia (a w jaki sposób je zmniejszono?) nie musi spowodować zmniejszenia zużycia.
Znajdę czas to Panu to wyliczę.
Druga spraw dotyczy mniejszych zębów. Wielkość zębów nie ma znaczenia na przełożenie. Znaczenie ma ich ilość, lub średnica na której są rozmieszczone.
Może ta nasza dyskusja nie jest zbyt ciekawa dla innych osób ale niestety znów muszę wejść w spór z Panem Krzysztofem. O jakim momencie obrotowym i mówimy przy tak niewielkich prędkościach jak prędkość obrotowa rotora. To nie silnik samochodowy. A poza tym moment obrotowy miałby wpływ jedynie na skręcanie osi. A jak do tej pory w żadnym znanym mi kołowrotku tego problemy nie występowały. Poza tym gdyby wielkość rotora miała kluczowe znaczenie dla żywotności kołowrotka to wszelkiego rodzaju kołowrotki karpiowe lub surfcastingowe musiały by się rozpadać w tempie światła a tymczasem należą do najtrwalszych kręciołków.
A mnie wręcz przeciwnie – interesuje ta dyskusja którą prowadzicie. Nie znam się na tym i dobrze poczytać opinie tych co wiedzą o czym piszą 🙂 Ciekawy temat się rozwinął i dotyczy przecież tego kołowrotka
1.Pisze Pan o momencie w silnikach i prędkościach, ale to już trochę inne ujęcie (równie zasadne dla tego przykładu – Moc i prędkość kątowa). Na skręcanie ma wpływ moment skręcający (para sił „F” odległych o „a”.
2.Moment obrotowy (siły) to siła x ramie na której działa. Ramie (r) to niech będzie długością odcinak pomiędzy osią oski kołowrotka, a rolka prowadzącą żyłkę.
3.Mamy dwa kołowrotki. Jeden jak testowany z dużą średnicą rotora, więc i dużą odległością (r1) i drugi z mniejszą (r2). Niech r1 będzie większe od r2 o 20%
4.Załóżmy że na rolkę działamy taka samą siłą F (ciągniemy Linke z ta samą silą).
5.Zatem:
M1=F x 1,2 x r1
M2=F x r1
Czyli M1 jest większy o 20% niż M2, co znaczy, że przekładnia kołowrotka z dużym rotorem jest bardziej obciążona – musi przenieść większy moment przy działającej tej samej sile.
6. Zatem twierdzenie, że zmniejszenie przełożenia przedłuży działanie przekładni kołowrotka ma sens jeżeli zrobimy to w jednym z dwóch identycznych kołowrotków. W tym przypadku, dano małe przełożenie, ale zwiększono siły na nie działające. Pytanie co dało więcej?
7. Kołowrotek karpiowy za 400zł rozleci się równie szybko jak spinningowy.
8. Kołowrotek, ażeby był dobry, musi być w całości prawidłowo wykonany (to jest kluczowe), co za tym idzie musi kosztować (pewnie od jakiegoś 1300zl w górę). Pomysł takiego Fishmakera jest dobry, ale nie zrobi się go w takich kosztach, ażeby kosztował 400zł. Zwiększenie średnicy rotora wymusza użycie lepszych materiałów przekładni i jej lepszego spasowania, co kosztuje.
Po lekturze tutaj napalilem sie na ten kolowrotek ,ogladalem go w sklepie, wyglad super, ale jego praca na sucho to porazka ,bicie i luzy krecil tak jak moja 10-letnia okuma, wiec mowie to dla wlasciciela sklepu,dodam ze jest zapalonym spiningista, potwierdzil moje zdanie tylko nic nie mowil wczesniej bo czekal na moje wrazenia, powiedzial ,ze sam go testowal i ze jest to bubel a kosztuje 400 zł, wiec nie wiem skad ten test tutaj !
hehe fajnie się czyta takie komentarze a dokładniej takie „głupoty” 🙂 Bicie będzie wyczuwalne w sumie w każdym kołowrotku który ma pojedynczą korbkę bo nie ma wyważenia tak więc jeżeli ty się tym sugerujesz w sklepie to taki z ciebie wędkarz jak ze mnie kierowca rajdowy. A o sprzedawcy już nie wspomnę ale fakt mamy niestety takich znawców dużo w naszych sklepach. Jeżeli tobie nie odpowiada praca tego kołowrotka to również zawiedziesz się na zauberze, spro itd. No cóż, pozostało ci być wiernym okumie ;D
Jeżeli ktoś będzie wnosił jakieś zastrzeżenia do tego kołowrotka to prosiłbym o sugestie znad wody a nie sprzed lady sklepowej. Obserwuję ten wątek bo przymierzam się do kupna Fishmakera i na prawdę nie interesują mnie sugestie osób które miały styczność z kołowrotekiem tylko w obecności Sprzedawcy
A ja wam powiem, że ten kołowrotek dużo lepiej sprawuje się nad wodą niż kręcąc nim na sucho. Kumpel go ma, troszkę nim porzucałem. Wrażenia całkiem pozytywne.
I jeszcze jedno. Wg mnie troche zbyt drogi. Jakby kosztował 100 zł mniej to kto wie, może i hit sezonu
Na Allegro widziałem Fishmakera za 330 PLN – nowego. Myślę, że to bardzo atrakcyjna cena.
Dyskutującym o aspektach mechanicznych/fizycznych budowy kołowrotków chciałbym dać pod rozwagę, czy aby ramię reakcji działające na rotor nie przebiega przypadkiem od powierzchni szpuli do rolki, a nie od osi rotora…
mam taki,lowilem nim juz kilka razy i mam mieszane odczucie, jest troche przereklamowany ,a ten artykul jest sponsorowany .
jeżeli jesteś posiadaczem fishmakera to podziel się tu swoimi spostrzeżeniami. Po to są komentarze żeby inni również poczytali co masz do powiedzenia na temat sprzętu a nie o tym że tekst jest sponsorowany.
Piszecie, że o wrażeniach zza lady nie ma co pisać… ale do cholery czy któryś z was kupi sprzęt, który już mu w sklepie się nie podoba i wykazuje wady? Bądźmy poważni! Jeżeli coś denerwuje mnie w kołowrotku podczas kręcenia na sucho, to nad wodą(pod obciążeniem) prawie na 100% będzie mnie drażniło jeszcze bardziej.
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę szanownych kolegów i koleżanek na jeden niezaprzeczalny fakt, który niestety potwierdza podejrzenia co niektórych o sponsoring: skoro kołowrotek jest dostępny naprawdę od niedawna (nowość 2011), to nie ma innej możliwości aby go przetestować, jak być członkiem grupy testerów Dragona. To samo dotyczy kolegi krzyśka, który chwali się wieloma szczupakami złowionymi przy jego pomocy. On także wyraża się o Fishmakarze w samych superlatywach. Podsumuję tak: gdybym ja dostał od Dragona sprzęt do testów i nawet nie dostał kasy za jego testowanie, to też bym wystawił taką laurkę 8)
michał dla mnie np. twoje wrażenia o kołowrotku zza sklepowej lady są warte tyle co moje dla ciebie gdy ja go oglądam w sklepie. Czyli NIC. Ale już twoje wrażenia znad wody po setkach rzutów, to jak pracuje pod obciążeniem, jakie wydaje dzwięki itp. to już jest dla mnie jakaś informacja która jest znacznie cenniejsza. Nie porównuj tego do oględzin w sklepie.
Szanowny Panie Obcy…Muszę zdementować Pana podejrzenia o sponsoring testu, gdyż swoimi nietrafnymi wypowiedziami może Pan wprowadzać niektóre osoby w błąd. Jako firma testująca sprzęt absolutnie nie możemy sobie na takie coś pozwolić i jest to chyba oczywiste. Idąc dalej Pana tokiem rozumowania….Fishmaker jest nowością 2011 r. jednakże jest dostępny na rynku od dobrych kilku miesięcy – był to wystarczający okres czasu aby go dobrze sprawdzić.
Jeżeli otrzyma Pan sprzęt od Dragona (proszę się do nich zwrócić, być może zareagują na pana prośbę) to jest możliwość podzielenia się swoją opinią na ich stronie, a zatem będzie Pan ich testerem i będzie można wystawiać „laurki”, bo oczywistym jest, że będą tam mile wskazane. Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów nad wodą 🙂
Dragon wyszedł już z tandety w jakiej siedział kiedyś, choć wpadki zdarzają im się po dzień dzisiejszy. Ale wpadki zdarzają się nawet Daiwie tak więc nie ma co się czepiać. Widzę, że Fishmaker ma tylu zwolenników, co przeciwników
No i widać zadowolenie użytkowników kołowrotka i duże zniesmaczenie tych co go nie mają 8)
„Dyskutującym o aspektach mechanicznych/fizycznych budowy kołowrotków chciałbym dać pod rozwagę, czy aby ramię reakcji działające na rotor nie przebiega przypadkiem od powierzchni szpuli do rolki, a nie od osi rotora… „
Szpula zamocowana jest na sztywno na osi więc przenosi siły na ośkę.
Generalnie to co pisałem wyżej to jest uproszczenie do bólu, choćby dla tego, ze linka powoduje oddziaływanie na przekładnie poprzez linka-szpula, oraz poprzez ramie rotora na kosz.
Poprawniej byłoby rozpatrywać to od strony przekładni hipoidalnej – czyli działamy stała „siłą” na korbkę i co się dzieje z „silą” na rolce przy zmianie przełożenia i wielkości (średnicy) rotora – ale to by chyba było mnie czytelne.
Pozdrawiam.
PS Miałem w łapach ten kołowrotek przy ladzie sklepowej i wg mnie – na sucho – nie jest wart tych pieniędzy, tym bardziej, że zadbanego Emblema Daiwy z drugiej ręki można kupić za zbliżone pieniądze.
I się awantura zrobiła heh Tak czy siak kołowrotek jest nowością i to drogą nowością jak na firmę pokroju dragona Myślę że czas a zwłaszcza Ci którzy zdecydują się na zakup tego kołowrotka zweryfikują dokładnie jego jakość i trwałość bo za 360zł a nawet taniej można kupić sprawdzone przez wielu konstrukcję
Skoro nawija 80cm żyłki przy jednym obrocie to jak najbardziej powinien się nadawać do łowienia boleni.Chyba że się mylę to mnie poprawcie.Test roche podejżany,wyglada na to ze ten kołowrotek wypadł lepiej niż kręcioły po 1000zł nie mówię już o Qicku i pennie.Dragon chwali się tym testem na swojej stronie na całego
Przeczytałem znaczną część testów na tej stronie. Z częścią się z zgadzam z częścią nie do końca. Ale to moja subiektywna ocena i sobie ja pozostawię. To nie jest istotne.
Jestem zażenowany poziomem dyskusji pod zamieszczonymi tekstami. Sugerowanie redakcji, że artykuły noszą charakter sponsorowanych… Nierzetelności, o testach wykonanych na kolanie. To dławi nawet takiego dziadka jak ja. O co tu chodzi. Czy wszyscy potrafimy tylko narzekać. Mówić jaki to ja jestem fachowiec. Czy my wszyscy jesteśmy tacy GŁUPI.
Do roboty lenie. Paskudne internetowe gadacze. Tylko przepychanki Wam w głowie. Nic mądrego żaden z Was nie napisał.
Do roboty!!!
Po pierwsze wszystkie oceny są z założenia subiektywne. Po drugie od tego jest dyskusja pod testem, aby go oceniać i wyrażać swoją opinie o jego rzetelności. Po trzecie nie przyrównuj wszystkich do siebie ;P
Wydaje mi się, że najlepiej będzie, jak samo łowisko i użytkownicy zweryfikują,
czy kołowrotek – zresztą tak, jak każdy inny sprzęt – rzeczywiście wolny jest od wad.
Jednocześnie będzie okazja by przekonać się, czy jego test został przeprowadzony
w sposób obiektywny, czy też subiektywny. 😉
Jestem po tygodniowych testach modelu fd1135i testowany na żyłce o,20mm i plecionce o,19mm rzutów wykonanych grubo ponad 200 i ani razu nic się nie wkręciło pod szpule jak ktoś tu sugerował;D żyłkę jak i plecionkę nawija dobrze,rzucać można naprawdę na sporą odległość,hamulec idealny,praca płynna, jedyną wadę jaką znalazłem to szumy na rolce prowadzącej linkę i nie tak jak napisali w teście”przy dużym prądzie i przy dużych wirówkach” ale raczej już przy średnim prądzie i średnich wirówkach.Myślę że na rzetelne informacje na temat tego kręcioła to trzeba poczekać przynajmniej do połowy sezonu.
Mam za sobą tydzień intensywnego spinningowania tym kołowrotkiem. Pierwsze wrażenia znakomite. Pracuje bardzo lekko, wspaniale nawija żyłkę a regulacja i płynność działania hamulca jak w Daiwach po 2000 PLN.Nie zauważyłem żadnych luzów itp. a zresztą o co tu się martwić jak producent deklaruje 5 lat gwarancji.
muszę przyznać, że ten test jest co najmniej podejrzany…
co do wcześniejszych testów na FT nigdy nie miałem zastrzeżeń ale tutaj… hm też myśle , że test jest sponsorowany zarówno po przeczytaniu waszych opini jak i opini na forach
To i ja wtrące swoje trzy grosze. Byłem ostatnio na jednym z for internetowych (www.wedkowanie.net), trafiłem na post o Fishmakerze. I co się tam dowiedziałem ? Ano to, że po oględzinach w sklepie przez „fachowców” widać niedolewki w obudowie, poprzez rozklekotane mechanizmy od razu oceniono, że będzie tragicznie nawijał żyłkę. A tutaj na fotkach co widzę ? Nawijanie linki bardzo dobrze, potwierdzono to w recencji, nie widać niedociągnięć w obudowie, kołowrotek prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Ktoś nawet porównał budową Fishmakera do Daiwy Certaty i nie trudno się z tym nie zgodzić. Ludzie – proszę was, nie czytajcie chorych for internetowych bo tam się wypowiadają ci, co nie mają pojęcia o sprzęcie. Ile można pokręcić korbką w sklepie ? Kilka godzin żeby szybko ocenić przydatność sprzętu ? Czy sprzedawcy oferują kołowrotki z nawiniętymi szpulami że ktoś widzi jak nawija ? NAD WODĘ i dopiero krytykować. Ja wiem – najlepsze kołowrotki mają ci, co nie mają Dragona, bardzo proste rozumowanie. Jestem zażenowany takim podejściem do tematu. Brawo panowie za testy, wykonujecie kawał dobrej roboty. A ocena czy coś kupię czy nie i tak należy do mnie. Jak kupie i będę żałował to będę miał pretensje tylko do siebie, bo nikt mnie do tego nie zmuszał.
Z wędkarskim pozdrowieniem Juras
Dragon ma dobry marketing w zasadzie nieporównywalnie lepszy niz jaxon czy robinson, niestety mnie bardzo rozczarował, kupiłem team dragona 930 według katalogów miał miec korpus z aluminium , niestety przy pierwszym upadku na podłoge kołowrotek pękł .Chętnie pokaże zdjęcia widać przekruj kołowrotka cienka warstwa metalu pokryta gruba warstwa jakiegoś kompozytu. Dla mnie żenada – szkoda.:'(:'(
Drogi Jacku! Jak sobie przytrzaśniesz wędkę bagażnikiem to też uznasz że jest źle wykonana? O ile wiem to kołowrotki nie nadają się do rzucania na podłogę podobnie jak telewizory, komputery itp. O ile wiem to kołowrotek Team Dragon o którym piszesz to Ryobi Excia produkowany przez Ryobi pod marka Dragona podobnie jak dla SPRO. A jak dotąd nie słyszałem na ich temat nic złego.
Gwaratuję, że jakby zamiast napisu na kołowrotku Team Dragon dać napis Ryobii Excia to nikt nie miałby do sprzętu żadnych zastrzeżeń. O czym to świadczy ? Sam osobiście nie rozumiem mentalności takich osób. Wychodzi na to, że większości przeszkadza napis „Dragon” a nie jakość sprzętu
Kołowrotek sprzedawany jest pod marką dragon i tyle. Odnosnie wytrzymałości kupiłem dlatego aluminiowy , żeby nie rozleciał się przy byle upadku. Niestety rozleciał się, bo musiął ponieważ aluminium jest w nim tyle co kot napłakał – jakby co moge słuzyc zdjęciami gdzie wyraznie widać przekroj materiału z którego wykonany jest kołowrotek. Najczęściej chwale sprzęt który kupiłem, ale ten kołowrotek na to nie zasługuje.Pozdrawiam Jacek
Kupiłem ostatnio starszy model TDFD935IZ po prostu krew mnie zalewa będąc nad wodą nie mogę normalnie łowić, kołowrotek pracuje ładnie idealnie nawija żyłkę czy linkę lecz co pewien czas zwłaszcza przy szybkim zamykaniu kabłąka co czynię łowiąc Bolenie gdzie wymagana jest odpowiednio wczesna reakcja maszyna potrafi zrobić mega brodę lub układać linkę czy żyłkę na pokrętle hamulca . Teraz pytanie do redakcji czy w tym kołowrotku istnieje taki problem bo nie mogę nigdzie w testach znaleźć takiej informacji jest to często pomijane moim zdaniem a to bardzo istotne.
Ja łowię na ten kołowrotek już od dłuższego czasu i wypowiedziałem się tu w komentarzach, ale podzielę się z tobą informacją o którą prosisz redakcję. Wcześniej miałem shimano (czarnucha) rozmiar 4000. Fishmaker FD930i ma większą szpulę niż shimano model 4000. Szersza szpula powoduje że się mniej plącze żyłka/plecionka przy wyrzucie. Powiem ci, że teraz doświadczam brody bardzo sporadycznie (i najczęściej tworzą się po moich błędach). Naprawdę szersza szpula dużo daje bo i rzucisz przynętę trochę dalej.
Wojtku ! Nie pomyślałeś nigdy , że by to pogoni za bolkami używać kręcioła z przełożeniem np. 6,0 : 1 , ten , który opisujesz ma 4,9 : 1 . Spróbuj , zobaczysz różnice . FD 935iZ używam od czterech sezonów , jeszcze nigdy mnie nie zawiódł . Pozdro .
Mam ten kołowrotek od niedawna i łowiłem nim ostro pełne dwa dni. Jak ktoś stwierdził, łapie żyłkę pod szpulę. Siglon 0,25 z gumą 10cm i główką 15gr. Ok. Wymiana na wobler i co kilka rzutów nawija pod szpulę. Ten sam wobler i cieńsza żyłka problem zmniejsza się. Wobler 8 cm prowadzony pod prąd na Wiśle i kołowrotek trzeszczy. Co w nim trzeszczy nie mam pojęcia. Zwija ładnie, ale dźwięki straszą. Przy wędkowaniu z wiejącym wiatrem aby zlikwidować luz wybranej wiatrem żyłki trzeba nienaturalnie szybko kręcić. To jest to 4,4 do 1. W poprzednim kręciole 5,1/1 nie sprawiało to większego problemu. Ogólnie zabierając go nad wodę muszę mieć dodatkowy, rezerwowy kołowrotek. Nie jest to niestety przewidywalny i pewny kręcioł. A drogi. I nie jest prawdą że wyeliminowano w nim prawie zupełnie powstawanie brody na plecionce. Mam na nim HM8X Dragona. Ostatni raz. Wszystko co napisałem, to jedynie moje subiektywne opinie. Ale zgodne ze znanym mi stanem faktycznym.
Może powinienem poczekać na wersje nr 2. Ale potrzebowałem młynka. To mam.
A ja nim łowie i nic sie nie dzieje. Jestem zadowolony. Używam niegrubej plecionki. Nie zdarzyło mi sie ani razu żeby złapał linke pod szpule. Raz miałem brode na plecionce ale niewielką. Na tyle wykonanych rzutów jedna broda to nic
„niegrubej”. A ja 0,18. To gruba? Im cięższa przynęta i linka lub żyłka cieńsza tym problem mniejszy. Tylko nie wszyscy łowią w sterylnych warunkach. Wisła uczy oszczędzać przynęty wymuszając nawinięcie większej średnicy linki. Bo na przynęty nie zarobisz. Wiatr wybiera sam żyłkę. Kołowrotek ma to szybko zniwelować. Ale jak luźną zwija pod szpulę to racze nie dobrze. Tak czy nie. I dlatego że ma takie a nie inne przełożenie. Moja prywatna teoria. I moja kasa w sklepie wydana dobrowolnie. Opisałem to co zaszło przy łowieniu. Piszę w domu, ale wnioski pochodzą z nad wody. Warunki nie zawsze są sterylne. Zawsze można sobie radzić. Kontrolując wyrzut żyłki palcem i takie tam sposoby. Połowisz. Ale taki flagowiec firmy mógłby z siebie oferować trochę więcej.
Pozdrawiam.
Witam.Kręciłem już dwiema wersjami fishmakera Fd 1135i jak i Fd 930i.Pierwszego zareklamowałem po 2 tygodniach-powód.Linka trze o obudowę zaraz przy wyjściu z rolki przy kabłąku.Dragon uznał reklamację i zamieniłem go na drugi model.Tutaj również ta sama sytuacja.
Dziwi fakt,że testerzy nie zauważyli tego faktu hmm…ciekawa sprawa.
Mój fishmaker fd930i spędził na rybach już kilkadziesiąt godzin i nie doświadczyłem ani razu tego co ty, tak więc jestem zdziwiony tym faktem a tym bardziej się dziwie, że dzieje ci się tak samo na dwóch kołowrotkach.
Jakby tak każdy sprzęt Dragona miał wysiadać po 2 tygodniach to nie wyobrażam sobie ilości zwrotów biorąc pod uwagę 5 letni okres gwarancyjny. Masz pecha ze sprzętem i tyle. Inaczej nie można tego określić
Czy próbowali Koledzy policzyć tzw. ball bearings w tym kołowrotku? Ja mam model FD 1135i, który to ma niby 10+1. Rozebrałem go do smarowania zaraz po zakupie. Nie wiem ile łożysk może kryć się w uchwycie korbki – jest nierozbieralny. Ze 2? Próbuję nawet dodać dwie mosiężne ślizgowe tuleje ma osiach obrotu kabłąka (bardzo dobrze ulokowane), może rachunek się zgodzi….
Jestem użytkownikiem modelu 1130 FD więc nie jestem tzw. „sklepowym testerem”, który wpada do sklepu prosi konkretny model, obmaca, pokręci, odda po czym śpiesznie biegnie do domu w celu podzielnia się z forumowiczami swoimi spostrzeżeniami na temat danego modelu określonej marki. Najlepszą weryfikacją sprzętu są warunki polowe, tak samo też postąpiłem z w.w kręciołem. Używam go do średniego spinningu. Z czym muszę się zgodzić to z całą pewnością świetnie układa żyłkę na szpuli, przy szybkim zbijania kabłąka, zaraz po kontakcie z powierzchnią wody nie powstała ani jedna „broda” na żyłce (niejednokrotnie przy silnym wietrze). Rzeczywiście posyła przynęty na imponujące odległości. Nie zaobserwowałem tak jak niektórzy Koledzy wspominanych luzów. Co do wspaniałej w opinii kultury pracy miałbym już pewne zastrzeżenia. Owszem na sucho czy przy niewielkich przynętach (optymalnie twistery i rippery – tutaj akurat każda wielkość, obrotówki do 6g, wahadłówki spokojnie nieco większe np. 8-10g) sprawuje się rzeczywiście bez zarzutu, ale już w przypadku dużych obrotówek czy ciężkich wahadeł nie wygląda to tak kolorowo. Dosyć wyraźnie słyszalne są szelesty dobiegające spod szpuli, momentami kręci się bez większego oporu, innym razem znowu jakby kręcił się ostatkami sił i to wszystko przy użyciu jednej przynęty i przy jednostajnym jej prowadzeniu. Dlatego uważam że z jigami radzi sobie najlepiej, przy woblerach też nie sprawia problemów. Co do relacji ceny do jakości – określacie ją jako przystępną, po czym przy punktacji końcowej dajecie 9/10 (tutaj: fantastyczna). Np. Epix Pro EPF 20 od Okumy, którego też od dłuższego czasu jestem posiadaczem nie ustępuje niemal w niczym Fishmakerowi, różnica w cenie – 190zł. Myślę, że optymalna cena dla tego kołowrotka to około 270-300 zł. Na tle Spro Red Arc to naprawdę sporo, a wiadomo że Shimano nie od dziś każe sobie słono płacić za firmę i jego pozycja na rynku jest zdecydowanie mocniejsza i stabilniejsza niż ma to miejsce w przypadku Dragona (w segmencie kołowrotków, nie tylko spinningowych). Jak dla mnie optymalną oceną tego kręcioła byłoby 7/10, ale zaznaczam że jest to moja opinia (stąd nie każdy musi się zgodzić) którą opieram na wielogodzinnym biczowaniu wody zestawem z tymże właśnie kołowrotkiem.
Łowię na Fishmakera od 4 miesięcy i to łowię bardzo intensywnie,jak do tej pory zero problemów.Hamulec pracuje idealnie, porównywalne są tylko hamulce z najdroższych modeli Daiwy. Układanie żyłki wzorowe, czasem trochę szumi przekładnia ale to się tez zdarza w kołowrotkach droższych o jedno zero.Nigdy nie zdarzyło mi się aby plecionka wkręciła się pod szpulę. Może mam więcej szczęścia od niektórych kolegów. I jeszcze jedno-po co na miły Bóg rozkręcać nowy kołowrotek w celu smarowania – toż to czysta aberacja. Może lepiej samemu sobie zmajstrować taki idealny kręciołek w domu albo w garażu.
Przez jeden dzień byłem posiadaczem Fishmakera FD1135i. Oceniając po jednym dniu eksploatacji /agresywny opad 20-30 gram/ mogę powiedzieć, że chętnie go kupię, jak Dragon usunie wadę fabryczną, przez którą zwróciłem kołowrotek sprzedawcy – plecionka przechodząc z rolki na szpulę ocierała o ramię kabłąka. Pozostałe egzemplarze dostępne w sklepie też miały tą przypadłość.
Fishmaker używam od maja, miałem na nim kilka silnych ryb jak sum, duża brzana podcięta gumą w nurcie Wisły, więc maszyna miała co robić. Jestem z Fishmakera zadowolony, dobrze mi się obraca i chętnie go zabieram na ryby.
Zainteresowało mnie to co piszesz, obejrzałem swój egzemplarz, wziąłem go nawet pod lupę i u mnie wszystko jest w porzo z prowadzeniem linki. Fakt, niewiele tam miejsca, ale nie ociera.
Odkręć na lekkie ustawienie hamulec i wyciągaj plecionkę przy różnych ustawieniach rolki względem szpuli. Jest o.k? Konstrukcyjnie w moim egzemplarzu kąt schodzenia plecionki z rolki był optymalny przy pustej szpuli, wraz z napełnianiem szpuli plecionka zaczynała trzeć o ramię kabłąka. Nie jestem anty-Dragonowcem, mam sporo sprzętu tej firmy i byłem bardzo niezadowolony, że z powodu opisanej wady konstrukcyjnej musiałem Fishmakera zwrócić. Wziąłem Zaubera 4000. Fishmaker oprócz w/w wady zostawił na mnie lepsze wrażenie.
Po próbach terenowych 1135i. Przy dużych obrotówkach z plecionką 0,13 zachowuje się dobrze. Rolka słyszalna. Żyłkę 0,28 zdarzyło mu się wziąć pod szpulę i omotać na osi. Ogólnie OK.
Rozbieranie nowego kołowrotka to nie aberracja, lecz ciekawość techniczna i konsumencka. W końcu cena jest związana z liczbą tych nieszczęsnych łożysk.
Zdecydowałem się kupić Fishmakera fd930i, mam go od ponad 4 miechy i często używam na Wiśle. Łowię obrotówkami i wahadłówkami, czyli kołowrotek pracuje ostro i dużo. Jak na razie jest w porzo, nic niepokojącego nie zauważyłem.
Łowię od lat, miałem 3 kołowrotki Shimano, 2 zajechałem: 1 kupiony w Niemczech na targach, drugi kupiony w Polsce na targach, czyli modele legalne i dobrej jakości. Jeden nabył takich luzów po roku, że dałem go za darmo siostrzeńcowi do gruntówki. Drugi po 1,5 roku pracował coraz ciężej, przy moim łowieniu schodziłem z łowiska z obolałą dłonią. Więc nie piejcie hymnów pochwalnych pod Shimano, bo ich kołowrotki nie wszystkie są the best. Ja już więcej nie wywalę tyle kasy na shimano.
Mariusz ma rację. Ociera o konstrukcję kabłąka zaraz pod rolką. Sam bym tego nie zauważył. Linka z rolki na bęben nie schodzi prosto, tylko z załamaniem. To nie występuje w innych kołowrotkach które posiadam. Dobrze że większości dobrze się wędkuje tym sprzętem i dobrze że ktoś potrafi oceniać obiektywnie i uważnie. Za późno przeczytałem recenzje. Potrzebowałem kołowrotka i zdecydowałem się na ten model. Potem poczytałem w necie. A należało odwrotnie. To moja prywatna i droga porażka. Dobrze że jest taka stronka. Opinie za i przeciw pozwalają dokonać wyboru bardziej świadomego, o który trudno, gdy jest się już w sklepie.
Czy jest opcja żeby sprawdzić przed zakupem czy wada z ocieraniem żyłki występuje? Zamierzałem kupić ten kołowrotek na dniach, ale nie chciałbym wpakować się na minę. Z góry dzięki za wszelkie sugestie.
w moim fd930i nie wystepuje taki problem o jakim piszecie a łowię na nie go od marca. rolke muszę dość często smarować bo szumi, ale szumi też w shimano aero, zauberze i innych ktore posiadam. kolowrotek daje rade, póki co bez problemów żadnych
Jeśli chcesz kupić na dniach to dobrze się zastanów. Masz o czym myśleć. Wielu się rozpisuje jak to łowi 4 czy 5 miesięcy. I dobrze. Ja również ciągam go ostro nad wodę. I również nie na 2 godzinki w tygodniu. Ale zawsze mam rezerwowy kołowrotek. Bo temu całkowicie nie wierzę. I mam podstawy. Ale dziwi mnie, że ten sam typ wyrobu, ma usterki w wykonaniu, a innych zupełnie nie. Co, dwie różne fabryki w CHRL.
Odwróciłem rolkę o 180 stopni, sprawdzę jutro, czy nic nie stracił na równości nawoju. Rolka nie ma zagłębienia symetrycznego z obu stron.
Nic więcej nie opiszę. I tak za dużo się rozpisałem. Ale wszystko co zamieściłem, wystąpiło naprawdę. I nie przestało mnie smucić.
Reklamować nie będę, bo niby pięknie kręci, ale traci przy bliższym poznaniu.
Pozdrawiam i spadam.
Eee tam Walery, w życiu nie spotkałem wędkarza, który zabiera drugi rezerwowy kołowrotek, bo nie dowierza swojemu głównemu kołowrotkowi, którym łowi. Co za bezsens. Podłapałeś ten temat niczym nóg pana Boga i bierzesz łatwowiernych internautów na wiarę i kreujesz się na wieszczo-bojownika: uwierzcie mi, uwierzcie mi. Akurat mam ten kręcioł i jest ok, łowię z żyłką 0,26 mm i gdyby coś było nie tak, to z pewnością zauważyłbym. Koniec kropka.
A ty Walery, dokup sobie jeszcze rezerwowe przynęty, rezerwową wędkę i w ogóle rezerwowe łowisko, bo tym na których wędkujemy nie można dowierzać. Zresztą rybom też nie można dowierzać, cwane są skubane i lepiej będzie, gdy przywieziesz sobie na łowisko swoje ryby, Walery.
Jeden ma żal że wydał kasę na tego Dragona i nie okazał się najlepszy na świecie. Następny jest tak kategoryczny, że aż strach. A to pierwszy kołowrotek według koncepcji własnej firmy Dragon. No i cudem to on nie jest. Drogi za to, jest. Zmienią co trzeba i następny wyrób będzie lepszy. Jakoś nikt nie napisał, że holował rybę i przez ten kołowrotek mu zeszła. Bo to mocna maszyna. Ale wady ma. Jest tyle innych, sprawdzonych lepiej konstrukcji i zawsze znajdzie się niezadowolony. Zaczęło się od tego , mam wrażenie, że test zaprezentował cudo sprzęt. No to wszyscy odnoszą się do tego, jak na cud przystało. A to tylko kołowrotek.
A jak toś napisał, że w rok zajeździł kołowrotek Daiwy za około 1500 zł i z dwa inne, znane, na dokładkę, to niech poczeka z pochwałą tego również przez rok. Jak będzie super zadowolony, to będzie znak że warto na ten młynek wydać kasę. I nie zacietrzewiajcie się tak. A ja poczytam dalej tę dyskusję. Bo warto czytać przed zakupem :))
Brawo Mariusz i Walery. Ja też tego ocierania nie zauważyłem. Ale jest. Kto by się takiego idiotyzmu spodziewał? Też odwróciłem rolkę, choć to nie jest jej naturalne położenie. No oko – nie ociera. Bez przyjemności stwierdzam, że Dragon to hiper pic.
Z tym rozbieraniem to dobry pomysł panów Walerych i innych tu wypowiadających się: raniutko rozebrałem dwie świeże pachnące bułeczki i zjadłem je z pachnącym serkiem homogenizowanym ze świeżym szczypiorkiem, potem rozebrałem kawę espresso Lavazza Il Perfetto, a ciut później rozebrałem moją młodą, również pachnącą żoneczkę. Gdy i to rozbieranie skończyłem przerabiać, to rozebrałem kołowrotek Fishamker i – okazało się, że mój egzemplarz nie ociera się o plecionkę. Więc zaraz idę na ryby ;D
A panowie Walerowie niech rozkręcają nadal dziesiątki innych kołowrotków, a przy okazji niech rozkręcą ocierające się o nieładne praktyki towarzystwo bankierów na świecie, bo niszczą takie porządne i pracowite kraje jak Grecja itp. I niech się zajmą aspektem ocierania kobiety o mężczyznę, bo moja 25-letnia żonka znowu ocierała się o mnie.
Krystku, rozumiem, że żonkę po rozebraniu, naoliwiłeś. Rób tak z resztą, od własnej główki zaczynając. Tylko może na innym portalu.
Witam Kolegów!
Swego czasu na tym forum miała miejsce ostra dyskusja na temat tego kołowrotka, pomimo tego , że nie wszyscy biorący w niej udział mieli dłuższe doświadczenie w użytkowaniu Fishmakerów. Proponuję powrócić do niej teraz, po roku użytkowania. Osobiście jestem właścicielem 2 sztuk z przednim hamulcem, w wielkościach 25 i 30. Podzielę się swoimi spostrzeżeniami. Po pierwsze – absolutnie genialny hamulec, nie spotkałem do tej pory kołowrotka, który miałby hamulec lepszy a tylko kilka , znacznie droższych miało hamulec porównywalny. Po drugie znakomite układanie linki na szpuli, absolutnie bez zarzutu. W połączeniu z dużą szpulą pozwala to na bardzo dalekie rzuty. Co do zarzutów, to według mnie trochę za szybko usłyszałem szum łożyska w rolce kabłąka, jeżeli jednak mam być szczery to od trzech miesięcy szumi tak samo i to zjawisko jak dotąd w ogóle się nie pogłębia. Gorąco polecam ten kręciołek.
Teraz widać dokładnie kto się w wątku wypowiadał – ci co nie widzieli kołowrotka na oczy. Tych co go mieli można policzyć na palcach jednej ręki – i generalnie większość wypowiada się pozytywnie. Osobiście dane mi było połowić Fishmakerem przez kilkanaście wypraw. Faktycznie hamulec pracuje przepięknie, lekko się zbija kabłąk. Rolki w nim nie słyszałem ale nie skupiałem sie na tym. Fajna maszynka dla kogoś kto szuka Daiwy w Dragonowej odsłonie bo korpus bardzo podobny do japończyków
No a co z tym ocieraniem linki o konstrukcję pod rolką ? Tylko prawdę piszcie. Wielu mówiło, że coś tam jest nie tak, przy pełnej szpuli. A jak jest? Sprawdzaliście? Bzdury piszą ,czy może jednak choć trochę racji mają? Minimalnie niedorobione, czy jest wszystko super i cacy. Gwiazdka idzie, warto wiedzieć przed zakupem.
Przez 2011 użytkuję fishmaker nr 730, od Mikołaja grzecznie zażądałem mocniejszy na bardziej siłowe łowienie – nr 930.
Hamulec – jak tu już pisano – pierwsza klasa, dobre rozwiązanie techniczne: wolne obracanie kabłąka i zarazem szybkie zwijanie plecionki. To się chwali. U mnie żadnego ocierania nie ma. Gdybym to ja stał za ladą sklepową, to klientom bym polecał fishmakera.
Wystrarczy obejrzeć. Ja nie wiem, czy wszystkie egzemplarze sa identyczne. Ocieranie się poniżej rolki przy pełnej szpulce jest ewidentne, Wystarczy się przyjrzeć. Nikt takiej bzdury nie podejrzewa. Przy tzw, kopmputerowo wspomaganym wspomaganiu.
„Przełożenie Fishmakera FD930i jest niskie, bo wynosi tylko 1 : 4,4 lecz nawój linki przy jednym obrocie korbki jest imponujący. Świadczy to o wysokiej jakości mechanizmów kołowrotka”
Czy wy czytacie to co piszecie? Nigdy więcej sponsorowanych testów.
koleś nie wiesz co oznacza cytowany przez ciebie tekst, do tego nie zacytowany w całości a się wypowiadasz. Idź do sklepu, zakrec nim najlepiej z nawinieta żyłka to bedziesz wiedział co oznaczają te słowa które tu wkleiles
Nie polecam za te pieniądze można kupić dobre kręcioły choćby wspominany Red Arc o klasę lepszy…. A gość który pisze o przełożeniu i zwiększeniu żywotności nie zna się w żadnym przypadku na mechanice(to taka nauka)w rzeczywistości ma on mniejszą wytrzymałość, po 1 sezonie się rozpada, a mam oba kręcioły…! To tyle jeśli chodzi o mnie. Dragon tak, ale wędki z klasy powyżej 300pl Hm itd.
A to dziwne bo mój fishmaker przełowił już sezon i nic z nim nie jest, a nie oszczędzałem mu i nie łowiłem na lekko. Może trafiłeś na felerny model
Kolego Paweł – to przywaliłeś kulą w płot!! Mało kto tak potrafi. Wędziska Dragona w cenie poniżej 300 zł, a nawet poniżej 200 zł są chwalone przez ludzi, dość przypomnieć serie Legend, Mystery, Maxima, Thytan, a teraz od roku Express. Widzę kolego Pawle, że na rynku wędkarskim to ty się znasz pierwszorzędnie.
Już nie wydziwiaj z tym kołowrotkiem Fishmaker. Mnóstwo ludzi kupiło i okazało się, że kołowrotek jest ok. Gdybyś trzymał kołowrotek w ręku, to nie pisałbyś głupot, że to niby nie ma dużego nawoju i niby to nie ma niskiego przełożenia. Te rozwiązania ma i sprawdzają się w łowieniu.
Pozdrawiam
Witam wszystkich. Tak sobie czytam te komentarze bo zastanawiam się nad kupieniem jakiegoś kołowrotka i dochodzę do wniosku , że niektórzy naprawdę maja żenujące pojęcie o jakimkolwiek sprzęcie??!!!! Osobiście używam tylko sprzętu DRAGON i to ładne kilka lat. Zaczynałem od najprostrzych i najtanszych modeli po bardziej precyzyjne i auto… droższe i powiem tak Dragon nigdy mnie nie zawiodł. Sprzęt tej klasy co ww nie ma sobie równych, a na FISHMAKERA się już zdecydowalem bo koledzy wierzcie mi lub nie ale za te pieniążki nie kupicie lepszego kołowrotka na rynku. Byłem w profesionalnym sklepie wędkarskim bawiłem się tą maszynką i nie mam co do niego cienia wątpliwości. To co stworzył Dragon nasza Polska firma to jest potęga, żadne SHI…-o czy DAI..-y w tej cenie nie dosięgają do pięt Fishowi. Także apeluje do was drodzy koledzy nie piszecie takich glupot. Pozdrawiam
Tusior co ty za bzdury wypisujesz ? Dragon nic nie stworzył bo to tylko dystrybutor chińskiego sprzętu a nie żaden producent, co najwyżej mogli chińczykom powiedzieć jak maja zrobić ten kołowrotek ale od mówienia do robienia to daleka droga.Nie pisz też że sprzęt tej klasy bo dragon to taka sama klasa co jaxon czy konger nie licząc serii HM
Może made in china ale powiedz mi mlody czlowieku co teraz nie jest produkowane w chinach?? wszystko! dobrze o tym wiesz wiec po co sie wychylasz!! A z tym jax onem i kongerem to przesadziles w zupelnosci sie z tym niezgadzam, pozostawiam to do osobistej oceny drogi kolego. Podejrzewam ze nie masz sprzetu TD, bo jakbys mial to bys zmienil zdanie:) Pozdro
Kolego Janes – kołowrotek Fishmaker spoko można używać w towarzystwie Shimano i Daiwy. Nie porównuję firm polskich i tych zachodnich, bo to inna strefa walutowa i inne dzieje gospodarcze. Jednak Fishmaker podniósł poprzeczkę jakościową kołowrotków na polskim rynku, w przystępnej cenie.
Stawianie w jednym szeregu Dragona z Jaxonem i Robinsonem to nieporozumienie, Dragon nigdy nie wypuści na rynek bubla, a większość jego sprzętu to przeboje rynkowe i sprzęt służący długie lata.
Mam i używam trochę wędzisk, żyłek, plecionek, pokrowców i kołowrotków Dragona, więc wiem co piszę.
Mam też kołowrotek Fishmaker i chwalę sobie.
Kolego Tusior. Nie wypisuj tu haseł w stylu „.. powiedz mi młody kolego” bo to ma odbiór pretensjonalny i niski stylem. Nikt Cię tu od starych pryków nie nazywa. Zresztą wiek nie ma nic do tego. Pomogę Ci mam 46 lat. Ale takich wstawek nie lubię. Drago firma jak firma. Robi dużo sprzętu, bardzo dobre i nieco gorsze wędki, oszukuje na grubościach linek by pochwalić się ich mocą w danych przekrojach. Zrobiła ten kołowrotek. Wyszedł dobrze. Ale nie wypisuj że to dar od nieba. Są porównywalne w tej cenie. Np. Spro. I nikt im nie wyrzuca błędów przy największych rozmiarach szpuli, których nie przewidzieli. Fajnie że Dragon się rozwija. Jak wyjdzie i się przyjmie w Europie, to będzie jeszcze lepiej. Wtedy stawiaj Go na równi z S-no czy D-wą.
Pozdrawiam
Napiszę o tym młynku całkiem niezależnie od tego co tutaj przeczytałem ponieważ mam wrażenie że to targ a nie opine to tylko takie moje osobiste odczucie.
A więc kreciłem tym Fishmakerem cały sezon i powiem tyle że raczej przychylam sie do pozytywnej opini o nim kręcioł bardzo ładnie układa żełkę czy linkę (łowiłem tym i tym)naprawdę byłem tym zaskoczony posiadam również Zauberka i moje porównanie odnosiło się właśnie najbardziej do niego (cena niemal identyczna)prędkość z jaką nawija żyłkę jest równie bardzo zaskakująca tym bardziej że ma niższe przełożenie co zapewne wpływa na korzyść młynka jedynym jak można tak w ogóle powiedzieć minusem jest to że przy zauberku nie czuć wogóle pracy trybików w Dragonie coś tam się wyczuwa ale naprawdę nie wpływa to na ogólna pracę kołowrotka.Nie wyczułem żadnych luzów które mogłyby wpłynąć na jego minus choć podkreślam,że kręciłem nim tylko jeden sezon.Świetna rączka (NIE SKŁADANA)wpływa znów na plus.
Podsumowując mogę powiedzieć że jest to młynek wart zainteresowania w tym przedziale cenowym i nie sądzę żeby ktoś żałował zakupu
Witam. Napisze krotko, poniewaz nie chcialem nikogo obrazic odnoszac sie do komentarza Romana i mojej wczesniejszej wypoowiedzi nie bylo w tym nic zlosliwego. A jezeli juz to zrobilem to przepraszam. Aha i nie stawaim Dragona w swietle najlepszego sprzetu na swiecie bo nim nie jest lecz moge smialo stwierdzic ze jest bardzo dobry i tyle:) Dziekuje:)
Małe przełożenie fishmakera nie wpływa ujemnie na spinningowanie, wręcz przeciwnie: wędkarz nie prowadzi zbyt szybko przynęty, co przekłada się na lepsze wyniki łowienia. Najczęściej ludziska zbyt szybko prowadzą przynętę, co w większości jest winą kołowrotka i dużego przełożenia (Jaxon, Shimano, Daiwa, York – wszyscy): duże przełożenie sprawia, że korbka obraca się wolno, a przynęta zap…yla, aż furczy. W Fishmaker jest inaczej. Nie wiem, czy Dragon zakładał taki efekt w tym kołowrotku – wolne prowadzenie przynęty – ale podniósł wydajność podczas łowienia tym kołowrotkiem. Spinninguję nie tylko tym kołowrotkiem i mam porównanie. Pozdrawiam
A ja poczytałem wasze opinie z zaciekawieniem i zdecydowałem się na zakup wersji 930. Opiszę za rok, o tej porze. 🙂 Myślałem o większym, ale odpuszczam bo jednak, coś za wiele osób miało mieszane uczucia o tej wielkości. Mam nadzieję że pisaliście pochwały szczerze. 🙂 Taka stronka z wymianą myśli i opinii przypadła mi do gustu. Choć ilu ludzi, tyle zdań. Niech żyje wolny internet. 🙂 Pozdrawiam.
Drogi Radku w tym kołowrotku zwijanie nie jest wolniejsze jak w innych podobnych jemu modelach z większym przełożeniem, a to za sprawą większej szpuli (jak zapewne zauważyłeś)ja używam go do połowu Bolenia gdzie prędkość nawijania jest sprawą kluczową i nawet powiedziałbym że że pod tym względem prezentuje się jeszcze lepiej niż konkurencja.A mniejsze przełożenie może tylko moim zdaniem przedłużyć żywotność młynka.
Pozdrawiam,
Czy na tym forum, wyjąwszy nielicznych kolegów, są same pajace znające sprzęt z wyłącznie z katalogów?
Kto policzył w tym kołowrotku łożyska i sprawdził ocieranie żyłki/linki o podporę kabłąka przy rolce?
Pajace, piszcie blogi!
Witam. Po wypowiedziach widać, że jedni mają problem z ocieraniem żyłki a inni nie. I teraz nie wiem czy takie ocieranie występuje gdyż w moim fishmakerze nie doświadczyłem czegoś takiego a przełowiłem nim cały poprzedni sezon. Co do liczby łożysk – nie rozumiem pytania poprzednika
Jeśli chodzi o ocieranie żyłki/plecionki to występuje on TYLKO powtarzam TYLKO w przypadku gdy nawiniemy ż/p do oporu, ale wystarczy odwinąć pare metrów i problem znika. Jeśli chodzi o luzy i tp. to w egzemplarzu który posiadam nie stwierdziłem ich, i w zasadzie mam podobne odczucia co do tych prezentowanych przez autorów testu.
Witam wszystkich , duzo szumu narobilo sie przy tym kolowrotku i dlatego wczoraj sobie go sprawilem , jedni chwala drudzy zdazyli znienawidziec ten kolowrotek.Wiec tak na szybko opisze swoja wrazenia po dwu godzinnym lowieniu.Wiec kolowrotek modelw (FD 1130i) nad woda sprawuje sie dobrze , nic w nim nie puka nie trzeszczy chodzi plynnie rzuty dalekie mozna faktycznie nim wykonywac elementy sa dobrze spasowane nie ma zadnych luzow na korbce czy tez rotorze lowi sie nim przyjemnie jednym slowem , przeznaczenie lekki i sredni spin glowki max 15 gram przy 20 juz sie meczyl .Teraz co do tej rolki prowadzacej zylke , faktycznie ma sie wrazenie jakby ocierala jest tam za malo miejsca na zylke , rolka jest zaplytko osadzona przygladalem sie i u mnie nie trze przynajmniej ja nie odczuwam tego mimo wszytko jest to blad konstrukcyjny co np razi bo jeszcze nigdy sie nie spotkalem z takim czyms.Cena jest wygorowana za ten krecial moim zdaniem , ten sprzet to klasa zaubera , red arca i jemu podobnych wiec nie widze uzasadnienia w tak wysokiej cenie dla tego kreciola.Reasumujac jestem zadowolony z kreciola puki co , mam nadzieje ze wytrzyma u mnie 3 sezony to tyle na dzien dzisiajszy co moge napisac a nic mi sie nie platalo podwijalo pod szpule czy na pokretlo hamulca . Pozdrawiam wszystkich Janek
W kwestii liczby łożysk: należy sprawdzić, czy kołowrotek ma tyle łożysk tocznych ile jest w soecyfikacji i wypisane na obudowie kołowrotka. Ma o kilka mniej. To nie jest skomplikowane.
kochany Edwardzie, ten kołowrotek nie posiada także szpuli, korbki i stopki do mocowania przy wędzisku – ich istnienie to ściema katalogowa.
Znowu wątek pojawił się na pierwszej stronie, to z ciekawości czytam i nie mogę się oprzeć aby tego nie skomentować. Dajcie spokój już temu kołowrotkowi. Po dwóch godzinach łowienia jest super. 😀 Jedni wniebowzięci inni nie. Mam go i wiem co piszę. Bebechy ma mocne i dobrze spasowane, ale cała reszta, ma wynalazki które się nie sprawdzają, lub które dziwią. Naprawdę plecionka przy pełnej szpuli styka się z widelcami prowadzącymi. Nic to nie przeszkadza w łowieniu. O ile nie martwi nikogo jeszcze jeden element przyspieszający odbarwienia plecionki przez pocieranie. Krótka obudowa szpuli w górnej pozycji daje taki prześwit, że łatwiej łapie linkę pod szpulę. Fakt. Rolka prowadząca jest na łożysku. Fakt. Ale na ośkę luźno nałożono łożysko, i luźno na to rolką. Myślę że to przyczyna szumu rolki pod obciążeniem. Rolka sobie, łożysko sobie. I nie mówcie mi że rolka jest wciśnięta na to łożysko. Bo to nieprawda. Dla mnie na spina się nie sprawdził. Marnował dużo linki. Nic mu nie umniejsza będąc na feederze. Mniej kręcenia i jest rewelacyjny.
Witam,kupiłem ten kołowrotek i po dwóch wyprawach na sandacze podczas zwijania plecionki bardzo ciężko zaczął chodzić. Myślałem ze ja trafiłem jakiś wadliwy model,ale po rozmowie z kilkoma posiadaczami tego kołowrotka okazało się że nie tylko ja mam taki problem. Jak dla mnie kołowrotek porażka, mam starego Team Dragona i niezawodnego RedArca i z nimi jest wszystko ok dają rade.
Pozdrawiam;)
Witam.
Po zajechaniu Zaubera 4000 /chyba wadliwy egzemplarz, bo wytrzymał 2 miesiące, zatarł się – zwrot pieniędzy/, jeszcze raz wróciłem do Fischmakera, tym razem FD930i. Ocieranie plecionki o ramię przy rolce oczywiście było, do momentu użycia pilniczka i ręcznego poprawienia konstruktorów;D Wrzesień i październik ciężki opad za sandaczem /gumy i koguty 15 – 30 gram/ listopad, grudzień trolling za szczupakiem. Średnio 3 dni w tygodniu po 4-6 godzin. Przy sporym wietrze zdarzało się podbijać agresywnie ciężkie przynęty samym kołowrotkiem. Fd930i zestawiony jest z GS Buster i Takumi Momoi 0,12. Po takim traktowaniu lekko zwiększył się luz na korbce i po deszczu czuć ząbkowanie, jak wyschnie jest o.k. Z plusów:
– niskie przełożenie 4,4 /stosunkowo lekkie podbijanie przynęt i wybieranie luzu, można się skupić na samym prowadzeniu przynęty/
– układanie plecionki/ naprawdę rewelacja/
– duża średnica szpuli /odległość rzutów i 77 cm nawoju na jeden obrót korbki/
– hamulec
Minusy:
– obcieranie plecionki /polecam pilniczek/
– wyważenie rotoru /czuć bicie na wędce przy agresywnym podbiciu z kołowrotka/
– za mały uchwyt korbki
– ząbkowanie po deszczu /na szczęście ustępuje po wyschnięciu/
Od 1 czerwca tego roku w/w zestaw służy mi tylko do przynęt powyżej 25 gram. Poniżej tej gramatury wędkuję zestawem Mitchell Mag Pro Extreme 2000 + Fenwick Elite Tech Walleye 1,90 m 3-21 gr. Porównując kołowrotki stwierdzam, że do cięższych przynęt Fishmaker jest lepszy, ze względu na duży moment obrotowy, generowany z niskiego przełożenia. Jeżeli Fishmaker wytrzyma i ten sezon, to poważnie zastanawiam się nad zakupem FD1135i (oczywiście w jakiejś dobrej promocji) jako kolejnego kołowrotka do cięższych przynęt.
Już drugi sezon używam dwóch fishmakerów, do gum wiślanych do 20 g i na lekko, do przynęt kleniowych i lekkich boleniowych. Kołowrotki jak to kołowrotki, luzy mają w technologicznej normie, żadnych stuków-puków podczas intensywnej orki ciężkimi gumami, dobra ergonomia kształtów i uchwytów, świetne przełożenie i długość zwijanej żyłki, bardzo dobry hamulec. Żyłka nie wchodzi mi pod szpulę, bo nie nawijam do oporu sztywnej żyłki, zrobiłem jak ktoś już radził czyli nawijam do 4 mm przed rantem szpuli i gra gitara.
Każdy kołowrotek ma wady i zalety, ale żeby masowo się zacierał podczas zwijania linki? Przez prawie 2 sezony używania go spotkałem może z 10 posiadaczy Fishmakera (łowię w odludnych miejscach – więcej ryb) i żaden z nich nie miał problemów z tym kołowrotkiem.
Kolega Kuba 2 lipca pisze, że od razu dostał wadliwy kołowrotek i wtedy porozmawiał z kilkoma użytkownikami fishmakera, którzy również mają zatarte mechanizmy. Dla mnie to brzmi mega niewiarygodnie, bo Kuba owszem, mógł dostać wadliwy kołowrotek z fabryki, ale gdzie błyskawicznie on wytrzasnął kilku innych użytkowników i rozmawiał z nimi, na dodatek i oni mieli zatarte kołowrotki? Czyżby nie rozmawiał z nimi przed kupnem kołowrotka? Przecież istnieje takie coś jak Gwarancja i Prawo Konsumenta, w Polsce dość rygorystycznie przestrzegane. Rzeczy mają prawo się psuć, ale żeby takie głupoty wypisywać… Chociaż znalazłem takie forum wędkarskie, na którym pisują 13-latkowie, i jakikolwiek temat wrzucisz, to więcej wpisów jest na „nie”, mimo że na 99% dyskutantów-forumowiczów sprzętu na oczy nie widziało.
Do ilu umiesz liczyć? Chyba tylko do 1. Wiesz co to jest łozysko? Toczne czy kulkowe? Rozkręć, policz i nie pyskuj.
Kupiłem kręciołka do łowienia z opadu i albo trafiłem egzemplarz bez smaru w środku albo to taka padlina co rzęzi i harcze przy każdym ruchu korby, nawet dolanie oliwki na łożyska niewiele pomogło. Mam FD735 i FD920 i to duuużo lepszy sprzęt. Poczekam do końca sezonu i spróbuje reklamować – niestety ta zła praca jest pod obciążeniem, na sucho chodzi jako tako.
Też nabyłem ten kołowrotek po przeczytaniu opisu mając nadzieję że zainwestowałem zaoszczędzone pieniądze w dobry sprzęt. Niestety, moje pierwsze wrażenia nad wodą z nowym kołowrotkiem już nie były tak optymistyczne jak słowo pisane w tym teście. Łowiąc z opadu, już pod główką 8 gram w wodzie stojącej miał opory w zwijaniu pomimo niskiego przełożenia. Po kilku wypadach dostał odczuwalnych luzów na korbce. Na szczęście udało mi się go sprzedać na „alledrogo” z niewielką stratą. Spro Passion za 130 zł bije ten kołowrotek na łeb, po roku łowienia płynniej i ciszej pracuje niż Fishmaker po tygodniu i przede wszystkim zwija przynęty lekko i bez oporu.
a to dziwne co piszesz bo mój fishmaker 930i sprawnie chodzi od sezonu 2011 i jakoś nie mam czegoś takiego jak ty opisujesz że ciężko kręci. Może ty wymagasz od tego kołowrotka pracy jak shimano twin power? Jeżeli tak to nie doświadczysz jej ale za to doświadczysz pracy takiej samej jak w Ryobi Zauberze którego wędkarze sobie chwalą ale wg ciebie to pewnie też słaby sprzęt. Fishmaker to tak naprawde spro red arc tylko w innej obudowie z kilkoma dodatkami typu większa szpula oraz dużo lepszy hamulec
Tak się składa że red arc to mój podstawowy kołowrotek który służy mi od kilku lat i fishmaker pod względem układania linki i kultury pracy niestety nie ma z nim nic wspólnego, poza tym fishmaker jest wykonany z grafitu i to nie jest grafit tej sztywności i klasy co shimano CI4 tylko zwykły, jaki jest stosowany do budowy większości kołowrotków. Pod większym obciążeniem stopka potrafi się wygiąć nie mówiąc o rotorze.
Również łowiłem na arca a także na zaubera którego ciągle posiadam i powiem jeszcze raz… fishmaker to jest klon tych kołowrotków. kultura pracy… działa identycznie jak arc i zauber. Może trafiłeś jakiegoś złoma z wystawy którego 1000 wędkarzy testowało w sklepie albo kupiłeś w internecie i dostałeś model ze sklepowej wystawy. Dragon daje na niego 5 lat gwaranji. Taka firma jak dragon na pewno nie dała by tak długiej gwarancji na sprzęt który wg ciebie już ma luzy po 1 dniu łowienia bo by poszli z torbami. 5 lat oznacza że sprzęt jest solidny. Mogłeś go wymienić na inny i sprawdzić :> Mój dział super a przeżył ostre boleniowanie, sandaczowanie i troling. I ciągle działa jak trzeba. Zauber trochę równiej nawija żyłkę niż fishmaker. Ale pozatym kultura pracy taka sama. I w zauberze i w fishmakerze czuć przekładnie bo te sprzęty tak mają. To nie maślane shimano za 1000 zł
Masakra! Kupiłem najwyższy model tego kołowrotka. 1135i stuki na rotorze, linkę nawija w kształt stożka przez co powstają brody. Na „sucho” kręci ładnie ale byle obciążenie i stuki puki. Jakość jak widać loteryjna!
Ja zaryzykowałem – pomimo różnych opinii – i kupiłem. Sprzęt eksploatowałem przez miesiąc w umiarkowanych warunkach, lecz intensywnie. Stwierdzam, że nie ma co wybrzydzać i ogólnie kołowrotek zasługuje na uznanie. To i owo wymaga pewnie dopracowania, ale może za dużo się naczytałem o mankamentach tego sprzętu. Po sezonie napewno go nie sprzedam
Myślę że jak producent juz po półtorej roku po premierze chce wprowadzać ulepszona wersje kołowrotka który miał być wyjątkowo solidny, to raczej solidny on się nie okazał
Nie ma rzeczy, której by nie dało się ulepszyć. Jeśli tylko Dragon chce coś ulepszać, to chwała mu za to. Jeśli producent chce i ulepsza swój wyrób i nie kryje się z tym, to świadczy o nim dobrze. To moje zdanie.
Andrzej daj maila to wyślę ci zdjęcie jak nawija plecionkę + brody. Specjalnie je porobiłem do wysłania reklamacji. Kontrola jakości się kłania. Chińskie rączki mogły by nawinąć raz plecionkę, nitkę cokolwiek i zobaczyć czy jest ok. Koszty by wzrosły o całe 5-7 min roboty chińczyka – czyli jakieś grosze. 400zł za bardzo ładny wygląd i możliwość dalekich rzutów to trochę mało!
Krystek
Zazwyczaj jest tak,że jak importer bo Dragon jest importerem a nie producentem gwoli ścisłości który nawet opakowań na to co sprzedaje nie produkuje tylko daje na tym swoje logo,ma w ofercie cos udanego to nie zmienia tego jak najdłużej aby wyciągnąc z modelu jak największe zyski.Ten kołowrotek jakby był takim cudem jakim go dragon określa to pewnie miałby komentarze podobne do ZAUBERoidów a tak nie jest bo większość to kom. negatywne
Panowie. Dyskusja przynosi efekty.
Ocena po teście wynosiła prawie same dziewięć i pół lub dziesięć.
Dzisiaj po południu jako wady istniał wpis ” okresowo może wystąpić efekt wciągania linki pod szpulę”. Wieczorem po zapytaniu czy to okres od wiosny do jesieni, zmieniono na możliwość wciągania linki. Czyli Wasze oceny mają znaczenie. A linkę wciąga częściej niż się wydawało zaraz po teście. Co niektórzy pisali dość stanowczo. Czyli coś jest z tym wyrobem nie tak.
Z Poważaniem.
Używam ten kołowrotek rok, 2 razy zamotała mi się plecionka o korpus, gdy spinningowałem lekką przynętą rzucając pod silny wiatr i powstały luz na plecionce wiatr nawiał na korpus kołowrotka. W życiu nie udało mi się zrobić brody na plecionce i na tym kołowrotku. To, co pisze kolega: „wyślę ci zdjęcie jak nawija plecionkę + brody. Specjalnie je porobiłem do wysłania reklamacji.” brzmi niewiarygodnie i chyba faktycznie „specjalnie” je porobił. Broda powstaje wtedy, gdy jeden (więcej) nawój na szpuli odskoczy (ześliźnie się przez górę szpuli) i pętelka wystaje ponad szpulę. W czasie rzutu to ona właśnie powoduje, zapoczątkowuje brodę. A Fishmaker oskarżany jest o łapanie sztywniejszej żyłki pod szpulę. Jednak i w przypadku sztywniejszej żyłki wystarczy nawinąć jej nieco mniej i wszystko śmiga.
radzio, czwartek 25 październik 2012.
Ja dzisiaj ze swoim fd1130i byłem pierwszy raz nad wodą i mam tak samo, znaczy ciężko sie zwija i to nie jest tak że oczekiwałem pracy jak shimano za 1000 zł. bo do tej pory używałem tanich młynków i dużo lżej sie kręciło… wnioskuje z waszych opinii że to zależy jaki sie komu trafi…
Witam,
Potrzebuję schemat do tego kręciołka gdyż z powodu masakrycznej pracy chcę go rozebrać i przesmarować w nadziei, że coś to pomoże. Jeżeli ktoś zechce się podzielić proszę o mail: mdziam_78[at]wp.pl
powiem tak nawijałem rużne gróbości żyłek i plecionek nic nie pomagało z wkręcaniem tej żyłki reklamacje na to przyjmują??
Michał, oddaj ten kołowrotek a za uzyskane pieniądze kup sobie dobry słownik języka polskiego (ok. 90 zł) i naucz się poprawnie pisać. Kolego, sadzisz błędy ortograficzne, nie znasz interpunkcji. W dorosłym życiu wstydu się najesz przez te błędy.
A odnośnie merytorycznej zawartości Twojego wpisu: co ci przyszło do głowy, żeby takie … wymyślać? Mam ten kołowrotek w nowej wersji i pracuje bez zastrzeżeń.
Panowie posiadam fd930i po polowie sezony rolka kabłąka zaczęła jarmolic w srodku zaczelo rechotac , hamulec extra …. co prawda ta polowa sezonu byla dla tego krerciola nie lekka ale jak za ta kase spodziewałem sie trochę dłuższej zywotnosci. podsumowując …lepiej sie dwa razy zastanowic zanim sie portfel z kieszeni wyciagnie bo kasa nie mala a za sam hamulec to troche przesadzona cena
kolego loczek, rolka tak sama z siebie nie „jarmoli” i nie „rechocze”. Pewnie piasku dostało się trochę, o co nad wodą nietrudno, najgorszą robotę robi wiatr i mokra rolka od żyłki czy plecionki. Wiatr osadza drobiny na mokrej powierzni, który z wodą spływa do roli i po pewnym czasie zaczyna działać jak papier ścierny. Trzeba rozebrać rolkę, umyć i naoliwić.
no nie wiem, przereklamowana maszynka maksymalnie. za te pieniadze mozna cos fajnego kupic, bez jakis tam problemasow z zylka, wciaganiem plataniem. nie za taka kase.
A ja posiadam 2 kołowrotki spiningowe, w tym jeden Shimano za 560 zł i drugi ten właśnie Fishmaker. Wprawdzie zakochałem się w spiningu dopiero nieco ponad rok temu i niewiele jeszcze umiem, ale potrafię porównać oba posiadane kołowrotki. Jestem zadowolony z Shimano i jestem zadowolony z Fishmakera. Podczas łowienia boleni mam nieprzeparte wrażenie, że Fishmaker trochę lepiej się spisuje i trochę lepiej „leży” w ręku.
Jestem od kilku miesięcy posiadaczem FISHMAKERA 1130i
Niezadowolenie w 100% po kilku miesiącach użytkowania, rolka prowadząca plecionkę chrobocze, mechanizmy wewnątrz wydają dźwięki jak kołowrotki z rynku za 30,00 zł. łowienie przy wietrze i rzucanie pod wiatr kończy się plątaniem żyłki pod szpulę.. i takie coś DRAGON oferuje ze jedyne ok. 350 zł. Naprawdę szkoda kasy, to ostatnia rzecz tego producenta jaką kupiłem.
Kolega miał ostatni problem z wędziskiem GUIDE SELECT bo dra razy dosyłali mu i za każdym razem bubel, a to popękany lakier, krzywo zmontowane przelotki, zacieki lakieru na omotkach. Ogólnie DRAGON okazał się dla mnie przereklamowany i nie warty
A ja od 2 lat korzystam z kołowrotka fishmaker 930 i nie mam żadnych problemów z obsługą i sprawnością techniczną tej maszynki, 2 wędek team dragon, guide select boxer, od 3 lat z millenium pike, millenium x-fine, i uważam, że firma Dragon ma całkiem dobry sprzęt w godziwych pieniądzach. Spinningi Guide select są chętnie kupowane, 3 moich kolegów łowi nimi. pozdrawiam
kołowrotek nieporozómienie porażka dragona
No nie wiem, ja łowię koł. fishmaker od roku, wziąłem go właśnie z powodu niezawodności na trudnym łowisku. Bardzo często spinninguję z pontonu na dużej rzece i Fishmaker chodzi jak złotko, a tu w komentarzach czytam o jakimś „nieporozómieniu” – kolego od „nieporozómienia” Fishmakera trzeba najpierw mieć w rękach i łowić nim, a nie bajdy pisać po forach z nudów, nie mając tego kołowrotka w rękach.
kolowrotek po pierwszej wizycie nad woda zaczol sie zacinac i dostal luzu na szpuli wiec nie pisz mi gosciu ze niemialem go w rekach tez liczylem ze to bedzie dobry zakup niestety zawiodlem sie
rafal – sprawa jest prosta, oddaj kołowrotek do serwisu przecież jest na 5-letniej gwarancji. Po drugie, wczoraj rozmawiałem z kolegą z Koła, który prawie trzeci rok łowi Fishmakerem, głównie Odra i Wisła gumy od 14 g – nie narzeka. Rafal, ty kolego przesadzasz i pewnie celowo takie głupoty wypisujesz po forach.
skoro tak twierdzisz to zapraszam cie do mnie do Ropczyc sam ocenisz co sie z kolowrotkiem stalo a na temat serwisu to ameryki mi nieodkryles mam lepsze rzeczy do robienia niz dyskusje- twoje za moje na nie jak sie zdecydujesz to odpisz spotkamy sie zobaczymy kto ma racje
Dla mnie ten kołowrotek to nieporozumienie. Po dwóch miesiącach łowienia nie dało się nim łowić. Cóż nie tego się spodziewałem.
Zgadzam się z treścią testu. Potwierdzam, że to dobry kołowrotek ale trzeba o niego dbać. Trzeba kupić odpowiednią wielkość do metody połowu. Zajechać można wszystko, nawet Slammera
Dziwnych rzeczy się dowiaduję o Fishmakerze, mam jeden od 2,5 roku – chodzi jak złoto i łowię nim grube szczupale. Drugiego kupiłem w tym roku na trocie i łososie. Jeśli ten nowy z tytanową osią będzie w dobrej cenie, to kupię go na sumy.
A ja wam powiem, że ten kołowrotek mi nie leży. Cukierkowe wykonanie, ale praktyce kicha. Wolne nawijanie, krótkie rzuty, żyłka podchodzi pod szpule, przełącznik wsteczny parę razy mi sie przestawił no i nie cierpie sprzętów z przednim hamulcem. Mam abu 202i i zmiata tego dragona.
Marku, od razu widać po wpisie, że jesteś jakiś lewy gość i w życiu tego kołowrotka nie trzymałeś w rękach. Nawet nie raczyłeś zapoznać się z jego specyfikacją techniczną. Fishmaker posiada przełożenie nieco ponad 4, ale nawija bardzo dużo przy jednym pełnym obrocie korbki, nawet 80 cm. Tak potrafią nieliczne i drogie kołowrotki na rynku. Niskie przełożenie oznacza dużą moc przekładni i małe zniszczenie jej pod obciążeniem. Fishmaker jest bardzo mocny i bez problemów pracuje przez okres gwarancyjny, czyli 5 lat. No ale ten koł. trzema posiadać i używać, żeby to wiedzieć. I zapoznaj się z definicją w słowniku „cukierkowy”, bo dzieciaku nie bardzo kojarzysz co to oznacza.
użytkuję kołowrotek fishmaker 3lata najwięszym utrapieniem było nagminne wbijanie się żyłki pod szpulę po 3 sezonach kołowrotek okropnie szumi i nie równo zawija żyłkę po rozkręceniu i ponownym nasmarowaniu nastąpiła delikatna poprawa.
Miałem [fiszmejkera] z przeznaczeniem do normalnego spinningu szczupakowego no i niestety kołowrotek okazał się szmelcem
– luz na korbce
-plecionka wkrecałą sie pod dekiel hamulca mimo odp wyregulowanej wysokosci
-ogólne wrażenia bardzo kiepskie kolowrotek jest taki plastikowy
-bardzo słabe bebechy przekladnei czuć juz po 2 wędkowaniu (dopiero po zastosowaniu bardzo gęstego smaru do łozysk przekladnie byly mnej wyczuwalne ale kręciło się jak wajchą od mostu zwodzonego )
– cena na duży minus bo w tej kwocie można kupić SPro Red Arca 10400 albo Slammera.
-kolega ma [ tim dragona] i troche lepszy ale tez w porownaniu do spro to plastik na który szkoda kasy.
+ przykręcana korbka
+pojemna szpula dobra przy łowieniu szczerbatych memloków (boleni)
Akurat mam i Team Dragona i Fishmakera. Jak czytam takie bzdety, że team dragon robiony przez Ryobi jest plastikowy, to odechciewa mi się czytania Internetu. Dzieciaku „wielkopolanin”, jesteś dzieciakiem a nie opiniodawcą, pojęcia nie masz, ani o Team Dragonie, ani o Fishmakerze i pewnie nigdy w życiu tych maszynek nie trzymałeś w rękach, a o łowieniu nimi to pewnie jedynie śniłeś.
Miałem Fishmakera 2 a kolega ti obaj go zamieniliśmy ja na team dragona 900 on na zaubera obaj jesteśmy teraz bardziej zadowoleni Fishmaker niebył aż tak bardzo zły nie szumiał i był dość dobrze spasowany ale mega niewygodny in trochę cieżko chodził
Mam pytanie do posiadaczy wersji II oraz Ti, czy wszystkie Fishmakery posiadają znaczny luz na korbce? Mój wrócił z serwisu z informacją że wszystkie tak mają, zastanawiam się czy ten typ tak ma, czy serwis mnie olał?
mam team dragona 930 iz zadowolony jestem z tego kołowrotka wyjoł już dużo dużych ryek i nie było problemów i zastanawiam sie nad zakupem fismarkery i mam nadzieje że on będzie tak samo dobry jak tem