Firma Penn od wielu lat słynie z bardzo dobrych kołowrotków. Co prawda jej główną domeną są multiplikatory z przeznaczeniem morskim, jednak słynny Slammer jest marką samą w sobie. Podobnie było ze Spinfisherem i z kilkoma poprzednimi jego odsłonami. Co prawda bardziej ceniony był za oceanem niż w Polsce, jednak już teraz rodzimi wędkarze mogą spróbować pobawić się ponoć niezniszczalnym Spinfisherem w wersji V.
Charakterystyka ogólna
Spinfishery słynęły ze swojej niezawodności nawet w najtrudniejszych warunkach. Na polski rynek docierały bezpośrednio z USA na zasadzie indywidualnych zakupów. Kołowrotki stosowane są od wielu lat przez wędkarzy wymagających od swojego sprzętu niezawodności i wieloletniej sprawności. Producent udoskonalił wersję IV i zaproponował na koniec 2012 roku Spinfishera V.
Penn Spinfisher 3500
Jakość i wykonanie
Kołowrotek jest masywny, można nawet powiedzieć toporny i ciężki. Nie przypomina popularnych w Polsce plastikowych konstrukcji. Spinfisher jest wykonany w całości z metalu, no ale tego po Pennie można było się spodziewać. Ciekawostką jest to, że w przypadku nowego kołowrotka producent wprowadził kilka drobnych, ale też kilka poważnych innowacji. Ciekawą sprawą jest wykorzystanie hamulca nazwanego Slammer DragSystem. Jest to podobne rozwiązanie jakie stosowane jest w przypadku klasycznych Slammerów. Hamulec ma być bardzo trwały, niemal niezniszczalny, a dodatkowo precyzyjny tutaj znajdz\iemy tez spora innowację czyli Water Tight Design™ – system 6 usczelek dodatkowo chroniących przekładnię i hamulec. Kolejną ciekawostką jest przekładnia główna, która została wykonana ze stali nierdzewnej. Dodatkowo nieco drobniejsze tematy, czyli fajne rozwiązanie dotyczące poziomu nawinięcia linki na szpulę czy też gumowa wkładka, która zapobiega przekręcaniu się linki na szpuli.
Całość wygląda bardzo solidnie i poważnie. Kołowrotek nie jest lekki i widać w nim sporą moc. Wszystkie elementy są spasowane bardzo starannie. Nie znajdziemy żadnych niedoróbek. Podobnie jak w przypadku Slammera, Spinfisher posiada stałą blokadę ruchu wstecznego.
Mocny, wytrzymały korpus wykonany ze stopu metalu
Wysokie przełożenie 6,2 : 1
Szpula wyposażona w klips do zaczepiania żyłki
Poręczne pokrętło hamulca
Stopka kołowrotka pasująca do więkoszości wędzisk
Poręczny uchwyt korbki, długie ramię rączki wpływające na komfort łowienia
Szeroka rolka prowadząca linkę
Złote akcenty w zestawieniu z surową czernią korpusu nawiązują do Slammera
Jakość układania linki
Producent nie oszczędzał na środku smarującym
Zdemontowane pokrętło hamulca
Widok na wewnętrzną część szpuli
Cena
Spinfisher jest szeroko dostępny na rynku polskim. Jednak jak na dzień dzisiejszy bywają problemy z dostępnością. Zapewne całkiem niedługo pojawią się na półkach sklepowych w pełnym asortymencie. Cena kołowrotka to około 380 zł.

Przeznaczenie
Bezsprzecznie łatwo będzie wskazać do czego Spinfisher się nie nadaje. Do lekkiej wędki okoniowej czy jaziowej absolutnie przykręcać go nie będziemy. Natomiast dla wędkarzy polujących na trocie, czy tych, którzy stosują ciężkie przynęty w poszukiwaniu szczupaków czy sandaczy, jak najbardziej. Zapewne sprawdzi się przy ciężkiej gruntówce czy żywcówce. Z powodzeniem podpięty do ciężkiego spinningu będzie pasował idealnie.
Seria Spinfisher V oferuje w sumie 8 rozmiarów z przednim hamulcem i 3 z wolnym biegiem, a więc oferuje kołowrotki dla spinningowe (modele 3500, 4500, 5500), morskie (6500, 7500, 8500), big fish (9500, 10500) oraz karpiowe (4500LL, 6500LL i 8500LL)

W akcji
Przesłany do nas kołowrotek postanowiliśmy mocno eksploatować podczas połowu troci. Wykorzystywany był w zestawieniu z grubą żyłką oraz plecionką. Łowiliśmy na klasyczne trociowe przynęty, czyli woblery, obrotówki i wahadłówki. Wszystkie te przynęty zazwyczaj stawiały w nurcie spory opór.
Spinfisher w pracy przypomina Slammera. Na początku jest dziwny, jakby nieco źle w środku spasowany. Przy obrocie korbą czujemy przekładnie i nierozprowadzony smar. Po kilku godzinach wędkowania kołowrotek zaczyna pracować świetnie. Praca jest niemal maślana, ale oczywiście nie możemy jej porównywać z drogimi shimaniakami. Penn pracuje zawsze bardzo specyficznie. Czasem słychać szumy czy pukanie, jednak ci, którzy znają produkty tej firmy doskonale wiedzą że to normalne i charakterystyczne dla kołowrotków Penn.

A teraz kwestie najważniejsze. Prowadząc przynęty w bardzo ostrym nurcie nie czujemy przekładni, linka nawijana jest równo. Wielogodzinne łowienie nie meczy ręki. Hamulec jest niemal doskonały. Co ważne, zarówno mechanizm przekładni jak i hamulec przy mrozie pracuje sprawnie. Podsumowując… Tak jak się spodziewaliśmy Penn zaproponował swoim Klientom mocny kołowrotek do ciężkiej orki.

Ogólne wrażenie
Trwała i niemal niezniszczalna konstrukcja to dwie cechy, które można by zapisać w tytule naszej recenzji. Ciekawi jesteśmy tylko dlaczego Spinfisher tak bardzo przypomina Slammera, czyżby dni Slammera zostały policzone? Zobaczymy. Tak czy inaczej Spinfisher to doskonały zakup dla wędkarza polującego na ciężkie ryby.

Kołowrotek Penn Spinfisher V 3500 do testów dostarczył dystrybutor Pure Fishing na Polskę firma Kreative Kingdom – www.goodfishing.pl
Ocena końcowa / punktowanie:
{flashchart title=”Ocena końcowa/punktowanie” data=”Jakość i wykonanie,cena,przeznaczenie,w akcji,wrażenia,średnia ocena/8,10,8,8,8,8.4″ multibar_color=”1″}costs{/flashchart}
|
Zalety |
Wady |
|
– trwałość, |
– brak szpuli zapasowej w zestawie |

Czyli według testu cena jest największą zaletą kołowrotka?!
Punktacja ceny oraz pozostałych kryterió to co innego. Ja to odbieram tak, że cena za tej jakości kołowrotek jest bardzo dobra
Według mnie jeden z lepszych kołowrotków jaki miałem w ręku w tej cenie. Osobiście używam od dobrego miesiąca tylko modelu 4500 i jako że pracuję w Norwegii to na tamtejsze łowiska do lekkiego łowienia na pilkery (do 150g) jest rewelacja! Hamulec poezja i moc niesamowita! Na Wisełce do gum na sandacza na ciężko też sprawdził się idealnie! Ale fakt do jego pracy trzeba się przyzwyczaić, idealna jak np w fishmakerze lub zauberu nie jest. Ale pennów nie kupuje się przecież dla idealnej pracy od tego jest shimano i daiwa… Za test daję 5.
Wszystkie penny to są świetnie kołowrotki a ten jest następnym ich potwierdzeniem:)
2 lata temu zakupiłem 2 sztuki Penn Slammer: modele 360 i 760.Zapłaciłem za nie 700 zł . Nie żałuję tych pieniędzy.Od tamtej pory o sprzęt,przynajmniej o kołowrotki jestem spokojny.Myślę że spokojnie wystarczą na długie lata i to w dowolnych warunkach wędkowania oraz wytrzymają każdą rybę z jaką przyjdzie się zmierzyć.Polecam i dziękuję za ten test.
Penn slammer SPRO / Red Arc / Ryobi Zauber – którego kupić?
To zależy kolego jak będziesz łowił. Jeżeli na ciężko (przy czym nie będzie ci przeszkadzała toporna konstrukcja kołowrotka) to Slammer będzie dobrym wyborem
Mam pytanie.Czy złote elementy w nakrętce zaślepiającej korbkę oraz obok niej z opisem przełożenia są też metalowe czy plastik ?
Poezja,kołowrotek ten jest stworzony do „pracy” a nie zabawy nad wodą.Dawno w ręku nie miałem czegoś tak dobrego do ciężkiej orki.Jeżeli ktoś nie zna Pennów niech omija je szerokim łukiem,to nie są subtelne kręcioły ale tzw woły do roboty.Polecam go prawdziwym wędkarzom.Super test.
Jak z plątaniem plecionki podczas wyrzutu? Penn Battle 4000 pod tym względem to tragedia.
Panowie z redakcji Czy wiadomo kiedy będzie u nas dostępna wersja z wolnym biegiem Live Liner® Drag ? Planuje tą maszynke do feederów i gruntówki
@Grzegorz Nawiń mniej plecionki. Pennów nie wypełnia się pod sam rant, ale całkiem sporo niżej. Slammera napełnia się do śrubek na szpuli, Spinfisher V ma specjalne linie, a Battle lekko poniżej złotej obwódki na górze szpuli. Na początku krew mnie zalewała przy rzucaniu. Ale te kilka milimetrów mniej likwiduje problem całkowicie.
Jak się za coś bierze firma pure fishing to raczej nic dobrego z tego nie wychodzi, stare 260, 360 to jeszcze ok, to co jest na zdjeciu to raczej klon tego co ta firma wypuszcza pod nazwami mitchell, shakespeare lub abu. choć chciałbym sie mylić.
Mylisz się i to grubo!
Oczywiście nie chcę psuć dobrego samopoczucia kilku użytkowników lub przyszłych nabywców, lecz proszę poczytać dyskusje i obejrzeć zdjęcia mechanizmów modeli battle, fierce na forum na literkę j.pl,
no nie sądzisz chyba że forum jerkbaita jest w jakiś sposób opiniodajne ? hahah. Tam można wejść się pośmiać z tego jak to każdy uważa się za fachowca i tyle w temacie. Ja spinnfishera kupuję na wiosnę
Jacek, po co siejesz zamęt? Nie interesuje mnie opinia fachowców z j.pl. Wielokrotnie wprowadzili mnie w błąd swoimi chorymi teoriami i sugestiami. Za ich rady już podziękuję. Wracając do kołowrotków Penn. Mają one tak na prawdę jedną wadę: ciężką i raczej toporną pracę. Ale tego nikt nigdy nie ukrywał. Poza tym niezniszczalne. Prawidłowa eksploatacja pozwoli cieszyć się Pennami przez długie lata
No i co z tego ze ktoś kołowrotek porozkręcał i się pochwalił że umieoperwoac śrubokrętem a przy okazji kilkoma dziwniebrzmiącymi teoriami.
Dla mnie mechanizmy moga być zrobione z masła albo i z czekolady wazne aby kołowrotek był niezawodny. A peny slammery i spinmfishery takie sa
Bez odbioru.
taaaa takich fachowców jak na jb.pl , to w kazdym sklepiku i łowisku sa setki:) Czy sie to komus podoba czy nie Penn robi niezawodne kołowrotki i gadanie kilku pacanów ze jest inaczej tego nie zmieni
mam battla, slamera i atlantisa. Jeśli ten idzie w ślady slammera, to rewelacja. Może będzie nieco ucywilizowany, chociaż o slammerku jak już sobie rozprowadzi smar i się rozkręci nie mogę złego słowa powiedzieć. Pięknota po prostu. Battle już nie sprawia tak dobrego wrażenia, poniżej (np fierce bym nie schodził) Ogólnie rzecz biorąc sądzę, że to jedne z najlepszych kręciołów u nas. Mam też team daiwę i tdr, na początku jest bajka, potem szumy rolki, przekładni itd…. A slammerka nie boję się pożyczyć początkującemu, wrócił tak samo dobry jak był ! (260-ątka pod feedera) Atlantis w swojej cenie jest bezkonkurencyjny, ale jest drogi niestety. jak kogoś stać, to zapomni o problemach z kołowrotkiem na bardzo długo … a jakby ktoś chciał kupić team daiwę lub shimano dl to zapraszam … zbieram na nowego spinfishera … 😉
tez mam atlantisa i slammera, i przez krótki okres czasu posiadałem battla.Slammer to sprzet nie do zajechania, nie straszne mu sa 50gr głowki i silny nurt Wisły.Atlantis w rozmiarze 2000 obsługuje mi wiekszosc sezonu i może praca nie jest tak maslana jak w shimano za to nawój plecionki perfekcyjny.Najmniej przypadł mi do gustu Battle w którym potrafiła zastukac przekładnia.Spinfishera kupie jak siadzie mi Slammer na co sie puki co nie zanosi
Witam, używałem Slammera i jakoś mnie nie zachwycił, przekopałem internet w poszukiwaniu następcy wyczaiłem Fin-Nor Sportfisher, kołowrotek kupiony raz nad wodą wrażenia bardzo pozytywne bardziej miękka praca i cena zachęcająca
Witam, wczytuje się w te wasze opinie na temat kołowrotków Penn, zastanawia mnie czy na przykład podczas ściągania dużych przynęt stawiających duży opór w wodzie nie jest ciężko kręcić tymi kołowrotkami (przełożenie 6,2:1). Nie miałem nigdy z Penami do czynienia, więc tak pytam?
maszyna nie do zajechania. calutki metalowy. zadnego plastiku. super hamulec.plecionki 0.20 weszło 270m.idealny do cieżkiego spinningu na rzece i nie tylko.najlepszy kołowrotek jaki miałem w ręku.ploecam go każdemu.wszystko w tescie na 5+.
Czy aby na pewno cały metalowy?? Czy ramiona kabłąka widoczne na zdjęciu 1 i 8 są metalowe?? Podobno są grafitowe. A punktacja co najmniej dziwna Penn Battle, Slammer, Red Arc i Zauber biją go na głowę według tej punktacji??
Grafitowe mogą być ale przykrywki boczne na rotorze tam gdzie jest sprężyna od kabłąka ,tak jak w slammerze.
to jest jakis stop aluminium te przykrywki na sprężynę.ale napewno są lepsze kręciołki od penna ale za tą cene to rewelacja.
Mam Penna SSV 3500 od września 2012 r. Zamówiłem prosto z USA tuż po debiucie, przepłaciłem …a mimo to jestem zachwycony. Kołowrotek trochę już popracował na ciężkich gumach i parę drapieżników wyholował. Może i są lepsze kołowrotki – ja ich nie używałem. Dla mnie to czysta rewelacja. Jak czytam o tej rzekomej topornej pracy Pennów to pod nosem się uśmiecham bo to takie obiegowe podtrzymywanie legendy Slammera – może tak było 20 lat temu. Nowy SSV jest wykonany na bardzo wysokim poziomie z dbałością o najdrobniejsze datele – typu zaślepka korbki, szpula ze znacznikami, gumką antypoślizgową, metalowym klipsem do zaczepienia linki, pięknie wytoczoną korbą itp. Pracuje płynnie, świetnie nawija linkę, o żadnych brodach nie ma mowy pomimo, że bardzo wysoko nawinąłem linkę. Hamulec jest doskonały. Wyniki testu są dla mnie zaskakujące – nie rozumiem co skłonilo testerów do wyższej oceny np Penna Battla, którego także mam od ok. roku i uważam za bardzo dobry kołowrotek ale z założenia z nieco niższej półki niż SSV – decydują o tym drobne detale ale jednak.Poza tym SSV jest zdecydowanie lepiej niż Battle zabezpieczony od działania słonej wody – coś gdzieś wyczytałem, że na targach ICAST 2012 zostal uznany za najlepszy kołowrotek słonowodny. Według mnie jeśli Battle zasługuje na ocenę 9,40 to Spinfisher na 9,50 lub wyżej. Ma też wady – w zestawie brak zapasowej szpuli no i waga prawie 400 g w rozmiarze 3500 – jednak w końcu to nie młynek na klenie, jazie i okonie.
Ciężki ale za to dobrze wyważa wędziska,mój slammer waży 365g(wersja 360)też nie mało ale wędeczke super wyważa(Berkley Listhning 15-40).
Robercie – rozmiar spinfishera 3500 – to klasyczne 5 czyli nawija 100 żyłki 0,50, tak to dawniej ustalano dziś wiele firm się tego nie trzyma. Jak na rozmiar 5 to waga jest przeciętna.
Sam mam dwa Slammery 260 czyli rozmiar 4 – nawija dokładnie tyle co Zauber 4000 i Shimano Twin Power 4000 (ten może z 5% więcej).. Zauber waży 320g, slammer 340, twin power prawie 400 g..
Więc opowieści o ciężkich jak kowadło pennach to bzdura.
Ja slammera 260 używam do wszystkiego!!! żyłka od 0,20 na jazie do 0,35 na trocie, plecionka od 0,13 do 0,32 do rozginania haków 7.0… inne kołowrotki ma tylko na sumy/norwegię i na okonki na paprocha…
Niestety slammera juz nie robią;(… a Spinnfisher 3500 za duży na kołowrotek uniwersalny.
ale jak się Salina rozleci to biorę go 4500 na norwegia/sumy…
Slammer to najfajniejszy z kołowrotków które miałem(tica libra 3500, Zauber 4000, TwinPower, Daiwa infinity, okuma Salina,i jakieś tam cormorany,dragony,kongery)
Czytajac opinie o tym kołowrotku w internecie jestem zdecydowany na kupno tego modelu spinfishera v 3500, – MAM NADZIEJE ZE BEDE ZADOWOLONY Z TEGO KOŁOWROTKA
Witam, a jak z nawijaniem plecionki. Czy są podobne problemy z brodami jak w wersji slammer. Czy można spokojnie nawijać plecionkę 0,12 do maxymalnej pojemności.
Pozdrawiam
Trochę czasu minęło ale odpowiadam. Nawinąłem linkę kompozytową (bo nie jest to typowa plecionka)Berkleya Fire Line 0,17 i wszystko jest idealnie choć nawój bardzo wysoki. Początkowo była nawinięta zbyt optymistycznie więc na pierwszej wyprawie w ub. roku kilka metrów straciłem. Od tamtej pory wszystko idealnie. Nie sądzę, by przy lince 0,12 miały się pojawić jakieś problemy. W zestawie są podkładki dystansowe pod szpulę, które umożliwiają zoptymalizowanie nawoju.
Cześć. Koledzy, doradźcie co wybrać- Spinfisher 3500 czy Slammer 360? Potrzebuję kołowrotka do cięższego spinningu (1/2 – 2 oz), plecionki 20- 25 lb. Łowię przeważnie na gumy na główkach 20-30 gram. Użytkuję obecnie Slammera 260 i uważam go za świetny sprzęt a łowiłem wieloma kołowrotkami, również multiplikatorami, z tzw. wysokiej półki. Teraz nie wiem czy wybrać sprawdzonego Slammera czy Spinfishera (cięższy, trochę obawiam się tych 400 gramów 🙂 ). W testach na tej stronie Slammer zdobył wyższą punktację, hm.
Pozdrawiam
Ja bym wziął spinnfishera. Do twojego łowienia na pewno będzie ok, ale fakt jest cieższy niz slammer.
Ja bym wziął SSV 3500 bo w to w sumie nic innego jak udoskonalony Slammer, charakteryzujący się zdecydowanie wyższą kulturą pracy. Wszedłem ze Spinfisherem w kolejny sezon spinningowy, a jak już pojadę na ryby to katuję go całymi godzinami, póki dzień się nie skończy. Zero jakichkolwiek problemów, a zjawisko brody na plecionce stało się dla mnie obce. Były kolejne hole, niektóre dość konkretne, a na początku sezonu sam rozkręciłem kołowrotek, oczyściłem i na nowo przesmarowałem. Zbyt „techniczny” nie jestem ale prostota konstrukcji tego sprzętu nawet mnie nie nastręczała żadnych problemów przy tej robocie. Zdania na temat SSV nie zmieniam – świetny kołowrotek, godny polecenia z czystym sumieniem. A co do jego wagi – ja jej nie czuję – na ogół współpracuje z Kongerem Equsem 270 cm, c/w 10-28 g. Całość jest wyważnona b.dobrze.
Potrzebuję kołowrotek do spina na sandacza z opadu,przynęty na główkach do 25-30g. Zastanawiam się nad Battle 3000 lub właśnie Spinnfisherem 3500. Trochę zastanawia mnie waga spinnfishera, jak myślicie, który będzie odpowiedniejszy?
Slammer 360 albo właśnie spinfisher 3500
Kupilem niedawno nowego spinfishera v3500, wyglada swietnie.
Ale mam pytanko.. Chodzi o to ze gdy otworze kablak i chce go zbic za pomoca ruchu korbki to musze wlozyc w to mnustwo sily.
Mam jeszcze battle 4000 i af3000, w tamtych kolowrotkach kablak zbija sie niemal sam przy najmniejszym ruchu korbka.
Wracajac do spinfishera, czy ktos mial takie zdarzenie, czy to normalne i kablak powinno sie zamykac tylko recznie?
Czy to tylko tak jest w moim przypadku?
Prosze o pomoc, z gory dziekuje i pozdrawiam.
W moim jest tak samo. Taki ich urok
we wszystkich penn-ach kabłak powinno zamykac sie ręka a nie zbijac korbką.penn to kołowrotek na długie lata.mam go drugi sezon i nie załuje ani złótówki wydanej na ta(maszynę).polecam go każdemu.
marios zamykaj kabłak reka penn-y tak maja i tak zaleca producent
Tak tez robie, ale zdziwilo mnie z jaka sila trzeba zamykac kablak korbka. Tak jak posalem, posiadam battle i af-a i zbija sie leciutko, kumpel ma slamera i tez nie mial z tym problemow. Dlatego pytalem.
W kazdym razie dzieki. Pozdrawiam.
Witam, no i wszystko jasne. Trzeba chyba byc ,,szczesciazem,, zeby trafic na wadliwy sprzet z tej firmy.
Pomimo ze ulzylo mi troche na sercu po przeczytaniu Waszych opinii, to i tak postanowilem napisac do sklepu z ktorego zakupilem kolowrotek. Potem go odeslalem, szybko okazalo sie ze mam racje i kolowrotek rzeczywiscie ma wade fabryczna!
Poprosilem o przyslanie nowego, w ciagu kilku dni byl juz w moich rekach (noweczka). Co sie okazalo, kreci sie super, kablak tez zbija z latwoscia. Zabralem go nad wode, lowilem nim ok 4godzin, wszystko pracuje plynnie i bez zadnych problemow.
Teraz moge powiedziec ze w 100% jestem z niego zadowolony!!!
Witam serdecznie , widzę,że szpula jest pełna , stosowaliście jakiś podkład ? Ile metrów weszło na ten młynek i jakieś średnicy ? bo chyba nie 360 m plecionki 0.20?,ciężko o takie szpule plecionki ,270 m to chyba max.Proszę o odpowiedz ! 🙂
plecionki 0.20 wejdzie tak na styk(270m) ale nie każdej bo kazda firma to inna srednica.power-pro weszło 270m bez zadnego podkladu na styk.
kolowrotek jest dobry ale niedopracowany ! Lowie nim na Dunaju w Austri ryby duze i sporo lowie czesto kilka razy w tygodniu , i ciezko blystki(30g).9 gumy(do40gr) i woblery(do20 cm)
W KOLOWROTKU GLOWNIE CHODZI O SMAROWANIE ! PODSTAWA ! PIERWSZE CO PADALO TO ROLKA PROWADZACA PLECIONKE !DALEM JEDNA PODKLADKE PRZED LOZYSKIEM 0,5mm i lozysko usztywnilem pasta uszczelniajaca w rolce ! drugie to tuleja prowadzaca przy nawoju zylki w (koowrotku niekrecila sie , tylko scierala ) wymienilem ja na lozysko kulkowe ! A Propo kupilem drugi taki sam kolowrotek ale w austrii i delikatnie roznil sie detalami (NAPISY NIE ZOLTE ! ALE W KOLOZE METALIK ) ! I LEPIEJ SIE KRECIL !NIEWIEM TERAZ CZY INNA PARTIA CZY JAKIS ODRZUT NA KRAJE itd.Ogulnie kolowrotek jest spoko wyciognolem nim sporo duzych ryb ! TYLKO TRZEBA SMAROWAC ! I TO DOBRYM SMAREM ! W ZIMIE INNYM JAK W LECIE ! KOLOWROTEK TESTOWALEM ROK ! KUPILEM DRUGI TAKI SAM ! (CIEZKO Z CZESCIAMI ) ALE OGULNIE CIEZKO JEST W LECIE np. Wyciagnac tolpyge 30kg. x 10 np. i szczupaka 123cm.taki maly skrot!5 sumow itd… JAK KTOS MA PROBLEMY Z TYM KOLOWROTKIEM TO POMOGE JESTEM TROCHE MAJSTERKOWICZEM !! POLAMANIA KIJA !!!!
Chromolić taki kołowrotek, który nie dosć ze kosztuje słono to jeszcze trzeba wymienić to i owo bawiąc się w majsterkowicza..
Ja swój kołowrotek katuje od ponad sezonu na trociach. Złowiłem kilkanaście ryb i łowie bardzo ciężko. Nigdy mnie nie zawiódł i nie spostrzegłem kłopotów o których piszecie. Polecam
Właśnie zakupiłem tą maszynę,ten rozmiar(nawet trochę mniejszy jak slammer 360-też posiadam.)Piękna maszyna,ładnie kręci ale smar jeszcze nierozprowadzony,nawija linkę dość ładnie,napewno lepiej jak slammer.Trochę cięższy od slammera ,ale to nie kołowrotek na okonie,widać i czuć po ciężarze że to pożądna maszyna do orki,chamulec rewelacja 9kg.Faktycznie kabłąk zbija się ciężko, ale one tak mają i powinno się zbijać ręką(ja i tak zawsze zbijałem ręką).To podobno jest zabezpieczenie przed samoczynnym zamknięciu kabłąku podczas rzutu,a wiadomo co się wtedy dzieje!Slammera też mam i niechcę żadnych innych.
U mnie na pudełku pisze manufactured Pfiladelfia USA ,a nie made in China,ten hamulec naprawde rewelacja,można bobry wyciągać!
A jeżeli chodzi o stopkę kołowrotka,czy pasuje do większości wędzisk to ważna moja odpowiedz-stopka węższa o 1mm-1,5mm i mniejsza jak w slammerze 260-360 a więc wchodzi do większości wędzisk.Sprawdzałem na wędce savagear dropshot 270 7-25g,a tam uchwyt fuji jest malutki.
Parę dni łowienia-kołowrotek trochę ciężko kręci w porównaniu do slamera,podobno przez te uszczelki,lekkie stuki na przekładni(podobno odpowiada za to luz na ośce przy rotorze-problem znany już na forum JerkBait)faktycznie jest luz który likwiduje się tulejką.Moim zdaniem za ciężko kręci(może przez przełożenie 6.2).Układanie żyłki,plecionki dość dobre ale nie idealne.Ogólnie solidny kołowrotek ale nie bez wad-te stuki na przekładni i luz na ośce!Hamulec bardzo dobry i precyzyjny.W kołowrotku za 4 stówy nie powinno być takich w/w wad.Może się rozchodzi-poczekamy,zobaczymy.
Właśnie rozebrałem cały kołowrotek(chrzanić całą tą gwarancje!) i-pod rotorem jest wodzik który służy do zbijania kabłąka ,nasmarowałem ten wodzik oraz rotor od drugiej strony w miejscu gdzie przesuwa się ten bolec po rotorze oraz powierzchnie ukośną która tez odpowiada za zbijanie tego kabłąka przy kołowrotku(było bardzo sucho ,zero smaru-chinczyk nie nasmarował),teraz zbija się super lekko jak masełko,a więc opowieści że penny tak mają to jakaś bzdura.Zbijam kabłąk zawsze ręką,ale niedosyt pozostawał. Drugie miejsce bez smaru to pod kołem trybowym,które odpowiada za posuw wodzika ośki -zero smaru, koło tarło na sucho o obudowe kołowrotka(żle spasowane,można dać podkładkę).Teraz powinien kręcić trochę lżej,dałem inny smar(rzadszy).Napiszę jak spróbuje nad wodą czy kręci lżej.A ośka niestety niespasowana do otworu,nic się nie zrobi.
Spinfisher 4500 po 1.5 rocznym okresie użytkowania właśnie wrócił z serwisu. Wymienione prawie całe bebechy gdyż…się wyeksploatowały!!! W porównaniu do slammera nie dorasta mu do pięt. Owszem miał ciężkie życie-mieszkam w Norwegii, na rybach prawie codziennie, duże zasolenie itp ale bez przesady… najcięższe przynęty miały ok 100 gram, często połów gruntowy i dublet na haku ale według producenta chyba właśnie do tego został stworzony… Więc troszkę zawiodłem się na nim. Ale np na polskie ciężkie sandaczowanie polecam jak najbardziej bo tam jednak troszkę lżej.. A teraz napiszę coś co zapewne wielu zaneguje ale.. mój rezerwowy kołowrotek przeżył spinfishera a jest to.. jaxon zx machine 400. Według mnie najbardziej niedoceniony sprzęcik.
A ja zjechałem pilnikiem od drugiej strony tą kostkę(płytkę)) do której mocuje się ośkę kołowrotka,bo tarła o koło trybowe które jest pod tą płytką(żle spasowane,za gruba płytka).Spiłowałem od spodu tylko połowe płytki od strony koła zębatego i teraz jest git.Dobry kołowrotek,metalowy,solidny ale te niedociągniecia to duża klapa dla takiego producenta!
Parę dni łowienia na dużych głębokościach i w niższych tem. bliskich 0 Spinfisher v 3500 sprawuje się dobrze po moich wcześniejszych zabiegach.Teraz kręci ładnie ,nie tak lekko jak slammer (większe przełożenie)ale jest ok.Ale moim zdaniem ,nie będzie tak żywotny jak slammer ponieważ główna ośka podparta jest w 2 miejscach czyli na 2 łożyskach przy rotorze i przy bebechach,a w slammerze ośka podparta jest w trzech miejscach czyli za bebechami w tulei na końcu obudowy.To jest chyba zabieg celowy aby v3500 nie wytrzymywał tyle co slammer bo z czego by producent żył!A że koledze się zużył w środku to bicie piany przez serwis,poprostu żle spasowany i wszystko o siebie trze w środku tak jak u mnie, a po moich zabiegach chodzi mój ok.Takie czasy, wszystko robione w chinach i jeden będzie ok a w drugim trzeba grzebać.
Nie polecam!!! kołowrotek nie nadaje sie do cięzkiego spina, po trzech wyjsciach dostał duzy luz na osi głównej i dziwny stukot pod obciążeniem .Nawija lepiej linke niz SLAMMER plus mocny hamulec ale to tylko dwie zalety.Odesłałem i kupiłem slammera-działa bez zarzutu.