Po sukcesie Kołowrotka Slammer, Penn wprowadził na rynek nowy młynek o nazwie Battle. Porównywanie Battla do Slammera stało się cykliczne i nieuniknione. Przed producentem postawiono trudne zadanie. Stworzenie kołowrotka trwałego, niezawodnego i jednocześnie niezbyt drogiego, to nielada wyzwanie. Przed nami nowy Penn… Penn Battle.
Charakterystyka ogólna
Penn starszym wędkarzom kojarzy się z firmą od wielu lat produkującą sprzęt do łowienia morskiego. Ze Stanów Zjednoczonych docierały pojedyncze egzemplarze multiplikatorów, wędek i oczywiście klasycznych kołowrotków o stałej szpuli. Oferta dla polskiego wędkarza była skromna. Wraz z przeniesieniem fabryki do Chin, na rynku europejskim pojawiło się wiele różnych produktów sygnowanych marką Penn. Część z nich nie należała do modeli topowych i nie trzymała fasonu wyznaczonego wiele lat temu przez amerykańskiego producenta. Penn postanowił wprowadzić na rynek kilka nowych modeli kołowrotków o stałej szpuli. Między bardzo drogim Torque, a nieco tańszym Conquer, znalazł się model mający być kontynuacją Slammera.

Penn Battle 2000
Jakość i wykonanie
Kołowrotek jest bardzo ładny. Matowa czerń, połączona ze złotymi zdobieniami, zgrabnie buduje design nowego młynka Penn. Wszelkie elementy zostały dobrze ze sobą spasowane. Nic w kołowrotku nie klekocze i nie stuka. Obudowa Battla została wykonana z metalu, przez co kołowrotek nie należy do najlżejszych (model 2000 waży 269g). Korbka odlana jest z jednego kawałka metalu. Mechanizm zwalniania obrotów wstecznych znajduje się pod kołowrotkiem (wielkość 2000). Jako ciekawostkę dodamy, że w większych modelach (od 3000) takiego mechanizmu nie ma. Typowie posunięcie dla Penna, które nie powinno nikogo zdziwić.
Korbka odkręca się przez mocne przekręcenie wsteczne. Dla wielu wędkarzy będzie to niecodzienne rozwiązanie, jednak jak potwierdza doświadczenie, ten charakterystyczny element nie wpływa na komfort łowienia, a jedynie ogranicza miejsca narażone na uszkodzenia. Korbka posiada bardzo ergonomiczny uchwyt. Całość pracuje na 7 łożyskach (w tym łożysko oporowe). Przełożenie 6,2:1, a więc spore. Pojemność szupli modelu 2000 to 194m o średnicy 0,23mm. Łącznie producent oferuje swój produkt w 7 wielkościach (od rozmiaru 2000 do 8000).

Korbka wyposażona w mechanizm szybkiego składania, wykonana z jednego kawałka metalu

Wygodne, poręczne pokrętło hamulca

Szeroka rolka prowadząca linkę

Dobra jakość układania linki

Korpus wykonany z metalu

Mechanizm zwalniania obrotów wstecznych w modelu 200

Producent nie ukrywa, gdzie kołowrotek został wyprodukowany

Stopka kołowrotka wyposażona w niewielki „pazur” który poprawia komfort trzymania młynka

Duży, poręczny uchwyt korbki
Na uwagę zasługuje szpula wykonana ze stopu metalu. Miejsce, na które układana jest linka zostało wyłożone antypoślizgowym materiałem. Każdy wędkarz wie jakie ma spełniać zadanie. Generalnie szpula wykonana jest niezwykle starannie. Na uwagę zasługuje również szpula zapasowa, którą znajdziemy w zestawie. Uwagę przykuwa również hamulec, który działa równo i płynnie. Podsumowując – nowy Penn Battle wygląda bardzo solidnie.

Na dnie szpuli umieszczono gumowy materiał, którego zadanie polega na wyeliminowaniu efektu „ślizgania” się linki

Wnętrze szpuli

Cena
Kołowrotek Penn Battle zakupiony razem ze szpulą zapasową kosztuje około 400zł. W porównaniu z popularnymi kołowrotkami w cenie do 300 zł wydaje się być zdecydowanie bardziej solidny i trwały. Podobnie ma się sprawa, kiedy położymy Battla na jednej półce z młynkami za około 400-500 zł. Analizując wszelkie zestawione w teście parametry, zakup Battla za 400zł wydaje się być korzystny.

Przeznaczenie
Jak zapewnia producent, nowy Penn to kołowrotek mocny, o uniwersalnym zastosowaniu. Świetnie nada się dla wymagających wędkarzy, lubujących się w wędkarstwie gruntowym. Będzie także ciekawym rozwiązaniem dla spinningistów. Battle jest odporny na słoną wodę, przez co śmiało możemy wykorzystać go do łowienia w morzu. My testowaliśmy nasz kołowrotek podczas jesiennych wypraw na sandacze i szczupaki, które łowiliśmy w ciężkich warunkach dużej nizinnej rzeki oraz zbiorników zaporowych. Mniejszy model (2000) często używaliśmy przy lżejszym zestawie polując na klenie. Przy ciężkim spinningowaniu, gdzie wykorzystywaliśmy niejednokrotnie przynęty przekraczające 40 gram, używaliśmy modeli większych. W każdych warunkach battle spisał się doskonale. Producent oferuje kołowrotek w wielkościach od 2000 do 8000, a więc użytkownik nie będzie miał kłopotów z doborem kołowrotka do techniki i sposobu łowienia. Penn Battle 2000 jest na tyle mocny, że nie wahaliśmy się go używać w zestawach z ciężkimi jigami.

W akcji
Testowany model pracuje na prawdę nieźle. Praca jest płynna, bez jakichkolwiek przeskoków, szumów i tarć. Kultura pracy Penn Battle przypomina nam kręcenie kołowrotkiem, za który musimy zapłacić co najmniej 1.000 zł. W porównaniu z klasycznym Slammerem, Battle jest znacznie bardziej finezyjny i dopracowany (oczywiście jeśli mówimy o samej pracy). Podobnie jak u starszego brata, konstrukcja jest mocna i bardzo solidna. Duży plus należy się testowanemu kołowrotkowi za pracę hamulca. Oddawana żyłka wychodzi płynnie i równo, a przekładki hamulca są dobrze zabezpieczone przed wodą i brudem. Linka nawijana jest bardzo dokładnie. Brak niepożądanych efektów w postaci nierównego nawijania przy krawędziach lub w stożek.

Ogólne wrażenie
Bardzo ciekawy kołowrotek o nowoczesnym designie. Mocny, trwały i przyjemnie pracujący. W naszej opinii Penn Battle może spowodować spore zamieszanie na rynku, jeśli chodzi o kołowrotki w przedziale cenowym 400-500 zł. Polecamy sprzęt.

OCENA KOŃCOWA – punktowanie:
{flashchart title=”Ocena końcowa/punktowanie” data=”Jakość i wykonanie,cena,przeznaczenie,w akcji,wrażenia,średnia ocena/9,9,10,10,9,9.4″ multibar_color=”1″}costs{/flashchart}
| Zalety | Wady |
| – wytrzymałość, – atrakcyjny design, – kultura pracy, – precyzyjny hamulec, – jakość układania linki, – odporność na działanie słonej wody, |
– brak
|
| Punktacja: 1-beznadziejny, 2-fatalny, 3-nędzny, 4-słaby, 5-przeciętny, 6-zadowalający, 7-solidny, 8-znakomity, 9-fantastyczny, 10-mistrzowski |

Rewelacyjny wygląd. Nawet nie wiedziałem że jest taki kołowrotek. Dzięki
Czytałem już wcześniej pozytywne opinie o nim. Mam pytanie odnośnie kultury pracy tego kołowrotka, czy jest ona porównywalna z pracą takiego shimano tp, lub ewentualnie stradic? Czy można liczyć na test innego kołowrotka ze stajni Penn – Sargus’a? Pozdrawiam
Michał
Z tego co wiem Penn Battle to rozwinięcie Sargusa różni się tą gumową wstawką na dnie szpuli większą ilością łożysk i jednym łożyskiem w szpuli w otworze na oś co ma ułatwiać start hamulca
Kołowrotki mocne i żadna ryba ani pogoda im nie straszne jednak jest to Chińszczyzna czyli jeden jest ok a drugi może być źle zrobiony
Zaczęło się od 3000 kupiłem byłem bardzo zadowolony przez jakiś tydzień później zaczął klekotać i rzęzić miałem już odsyłać na gwarancję jednak podokręcałem mocnej i przestał Później kupiłem 4000 przyszedł wadliwy (oczywiście o nowych kołowrotkach mówię)tuleja na osi szpuli kręciła się dookoła razem ze szpulą pomimo dokręconego hamulca odesłałem i dostałem nowy Ten jest ok Po pół roku używania w modelu 3000 bardzo czuć tryby 4000 był sporo mniej używany i może dlatego chodzi płynniej Próbowałem go porządnie nasmarować i wtedy nie czuć tak jego pracy ale za to ciężko chodzi Co do nawijania plecionki słabiutko się spisuje w porównaniu np. do Ryobi Arctica Podsumowując do naprawdę ciężkiego orania i łowienia agresywnie biorących ryb jest bardzo dobry ale np. przy delikatnych braniach przez odczuwanie jego pracy jakoś jakby ona rozpraszała uwagę
Zapomniałem o jednym ważnym szczególe ten mój wymieniony 4000 nie jest tak do końca idealny Od nowości ma chyba źle nagwintowaną oś szpuli bo jak się całkiem zdejmie nakrętkę to później trzeba się trochę pomęczyć żeby prawidłowo docisnęła szpulę bo najczęściej niby jest dokręcona do oporu ale szpula dalej się kręci wtedy trzeba ja zdjąć i wkręcać do skutku aż wejdzie dobrze
Dodam bo może to istotna informacja że moje Sargusy były kupione zaraz jak się pokazały na Polskim rynku i możliwe że to były wady ,,wieku dziecięcego” choć wątpię bo są one produkowane już kilka lat ale wcześniejsze miały inne oznaczenia na obudowach
Moje kosztowały po około 250zł za sztukę kupowane po sezonie a teraz ich cena to średnio 350-370 zł
Bardzo przyjemny kołowroteczek. Niby mały i delikatny, ale to pozory. Kupiłem go z myślą o pstrągach, ale używam do lekkiego spiningu c.w.-20g. na wszystkie gatunki ryb. 🙂
Mam nadzieję że wyeliminowali problemy z kabłąkiem występujące w Sargusie.
Mam dwa Penny Battle 2000 i 3000, 3000 katuję od września na sandaczach i ciężkich główkach, metrowych szczupakach – nic nie mogę mu zarzucić. Pracuje tak samo jak przed wyjęciem z pudełka, nie miałem jeszcze takiego kołowrotka w rękach. A jednocześnie nie jest aż tak drogi. To jest to czego długo szukałem, Zauberki zastąpiłem Battlami 🙂
Witam, Posiadam model 5000. Rewelacyjny kołowrotek pod każdym względem. Piekielnie mocny hamulec, zero luzów na rotorze. Przyjechał do mnie ze Stanów za 110 dolarów bez zapasowej szpuli. Sum 190 cm nie zrobił najmniejszego wrażenia na kołowrotku. Polecam Panowie WARTO !!!
Jedno pytanko, jak tam z wnętrznościami? Główna przekładnia to ślimak jak w Slammerze? Bo jakoś oczy mi się do niego śmieją, ale przed zakupem muszę to wiedzieć.
Slammer nie jest na ślimaku – Battle też nie
Macieju! To po ilu metrowych szczupakach kołowrotek wciąż pracuje Ci tak jak PRZED wyjęciem z pudełka?
Po kilku. Był też mały sumek koło 90cm, a szczupaków 80 czy 90 nawet nie liczę… Młynek cały czas super pracuje. Naprawdę polecam.
Kołowrotek do złudzenia przypominający modele Pfluegera, nieprawdaż ?:)
Pfluegera? A którego?
Mam Patriarcha, mam Penna Fierce i Sargus. Battle też macałem.
Mitchelle i Shakespeary są zrobione na bazie Pfluegerów. Penn to chyba ewentualnie lekko wyglądem:)
Kupiłem koledzy Penna Battle 3000. W tym roku będę go testował na boleniach ma wysokie przełożenie zobaczymy czy jest lepszy od Spro Red Arc 10300 chodzi oczywiście o trwałość .Pozdrawiam wszystkich.
Polecam kołowrotek. Pracuje bardzo płynnie, równo nawija. Trochę już z nim spędziłem czasu i jak na razie jestem zadowolony. Jak coś będzie nie tak – poinforumuę tutaj zainteresowanych
Właśnie do mnie dotarł nowiutki PENN BEATTLE 3000!!!!!!!!!!
Jestem pod wrażeniem pracy tego młynka po prostu genialnie sie zachowuje!!!!! nie będę opisywał po kolei wszystkich podzespołów powiem ogólnie ZAJEB…… Brak słów do opisania!!! Polecam każdemu spiningiście!!!!!!
Bartek.
Takie same wrażenia miałem jak kupiłem Sargusa.
Młynek reklamowany na sumy i odporny na słoną wodę. Wszystko idealnie spasowane, nie posiadał najmniejszych luzów, miał bardzo płynną pracę.
Ale czar prysnął po 3 wypadach nad wodę, nawet nie miał kontaktu z okazowymi rybami, jedynie szczupaczki do 60cm, dostał takich luzów że się kręcić nim nie dało. Odesłałem na serwis, po miesiącu wrócił naprawiony – napisali że całą przekładnię wymienili na nową. Nie chciałem ryzykować drugi raz takiej sytuacji i zdecydowałem się sprzedać.
Mam nadzieję że Battle okaże się bardziej trwały.
A tym którzy noszą się z zakupem kołowrotka radzę poczekać rok na recenzje wędkarzy lub wybrać coś ze sprawdzonych konstrukcji.
aaaaa…
Przypominało mi się.
W Sargusie dużą wadą było ukształtowanie uchwytu kołowrotka.
Takie samo jak w Batle, przy długim łowieniu strasznie uciskało.
No chyba że ktoś ma duże paluchy to jest ok…
Pozdrawiam 🙂
Radek chyba Ciebie uciskało bo ja miałem Sargusa, miałem Betla i wszystko jest cacy.
Mam battle 2000 i battle 3000 subiektywnie oceniając bije na glowe Spro RedArca i Ryobi Zaubera a mam tego z limitowana karbonową rączką… Pieknie pracuje, posiada bardzo długą i płynną regulację hamulca, zrobiony z rewelacyjnych materiałów, pieknie wygląda. Wałek główny posiada dużą średnice wiec swiadczy to o jego wielkiej mocy, wszystkie części pięknie spasowane…
Michał
Ja mam dwa sargusy a z tego co wiem to w nawijaniu linki w battle nic nie poprawiali w stosunku do sargusa.I tu się z Tobą nie zgodzę.W porównaniu do zaubera którego też mam sargus nawija linkę bardzo niechlujnie poza tym luzy na korbce ma sporo większe,zarówno model 3000 i 4000.Jest jeszcze jedna istotna moim zdaniem sprawa , ten ząb na stopce kołowrotka mi osobiście przeszkadza bo niepotrzebnie plącze się między palcami.
Napisał Lukasz, niedziela 11 marzec 2012, godz. 13:32
„Radek chyba Ciebie uciskało bo ja miałem Sargusa, miałem Betla i wszystko jest cacy.”
Lukasz takie dobre te Penny i już ich nie masz?
Nie znam Sargusa, ani Battla, natomiast mam Slammera i nie zamierzam się go pozbyć, bo jest dobry do moich potrzeb.
Mam mam. Literówke strzeliłem. Używałem z powodzeniem Sargusa. Teraz jest Battle i myślę że będzie jeszcze ze mną dłuższą chwilę.
Mam model 3000. Kręcę nim od równo roku a wędkuję często – może zbyt często.
W zeszłym sezonie łowiłem nim na Wiśle i na Zegrzu głównie na ciężkie główki z gumą w pogoni za mętnookim i szczupakiem. Okresy do maja nakręcał mi żyłkę z krociowymi woblerami i wirówkami.
Polecam wszystkim. Z opiniami testerów zgadzam się niemal w całości.
Przykro mi ale nie mogę zgodzić się z przedmówcami zachwalającymi kołowrotek. Poza ładnym wyglądem cała reszta to materiały kiepskiej jakości – szczególnie łożyska i przekładnia. Świadczy o tym ładna praca (nawet pod sporym obciążeniem) nowego sprzętu, jednak po 2-3 miesiącach kołowrotek z powodu zużycia elementów zaczyna ząbkować i pojawiają się spore luzy. Pomogła co nieco wymiana łożysk, która kosztowała mnie prawie 120 zł (!) ale przekładnia w dalszym ciągu szybko się zużywała. Może do jakiś lekkich zastosowań typu federek, pickerek kołowrotek spełni swoją rolę to do spinningu odradzam. Kolejny raz nie dam się nabrać na chińską zabawkę, która po roku ląduje w piwnicy. Wszystkim, którym w głowach namieszał „ładny” wygląd radzę być cierpliwym, dozbierać troszkę pieniążków i kupić coś z półki wyżej.
Pozdrwaiam
No i jak widać sztuka sztuce nie równa. Pozostaje trzymać kciuki że kupiło się tego „dobrego”.
Posiadam ten model , też byłem baaardzo zadowolony i po pierwszych miesiącach użytkowania (wcale nie tak intensywnych )skłaniałbym sie do wyników testu. Jednak cała prawda o tym młynku wychodzi po dłuższym użytkowaniu. Przy temp. – 12C pękła sprężyna i inne częsci w mechanizmie kabłąka , co by świadczyło o jakości użytej stali. Kołowrotek wrócił z serwisu i od razu wyczułem różnice w działaniu , to nie było to. Pierwszy wyjazd i po 15 min łowienia powtórka z rozrywki. Już są wyczuwalne luzy , często żyłka ląduje pod szpulą .
Nie zgadzam się z tym co piszecie. Mój battle przełowił już cały sezon i w ogóle go nie oszczędzałem bo było ostre szczupakowanie, boleniowanie i sandaczowanie. Jakieś pęknięcia i luzy? bzdury ! Ktoś napisał że kołowrotek ząbkuje. Mam zaubera i ząbkuje bardziej niż battle. A jak bardzo ząbkuje zauber? tak ząbkuje że tylko ja to wyczuwam, moi znajomi którzy nim łowili nie. A jak to wyczuwam? Bo mam do porównania shimano za 1200 zł.
Nie mam penna, kręciłem nim tylko na sucho, ale fajnie, że można gdzieś o nim poczytać opinie. Z tego co się zdążyłem zorientować to jest dużo więcej osób zadowolonych niż niezadowolonych. Nie wierzę że będzie chodził zawsze tak samo płynnie jak w sklepie. Nie za te pieniądze. Zastanawiam się nad jego zakupem i każda opinia osób które go używały będzie bardzo pomocna
pękło coś przy -12 stopniach ? To chyba nie jest odpowiednia temperatura na trzymanie kołowrotka w takim mrozie 😀 Widać jak traktujecie swój sprzęt, a potem żal ogromny że coś już nie działa tak samo.
Przesiadłem się ze Shimano na Battla. I nie żałuje – tyle w temacie
Witam. Powiem szczerze, że miałem mieszane uczucia co do tego kołowrotka przed zakupem i do końca nie wiedziałem czy to będzie dobry zakup. Jednak kiedy go kupiłem już zrobił na mnie ogromne wrażenie, a gdy wypróbowałem na pierwszych wyprawach w tym roku na pstrąga i okonia wszelkie wątpliwości minęły jak sen z powiek. Kołowrotek chodzi przepięknie a start hamulca jest imponujący!!! Każdy z was, który zastanawia się nad kupieniem tego młynka niech się nie zastanawia i zabiera portfel i czym prędzej jedzie do sklepu!!!! naprawdę warto polecam. ROBI WRAŻENIE!!! PEREŁKA!!!
Dlaczego nikt nie pisze o braku możliwości wyłączania hamulca w wiekszych modelach?
Jak to nie? Ta kwestia już była poruszana.
Wyłączanie wstecznych obrotów;)co moim zdaniem jest zaletą i szkoda, że w rozmiarze 2000 ta opcja niestety jest:(
Darek
Może dlatego że tak naprawdę znikoma ilość wędkarzy go w ogóle używa
Witam,
małe sprostowanie , nikt nie zwrócił uwagi ale Bettle to jakość pomiędzy Torque a Conquer usa (Atlantis-europa). A tak przez ciekawość, to czy wiecie że robią np; 2 rodzaje Slamera. Tańszy ma przekładnię z brązu a droższy z fosfor brązu. Takie dane mam od importera. Pozdro.
ps. Zaraz przyjedzie Atlantis 4000 (309g) i ciekawe jak będzie sie spisywał nad wodą.
Witam,
przejezyczyłem się w poprzednim wątku; Beattle jest poniżej Penn Atlantis(usa-Conquer), różnica również w il. łożysk, wadze itp. Powiem jak się sprawuje po treningu nad wodą.
No napisz jak się spisuje na wodą.
zakupiłem 2 szt. model 3000, jeden działa lux lecz drugi totalny złom !!! tworzą się na plecionce „brody” myślałem że to wina plecionki (stren sonik) zmieniłem na PP – bez zmian,po dniu wędkowania (spinning – gumy 10-15g)pojawiły się luzy i zacina się jak by do przekładni nasypał ktoś piachu >:( nie wiem co o tym myśleć 🙁 chyba wezmę go pie…… młotkiem i tak zakończę przygodę z PENN-em Battle bo nie wiem czy mam ochotę na przepychanki z serwisem, życzę przyszłym posiadaczom BATTLE szczęścia 😉
jak jeden działa ok i jesteś zadowolony a drugi to złom to do serwisu i niech wymieniają na nowy i tyle
Powiedzcie mi czy kontra od korbki odkreca sie bo nie moge za chiny ludowe jej odkrecic a nie chce robic to silowo?
Co do pracy to chodzi jak moje Alivio w dodatku szumi i ja to slysze.
„Korbka odkręca się przez mocne przekręcenie wsteczne.” -Przez takie bezmyslne rozwiazanie na nicie korbki pojawia sie z czasem luz.
Jaki luz? To rozwiązanie dokręcania korbki jest jednym z lepszych
Witam. Tak sobie czytam te komentarze i się zastanawiam ilu z was ma ten kołowrotek??? podejrzewam ze znikoma ilość. Rodzi się więc pytanie, czemu wypisujecie takie bzdury???. Posiadam kołowrotek jakies pół roku i muszę powiedzieć, że jest to świetna maszyna!!! używam na spina głównie na szczupaka i okonia pózniej na sandacza bedę orał nim dno głębokiego zalewu. Na szczupłego używam plecionki i dużych gum lub wahadeł typu gnom 2 lub alga 2, w sezonie mam na koncie juz kilka ladnych sztuk, przy których kręcioł nawet nie jęknął chodzi cały czas pięknie jak nowy wyciągnięty z pudełka. Drodzy koledzy nie wiem czemu takie głupoty wypisujecie, może trafiliście na jakieś ferelne sztuki albo naprawdę macie syndrom zboczonego wędkarza do szpiku kości baaa mało powiedziane!!! Jak wam coś wciąż źle chodzi to kupcie sobie stellę lub kołowrotek za minimum 2000 zł i wtedy narzekajcie!!! Pozdrawiam.
Luz na nicie, tym gdzie raczka sie sklada! Zeby odkrecic trzeba zlapac rotor i korbke 'silowo’ cofnac. Mam 2 letnie Alivio i jego praca b.mnie sie podoba. Oba szumia tak samo. Tak samo rowniez ukladaja zylke na szpuli. Alivio to koszt 70zl a za Penna dalem 370zl. Dla mnie to troche niepomyslany wydatek tymbardziej,ze rozm.200 nawet do 'pstragowania’ jest za maly!
Ten luz to jest jakiś twój wymysł. Ja mam Twin Powera 2500 FA i też ma tak składaną rączkę tzn. ze też mam taki luz w porównaniu do klasycznego „śrubkowego” mocowania ? Kręciłem Pennem Battle w sklepie, odkręcałem też rączkę i nie wyczuwałem żadnej różnicy między nim a shimano TP nie wspominając o tym że shimano kosztuje 2,5 razy drożej. A tak na marginesie to nie porównuj alivio do battle bo po prostu klasa Battle przebija alivio w każdym calu
Tylko,ze ja tego 'kazdego calu’ jakos nie dostrzegam a wedkuje juz ponad 40 lat i otarlem sie nie o jeden kolowrotek. Czasami czytajac tutejsze testy odnosze wrazenie, ze sa albo sponsorowane albo ludziska jaraja sie kazdym nowym zakupem. Proponuje wiec te testy traktowac z przymroznieniem oka do czasu organoleptycznego sprawdzenia. Dla mnie Penn Battle to zwykly przecietniak i napewno nie posluzy dluzej niz 5 kolowrotkow Alivio kupowanych jeden po drugim 🙂 Powodzenia i milego uzytkowania Battle, moze Was przekona bo po mnie to zwyczajnie splynelo… 🙂
Mam Battla, łowie nim i polecam. A Alivio to jest co najwyżej warte założenia do taniej gruntówki
alivio to syf jak catana. kolejny który pisze o tym że testy nie rzetelne a sam wypisuje że alivio lepsze. przestancie blyskac wiedzą wędkarska bo się tego czytać nie chce. lepiej czasem nie pisać nic niż się blaznic. alivio to grunt i splawik i nic więcej no chyba ze na śmietnik jeszcze
No widzisz… ja przynajmniej pisze bo mam je oba a Ty tylko piszesz zeby pisac ;] Ja przynajmniej mam troche kultury, ktorej Ty nie masz 🙂
Misiek
Widzę że napaliłeś się na wygląd a praca Cie zawiodła.Otóż Penn to kołowrotki całkowicie inne niż Shimano (mam jedne i drugie) Penn to kręciołki w których nie doznasz maślaniej idealnie płynnej pracy bo są stworzone po to i tak aby były przede wszystkim mocne w ciężkich metodach łowienia jak np. spining a nie żeby chodziły gładziutko przy odległościówce raz lub dwa razy w miesiącu.Jeżeli ktoś się spodziewa takiej pracy w Pennie to niech go sobie od razu wybije z głowy bo wyda kasę na to co go nie zadowoli.
Co wadliwych lub źle dopracowanych egzemplarzy to faktycznie jest ich dużo dlatego jeżeli ktoś ma możliwość to polecam pokręcenie kołowrotkiem w sklepie przed zakupem
„Test” – testem, życie – życiem… Jedni chwalą, inni narzekają, jedni się „zgadzają”, inni polemizują…
Ale na pewno i w stu procentach, sprzedający te kołowrotki, są w stu procentach zadowoleni z każdego jednego sprzedanego egzemplarza…
A jak przebrzmi Penn Battle, to zaraz pojawi się nowy „hicior jednego sezonu” i interes się kręci…
Cześć wszystkim. Kupiłem ten kołowrotek w październiku. Dotychczas łowiłem tylko i wyłącznie na zaubera oraz jego odpowiedniki red arki. Mając porównanie do zaubera to battle jak dla mnie działa płynniej i jest lepiej spasowany. Nie mówię że zauber jest gorszy bo łowię na niego cały czas ale porównuję tylko kulturę pracy. Odnosząc swoje wrażenia do przeczytanego testu są one podobne. Kołowrotek w wersji 2000 jest mały ale jest mocny i bardzo ciężkie gumy i blachy jak od czasu do czasu wpadną do wody to nie zrobią na nim ogromnego wrażenia ale tak jak zostało tu napisane do takiego łowienia lepiej kupić wersję większą. Battle to mój pierwszy penn ale jestem zadowolony z niego.
Mam Battla 2000 i 3000. Doskonały kołowrotek. Jestem bardzo zadowolony i polecam go każdemu. Mniejszy model katuję nawet przy ciężkim łowieniu bo nie zawsze mam dwa zestawy ze sobą i nic się z nim nie dzieje. Moje kołowrotki pracują bezawaryjnie od dnia zakupu czyli ładnych kilka miesięcy. Przesiadłem się z Shimano
Zorro
Trochę mało Pan wie o kołowrotku o którym Pan pisze.Otóż Battle to ulepszona wersja Sargusa,który na pewno nie jest jak to Pan napisał ,,hitem jednego sezonu” gdyż zanim zaczęli go sprzedawać w Polsce to kilka ładnych latek wcześniej był sprzedawany w Stanach i Innych krajach.
Poradź Pan lepiej coś na szumiące ,,coś” (chyba rotor) przy zwijaniu lekkiego zestawu,co przy cięższym nie występuje,zamiast wszczynać tu kłótnie :d
No fakt, że za dużo o kołowrotkach nie wiem ale żeby zaraz kłótnie wszczynać? Chyba nie..;D
A co do tego „szumu”, to skąd mam wiedzieć w czym i co szumi boś nie napisał..
Ale słyszałem kiedyś, że w kołowrotku może szumieć wszystko co się o siebie ociera… Może być rotor ocierający o obudowę (mało w tym wypadku prawdopodobne), może być rolka, a nawet sama linka na rolce (bardziej prawdopodobne), może być oporówka (mocno prawdopodobne ale „jakbyco” wyczyścić i smarnąć musisz sam), może być i pinionek, i jaka żle dotarta podkładka, i jakie łożysko „pod koszem”… Musisz eliminować po kolei potencjalne źródło szumów, poczynając od tych najbardziej prawdopodobnych…:)
Na kołowrotkach Pan się znasz więc nie ściemniaj irokeza :d o tych konkretnych pisałem że Battle to żadna nowość
Ten mój Shimaniak zgrzytał więc poszedł do serwisu Normarku a jak wrócił to już nie zgrzytał ale za to zaczął szumieć
Pytanko zadałem dla rozładowania złych emocji bo już mam podejrzenia co to i zaraz sprawdze czy miałem rację
Moj Penn Battle 200 odeslany zostal do sprzedawcy. Skorzystalem z prawa zwrotu jaki gwarantuje mi Ustawa. Dla potencjalnych sympatykow Penna -zanim zamowicie to sprawdzie bo mozecie sie niezle zdziwic…, a testy na stronkach www mozecie sobie wsadzic w buty. Nie wierzcie we wszystko co pisza 😉
Misiek ta ustawa umożliwia zwrot towaru kupionego na odległość w ciągu dziesięciu dni od zakupu,jednak tylko towaru NIE UŻYWANEGO !!! Więc jak mogłeś ocenić jakość i prace kołowrotka na sucho,bawiąc się nim kilka dni ? Bo jeżeli miałeś kołowrotek nad wodą to oszukałeś sprzedawcę
Tak sie składa ze na Peny przerzuciłem sie z Daiw i Shimano i nie mówie tu o kręciołach za 500zł ale takich od 1,000zl w góre i coż moze Penn nie posiada takiej „maślanej” pracy jak kołowrotki wyżej wymieninych firm za to jest duzo mniej awaryjny.Na dzień dzisiejszy posiadam Slamera 360 3 sezony i Battle 3000 1 sezon cieżkiej Wiślanej orki i kołowrotki te pracuja jak w dniu w którym je kupiłem.Jak czytam komentarze kolesi którzy po pokreceniu w domu odsyłaja towar do sprzedawcy to jedyne moge im wspólczuć bo świadczy to o tym iż nie maja zielonego pojecia o tym co kupuja i po co.
Dariusz
I to jest sedno sprawy,bo po co komu wydawać na kołowrotek kilka razy więcej jak jego ,,lepszą ” praca pocieszy się bardzo krótko
Kupiłem ostatnio model Atlantis 2000. Kołowrotek sprawia naprawde bardzo dobre wrażenie, plecionke układa idealnie pod linijke.Jeśli bedzie równie bezawaryjny jak reszta Pennów które posiadam to przerzucę sie całkowicie na ten model
Witam 🙂
Panowie co polecicie do tego ([url]http://allegro.pl/show_item.php?item=2344610444[/url]) kijka? ten penn battle się nada? chce mieć naprawdę dobry kołowrotek, którym kręcąc nie będę niczego innego jak pracę przynęty czuć. Polecajcie co macie
Tak do ~500/600zł
@Ryba
Osobiscie do łowienia sandaczy preferuje kołowrotki o mniejszym przełożeniu niż Battle, ja wziałbym Slamera, Quicka, Zaubera lub jeden z jego licznych klonów.Wszystko zalezy jak zamierzasz łowic i gdzie, jeśli na cieżko to wez Slamera , jesli troche lzej to dołoz „kilka” zł i kup Quicka na ślimaku.Nie baw sie w żadne Daiwy i Shimano bo za te pieniądze to zwykły szajs jest, no chyba ze kupisz jakiś kultowy model z lat 90tych ale przy tych funduszach pytanie w jakim stopniu bedzie one juz wyeksploatowany
Ryba
Jak chcesz maślanej pracy to nie ta droga idziesz.Penn to kołowrotek który ma być mocny a jak chcesz idealnej pracy to celuj Shimano lub Daiwę ale może się okazać że długo się nią nie pocieszysz.U mnie tylko przez miesiąc takla była a później zaczął zgrzytać kołowrotek za 1800zł
U tego sprzedającego którego link wkleiłeś kupiłem ostatnio odległościówkę Daiwy zobaczymy czy przyjdzie idealna tak jak pisał
I jak MarcinK matchówka doszła?
Do mnie jutro ten spinning wysyła ten jegomość (bez urazy) 🙂
A co do młynka to w sumie będę nim łowić w zaporówce gdzie głębokość maksymalna to około ~2,5 metra w korycie, średnia głębokość to około 1,2 metra sporo porośnięta moczarką. Głównie będę łowić na slidery (7,10cm) gumy manns’a (predator 2,3) na główkach 3-4 gramy do tego plecionka ~0.10~0.13mm (+/-)
Najlepiej jakby to był młynek z wolnym biegiem coś w Shimano mi się wydaje że najlepiej sobie z tym poradzili tylko który wybrać…
Ryobi Arctica też bardzo ładnie się prezentuje i w miare noty zbiera. Ktoś coś jeszcze może poradzić?:)
P.S. – brakuje tu forum gdzie można o sprzęt zapytać… w komentarzach trzeba spamować… do ideału tylko tego tej stronce brakuje wg mnie 🙂
Pozdrawiam
@ryba
a moge zapytac po co Ci wolny bieg w kołowrotku spinningowym?!chyba ze miales na mysli hamulec walki
Myślałem o jednym napisałem o drugim, o hamulec walki chodzi oczywiście
Czytam opinie w tym !!Michała!! i mi sie przewraca w zoładku. Jak ty chłopie mozesz porównać kulture pracy czy układanie zyłki do kołowrotków ryobi typu zauber toż to profanacja. Najprostrzy mechanizm, klekocze, mała średnica szpuli,prymitywny nawoj żyłki. Kolowrotek plasujący sie cenowo do 250 zł. Miałem sprzedałem straciłem na tym tylko 50 zł i nerwy uff. Rozumiem cene i przeznaczenie slammera, ale ten wypada blado. Pozdrawiam logicznie myślacych.
Po lekturze licznych opinii i pokazów na youtube – z myślą o zakupie nowego, w miarę przyzwoitego kołowrotka w cenie ok. 300 – 400 zł z przeznaczeniem na spinning, osobiście w sklepie obejrzałem m.in. Penn Battle 2000, Penn Sargus SG 2000, Abu Garcia Orra SX 20 oraz Spro Red Arc Tuff Body 10200. Innych modeli Spro, czy Ryobi – nie mieli. Abu Garcia jest najlżejszy i już wizualnie aż nazbyt „wiotki” i delikatny spośród w/w kołowrotków. Na youtube jest film, gdzie autor ma problem z tym Abu ze zwolnieniem kabłąka za pomocą korbki. Potwierdzam to w całej rozciągłości. Kabłąk po zarzuceniu przynęty, trzeba będzie zwalniać własnoręcznie, bo w przeciwnym razie – mam wrażenie – mechanizm korbki szybko zostanie przez użytkownika „wykończony”. W pozostałych obejrzanych „urządzeniach” ten problem nie występuje. Podobnie, jak w Penn’ach – również w tym Abu korbka jest odkręcana – ruchem wstecznym. To rozwiązanie osobiście przypomina mi rozklekotany mechanizm korbki Rexa Tokoza produkowanego w Czechosłowacji w latach 70-80’tych, mocowanie się z tą korbką w celu jej odkręcenia od kołowrotka oraz fakt, że gdy raz jej nie odkręciłem – to po prostu ją złamałem. Nie odbierając żadnych walorów Pennom, ale zakupiłem Spro Red Arc Tuff Body 10200, w którym wszystkie rozwiązania są w mojej subiektywnej ocenie i dla mnie akceptowalne. Faktem jest, że Spro Red Arc Tuff Body 10200 waży o 6 gram więcej od Penn Battle 2000, lecz pracuje on bez zarzutu, kabłąk spada akuratnio, przy minimalnej sile z korbki, a ta na dodatek – lub przede wszystkim – jest łamana, po poluzowaniu nakrętki z drugiej strony korpusu kołowrotka.. i to jest właśnie piękne :))
Koledzy kupiłem poszedłem na rybki i niestety się rozczarowałem nawój żyłki gorszy niż w Spro 10300 na sucho w sklepie chodził pięknie nad woda chrzęścił w środku oddałem na reklamacje dzwoniłem do sklepu i wymienili na nowy podobno wada fabryczna troche się zraziłem i jak mial bym wybierac teraz wybrał bym stare poczciwe spro red arc 10300 pozdrawiam wszystkich
Witam.Do wędkarstwa wróciłem po wielu wielu latach.Miałem pewne problemy z wyborem sprzętu ale trochę popytałem, trochę poczytałem w necie i do spiningu wybór padł na Pena Battle rozmiarze 3000. Przed trzema godzinami wróciłem z niebywale owocnej wyprawy spiningowej – kołowrotek spisał się znakomiecie – pracował na plecionce 0,14 i na zyłce 0,18, na różnych ustawieniach hamulca gdyż, nie chwaląc się, złapałem 6 sandaczy, 7 okoni, klenia i na podsumowanie, tuż przed zachodem słońca szczupaka 73 cm o wadze 2,70 kg. łowienie było intensywne tym bardziej, że bez podbieraka (połamał się parę dni wcześniej) w związku z czym w paru przypadkach z wciąganiem ponadkilogramowych sandaczy na pomost. Moim zdaniem, choć za eksperta się nie uważam, kołowrotek jest znakomity – nie dostrzegłem żadnych zmian w jego pracy. Penn Battle działał płynnie, stabilnie, idealnie nawijał żyłkę i plecionkę, Świetnie wykonane szpule pozwalały na dalekie rzuty nawet bardzo lekkimi wirówkami. Testowałem różne przynęty, o róznej wadze – wirówki, woblery (cięzki i lekki) sporą gumę z dość dużym obciążeniem i wszystko było ok. Czego więcej chcieć. Jestem zwolennikiem trwałości i pewności działania wszelkiego sprzętu kosztem finezji choć i w tym kołowrotku nie dostrzegam jej braku. Co będzie dalej zobaczę. Jak zacznie szwankować napiszę. Pozdrawiam Kolegów. Robert.Ps. oczywiście zdecydowana większość drapieżników wróciła do wody.
I jeszcze dwie uwagi bo zapomniałem. Miałem wątpliwości co do braku biegu wstecznego ale fakycznie przy sininigu to zupełnie zbędne, a mechanizm z jego wyłacznikiem może staowić dodatkowy awaryjny element, choć pewnie ogranicza to uniwersalność kołowrotka. Precyzja regulacji hamulca jest natomiast w tym Pennie znakomita i w tej kwestii wnioski wynikajace z testów jak najbardziej popieram.Robert.
Koledzy odebrałem 2 dni temu pena z reklamacji nowy kolowrotek poszedłem oczywiscie od razu na rybki no i klapa ta sama wada kolowrotek chrobocze w srodku a jestem pewien ze to nowa sztuka masakra oddałem znowu i czekam co będzie poczytałem w necie i okazuje się ze wyszła wadliwa serja cos w srodku jest zle z frezowane poprosiłem zeby mi wysłali kołowrotek z innej serii cos w tym jest skoro wymienili mi poprzedni na nowy bez naprawy moze teraz dostane dobrego usilnie chcą mnie zrazić do pena 3000 ale sie nie dam wiem ze to dobra maszynka pozdrawiam wszystkich.
Niestety mój Battle 3000 tez niezbyt pieknie chodził (pod wiekszym obciązeniem potrafiła stukać przekładnia :/)myśle ze to „wina” dużego przełozeni( szybkosc kosztem mocy i kultury pracy) , na szczęście udało mi się wymienić na Atlantisa i jestem bardzo zadowolony z niego zadowolony.Nie zmienia to faktu ze Battle ciągle chodzi mi po głowie jako kołowrotek wyłącznie pod bolka i chyba w przyszłym sezonie skusze się na niego ponownie bo na tej marce nigdy sie nie zawiodłem.
Wiec tak panowie jedni narzekają drudzy chwalą…Powiem szczerze jakie moje wrażenie po ok. roku wedkowania na tym kołowrotku… więc tak miąłem wyjazd ubiegłego roku na kontrakt do Dani,koledzy mnie powiadomili ze wedkuja tam i to spore rybki oczywiście z brzegu wiec też miałem mały dylemat z wyborem kołowrotka mowa o morzu…Zdecydowałem sie na penna batle wersja 3000 łowilem głównie na ciężkie wahadła (30-50g) czasem z przywieszkami.Do tego dochodziły zestawy flądrowe (60-80g) co dzienie 2 godz. po pracy. w weekendy razem z kumplem wybieraliśmy sie na małą rzeczkę za pstrągami łowiliśmy głównie obrotówka nr.2-4 okazało się że w tej małej rzeczce siedza piękne trocie 60- 75cm.Więc jednego nie rozumiem jak można pisąć że pod młotek taki kołowrotek itp. moim zdaniem pewne osoby nawet w reku tego kołowrotka nie mieli,a nie mówiac łowili…Dla mnie ten kołowrotek jest na prawde super zero awari nic nie tłucze nie stuka,tylko prze smarowałem po 8-miu miesiacach i wiem że nadal będzie służył. Gorąco polecam za te pięniądze.
Cześć. Ile wędkarzy tyle komentarzy… Mam pół roku, a ostatnio (2miesiące) tyram go cięzkimi główkami do 35 gram + guma i nie robi to nim żadnego wrażenia Polecam i tyle nie ma co gadać jest petarda:)
Przeczytałem wszystkie wpisy pod tym testem. Ubawiłem się dobrze. No i co okazuje sie, że testerzy mieli rację…;D;D;D
Witam,
Zacznę od tego, że mieszkam nad rzeka Reda czyli jak pewnie się domyślacie ogromna intensywność połowu 😉 Łowie głownie woblerami 5 cm – 9cm oraz ciężkie obrotówki. Kołowrotek mam od 6 mies. Jeżeli chodzi o plusy: poręczny uchwyt, układ nie szumi na przeciążeniu w ostrym nurcie, naprawdę dobry hamulec, brak luzów po 6 mies użytkowaniu, rolka nie szumi(ofc.oliwie dla zasady), nie ma zmian w pracy deszcz->słońce, b.d układa linkę(plecionkę oraz żyłę),lekko zbijalny kabłąk(cicho zbija) i co ważne… nie wiem czy to moje odczucie ale w porównaniu do zaubera 3000 przy holowaniu ryby battle pracuje i dokładnie oddaje linkę, dodatkowo na lekkim hamulcu rybę lepiej się zacina(płynniej). Jeżeli miałbym mówić o minusie to akurat dla mnie jest trochę za szybki i za wąska szpula(nie miota już tak daleko), miałem doświadczenie z fishmarkerm i to akurat mnie zaintrygowało, jakoś nie mogę się odzwyczaić 😉 Oczywiście to już jest indywidualna kwestia. Wiec na to przy ponownym zakupie nie zwracał bym uwagi… Czyli tak, miałem przez 2 tyg fishmarkera, 2 lata zaubera, i 6 mies Battle… Ostatni kładzie resztę na głowę. Dodam, że łowie pstrągi i trocie, wiec kołowrotek już zaznał przeciążenia i nic mu nie jest.
Lekkiego zbijania kabłąka;)
Tomek:):)
Koledzy, tak jak obiecałem odzywam sie po paru miesiacach użytkowaia Penna Battle 3000. Pierwsze komentarze zamieściłem 8 czerwca 2012 r. No i krótko – to rewelecyjny sprzęt. To, że trochę już popracował nie pozostawia żadnych śladów – wszystko działa super, zero luzów, szumów, czy innych niedogodności. Nie zamierzam kwestionować uwag tych Kolegów, którym trafiły sie egzemplarze wadliwe – bywa. Generalnie ten kołowrotek utrwalił u mnie przekonanie, że Penn zdecydowanie wyprzedza konkurencję. To firma, która kieruje się prostą filozofią i nie komplikuje tego czego komplikować nie należy. Mój Batttle zaliczył parę ładnych sandaczy, szczupaków i suma. Gorąco go polecam – nie wiem czego więcej można oczekiwać od kołowrotka. Teraz czekam na Penna Spinfishera V,który zadebiutował w październiku tegp roku. Już zamówiony i czekam na przesyłę. Synowi kupiłem Sargusa – hamulec nieco mniej subtelny niż w Battlu ale to detal bo i tak lepszy niż w droższych młynkach. Solidność całej konstrukcji zdecydowanie przekonuje. Żeby nie było niejasności – nie mam nic wspólnego z tą firmą ani jej dystrybutorami – piszę po prostu jak jest. Pozdawiam. Robert.
Jeszcze jedno bo mi uciekło. Odnosząc sie do uwag Kolegi Tomasza z 10.09.2012 r. – faktycznie Batlle jest szybki bo podobnie jak Spinfisher V, Sargus i parę innych z tej firmy ma wysokie przełożenia – 6,2:1. To kwestia jednak przyzwyczajenia. Robert.
Zgodzę się z testerami sprzętu w całej prawie rozciągłości.Prawie gdyż sam posiadam Penn Battle 3000 i uważam że mocno posłodzili ocenę końcową.Mianowicie:układanie linki pozostawia wiele do życzenia i jest wręcz tragiczne przy cieńszych rozmiarach.Plecionka jaką usiłowałem nawinąć na kołowrotek to Spider Wire 0,10,czyli wysoka jakość za spore pieniądze.Kołowrotek układa ją w mocny stożek z dużym przegłębieniem w środku co powoduje schodzenie brody podczas rzutu i kapitalne poplątanie linki.Dzieje się to tak często że kołowrotek cisnąłem w kąt mimo że nie należy do tanich.To samo dzieje się z żyłką 0,20 czyli sporo grubszą(plącze się trochę mniej).Próby nawijania ciaśniej,luźniej,w stanie suchym,mokrym,z podkładem różnej średnicy spełzły na niczym.Robiłem to kilkadziesiąt razy na różne sposoby z żyłką i plecionką i …….. kołowrotek wylądował w szafce.Nie stać mnie na stratę 50 -100 metrów drogiej linki na każdorazowym wyjeździe na ryby.Zawsze kupowałem kołowrotki Shimano,średniej klasy jak Stradic,Super Aero gtm czy Twin Power i jestem przyzwyczajony do świetnego nawijania żyłki w każdym przedziale średnicy,niestety Battle przegrywa z kretesem w przedziale do 500 zł,nawet z tanią Daiwą Pro Caster 3500x za połowę ceny Battl`a.Dopiero żyłka 0,30 nawijana jest jako tako,do ideału jednak daleko.Co do jakości i estetyki wykonania nie mam żadnych zastrzeżeń.Rozebrałem kołowrotek na części pierwsze myśląc że może z wnętrznościami coś jest nie tak,lecz nie wszystko w najlepszym porządku,pasowanie łożysk o wiele lepsze niż w Shimano,każda część dokładnie obrobiona na maszynach CNC,dobre materiały,łożyska i smar,nawet oś kosza podparta na dwóch łożyskach co podnosi kapitalnie trwałość kołowrotka,elementy pasowane o wiele dokładniej niż w Shimano,czyli generalnie super produkt,tylko to nieszczęsne nawijanie linki o mniejszej średnicy psuje image jak by nie było bardzo dobrego produktu.Niestety kołowrotek wyląduje na Allegro i będę musiał sprzedać ze sporą stratą a jest prawie nowy i bardzo przypadł mi do gustu jeśli chodzi o ergonomie.
ktoś wcześniej pisał w komentarzach że zakupił dwa kołowrotki wielkości 3000 i jeden z nich tragicznie nawijał. Może powinieneś go odesłać na serwis najpierw ? W treści testu zostało napisane, że linka układa się równo i nie widać „niepożądanych efektów w postaci nierównego nawijania przy krawędziach lub w stożek” no i na zdjęciach nie widać aby robiło się takie coś jak u ciebie tak więc nie mam powodów aby nie wierzyć temu. Ale w komentarzu ktoś już doświadczył podobnego problemu jak twój i to w mając dwa jednakowe z czego jeden działa bez zarzutu. Dlatego zastanów się nad serwisem. Śledzę uważnie ten wątek gdyż sam planuję zakup battla w rozmiarze 2000. połamania !
Kolego w każdym produkcie z tej półki cenowej może się trafić niedoróbka. Mój Battle nawija i plecie i żyłęczkę tak jak powinien. A zamiast sprzedawać to wystarczy się pobawić chwilkę podkładkami – w zasadzie to po to one tam są.
kolego lukasz twierdze że jeżeli masz battl`a to nigdy nie zdjąłeś jego szpuli i nie przyjrzałeś się konstrukcji jej mocowania.niema możliwości regulowania wysokości szpuli podkładkami,a jeżeli uda się już wcisnąć jakąś pod łożysko to jest to zaledwie 0,1 mm (luzy i grubości podkładek oraz miejsce na nie mierzyłem suwmiarką i mikrometrem)i nie zmienia to sposobu nawijania linki w stożek oraz nie likwiduje przegłębienia w środku.nie pisałem że kołowrotek nawija gdzieś zbyt mało czy zbyt dużo linki,nawija równomiernie na całej jej szerokości tyle że stożkowo i z przegłębieniem,i to jest fakt nie do zmienienia gdyż powoduje go konstrukcja rowka wodzika posuwu szpuli.usunąłem jedną z teflonowych podkładek pod szpulą i stożek odrobinę się zmniejszył lecz nie wystarczająco aby dobrze nawijać cienką plecionkę czy żyłkę.dawałem sobie rady z prymitywnymi ruskimi delfinami,dedeerowskimi rexami i forelle,także stare abu i mitchele kupowane jeszcze w pewexie nie stawiały oporu i zawsze dało się znaleźć złoty środek,lecz tutaj niestety takiej możliwości niema nie uciekając się do przeróbki rowka S na wodzidle szpuli.jeżeli ktoś twierdzi że battle poprawnie nawija żyłkę to albo jest ślepy albo nigdy nie posiadał kołowrotka dobrze nawijającego żyłkę.odpowiedź serwisu brzmiała następująco:kołowrotek jest tak skonstruowany,w tym przedziale cenowym sposób nawijania żyłki jest absolutnie poprawny i niewielkie niedomagania będą występowały w szczególności przy nawijaniu cienkich linek.za swojego aero super gtm zapłaciłem o 100 zł mniej i linki nawijane są perfekcyjnie a jest to jeden z tańszych kołowrotków ze stajni shimano .posiadam modele 2500 i 4000 i obydwa są idealne jeśli chodzi o nawój,dają się także regulować w niewielkim zakresie.nie będę się z nikim wykłucał i udowadniał nikomu swoich racji,po prostu battle nie nadaje się do cieniutkich linek i tyle.śrubowy napęd posuwu szpuli jest nie do pobicia jeżeli jest poprawnie skonstruowany,niestety jest o wiele delikatniejszy i szybciej może ulegać awariom.życzę wszystkim posiadaczom penna battle bezawaryjnego użytkowania i radości z maszynki klasy „premium”,moja idzie w najbliższym czasie pod młotek i nic tego nie zmieni.i jeszcze jedno,krawędzie szpuli mają rowki po obróbce skrawaniem wyczuwalne paznokciem,pod szkłem powiększającym x10 są to wręcz rowy melioracyjne niszczące i hamujące linkę,to jest niedopuszczalne w kołowrotku za 450zł i świadczy o niechlujstwie wykonawcy.jestem z zawodu mechanikiem obróbki skrawaniem i pracuje na centrum obróbczym CNC macho-dekl i wiem doskonale co można osiągnąć w obróbce materiałów nieżelaznych przy użyciu dobrych maszyn i narzędzi.w moich tanich shimano krawędzie są polerowane nie mówiąc o średniej klasy twin power`ze tak starszym modelu jak i nowym CI4.
Nie musimy się ze soba zgadzać ale twierdzenie, że jak ktoś ma inne zdanie jest ślepy to chyba przesada. W moim Battlu 3000 nie widzę żadnego problemu z nawojem zyłki (0,16 mm) czy plecionki (0,14 mm), nigdy też nie splątał mi żyłki. Na plecionce miałem brody i trochę jej straciłem, jednak z tego co wiem, po konsultacji z innymi kolegami, stało sie to na moje własne życzenie ponieważ: 1/ nawinąłem zbyt dużo plecionki, 2/zmieniełem przynęty z ciężkich na lekkie i z powrotem (czego plecionka „nie lubi”), przeplatając to wszystko woblerami, wirówkami i gumami (nie chciało mi się zmienić szpuli na tę z żyłką), 3/wielkorotnie zmieniałem stanowisko, rzucając z wiatrem i pod wiatr, 4/nie kontrolowałem czy na szpuli nie pojawiają się jakieś oczka z plecionki. Kumulacja tych niekorzystnych czynników, po kilku godzinach spiningowania, po kolejnej zmianie przynęty, dała konktretną brodę i stratę ok. 15 m plecionki. Daleki jestem jednak od twierdzenia, że to wina kołowrotka, zwłaszcza, że nigdy, powtarzam nigdy nie splątał mi żyłki i nie dostrzegłem by ją źle nawinął. Moim zdaniem, co potwierdza bardzo wielu kolegów, nawet najlepsze plecionki gdy „wchłoną” trochę wody i pracują pod różnymi obciążeniami mają naturalne tendencje do robienia takich numerów. Natomiast opisane przez Kolegę, aż tak fatalne nawijanie żyłki i plecionki świadczy wg mnie ewidentnie o wadzie konktretnego egzemplarza kołowrotka – może mechanicznej? Gdyby plecionki były tak idealne to pewnie jedna z wiodących w ich produkcji firma Barkley, nie wprowadzałaby na rynek linek z serii nanofil, mowtywując to głównie właśnie ich odpornością na splątania. A na marginesie moim zdaniem Penn Battle 3000 to raczej kołowrotek do cięższego spina, na grubszych żyłkach i plecionkach niż 0,10mm. Moje uwagi co do Penna Battla nie są czysto teoretyczne lecz wynikają z jego dość intensywnego uzytkowania od poczatku czerwca tego roku.RB.
Zgadzam się absloutnie z oceną testerów, posiadam kolowrotek o rozmiarze 3000 i absolutnie nic sie z nim nie dzieje!!! jakieś tam zle nawijanie zylki czy plecionki co to za glupoty opowiadacie, w zyciu sie nie zgodze!!! Tutaj kolego opisuje shimano – nie wierzcie w te bajki!! Nie zmienie battla na zaden inny kolowrotek – nigdy!!!
wszystko możliwe co kolega Robert napisał,tylko co kolega na to że shimano twin power,wielkość 4000,a więc kołowrotek duży,przeznaczony do orki raczej grubymi linkami od 025 w górę,o wielkiej pojemności szpuli tak stary(11 letni) jak i nowy CI4 bez problemów dają sobie radę z plecionką 0,06 fire line i przynętami od 1 grama i nigdy bez względu na pogodę,warunki atmosferyczne czy częstą zmianę przynęty nie było brody?owszem zdarzyło się kilka razy że linka weszła pod szpulę w czasie silnego wiatru,ale nigdy nie musiałem zmagać się z brodą.Gdyby kolega dokładnie przeczytał moje posty to zauważyłby że bardzo pochwaliłem battl`a za jakość,rozwiązania,estetykę i ergonomię a zganiłem za jakość nawijania żyłki,no i odpowiedź serwisu była powalająca jak sprzedawca oddał mi go po 6 tygodniach oczekiwania.jeżeli serwis tak mi napisał to jednak to nawijanie nie jest tak perfekcyjne jak to kolega opisał.wielkość 3000 jest w sam raz na plecionki 0,10,battel to kołowrotek mały w porównaniu do kołowrotków jakie zazwyczaj używam,a używam dużych ze względu na zasięg rzutów małymi i lekkimi przynętami.jeżeli cena tego kołowrotka będzie oscylowała w granicach 180-220zł nie powiem ani słowa i będę cierpiał,ale przy 450 zł jest bezczelnością wciskanie niezłej z kąd inąd maszynki z taką wadą.na zdjęciach z testów,biorąc pod uwagę wielkość kołowrotka jest nawinięta bardzo gruba żyłka(tą battl nawija nieco lepiej),przynajmniej 0,30.przy tej średnicy to nawet prymitywny ,ruski ,35 letni delfin układa linkę poprawnie.poza tym na żadnym zdjęciu szpula nie jest pokazana prostopadle do osi i ocena jakości nawijania nie może być obiektywna.
No nie wiem co mam na to odpowiedzieć. Nie dorabiam żadnej ideologii do mojego Battla. Słowo daję, że nie widzę w nim problemu z nawijaniem plecionki czy żyłki. Osobiście nie lubię plecionek bo one jednak są skłonne do płatania różnych figli – sam o tym piszesz – mają jednak niezaprzeczalne zalety. W Battlu nigdy linka nie weszła pod szpulę. Nie zamierzam się jednak spierać – może faktycznie inne kołowrotki nawijają lepiej ale opis Twoich problemów zdaje sie sugerować, że to jakis indywidualny problem z konkretnym egzemplarzem. Nawet teraz jak to piszę zerkam na swój kołowrotek i nawiniętą plecionkę, po ostatniej wyprawie i choćbym chciał nie mam sie czego czepić. Doszedłem natomiast do wniosku, że plecionka nie powinna być nawijana wyżej niż ok.4- 5 mm od krawędzi szpuli – gdzieś czytałem, że podobnie było ze Slamerem. Syn użytkuje Sargusa i wszystko jest ok. Nie chcę wciskać kitu ale moim zdaniem Penny pod każdym względem wyprzedzają konkurencję bo są proste, solidne i trwałe, choć o trwałości będzie można pisać za 5-6 lat. Jeśli o mnie chodzi ten kołowrotek przekonał mnie do tego stopnia, że w ogóle nie interesują mnie inne produkty – teraz czekam na nowego Spinfoshera V 3500 – prosto z USA – już jest w Polsce – niestety czeka na naliczenie podatu VAT co nieco podniesie finalną cene zakupu o niemal 600 zł. Nie ma się co spierać – każdy z nas ma szeroki wybór ale moim zdaniem dziś tylko Penn ofeuje kołowrotki w znośnej cenie o bardzo dobrych walorach użytkowych. Osobiście natomiast podtrzymuję twierdzenie, że do lekiego zestawu spiningowego o c/w do 15-20 gramów, a co za tym idzie cienkich cienkich żyłek czy plecionek szukałbym lżejszego kołowrotka, już nie koniecznie z całkowicie metalową obudową, szpulą i rotorem (tak jak Battle, Sargus, Spinfisher czy Slamer). Penn też ma takie w ofercie choć ich nie mogę ocenić bo nie uzywałem (Pursuit, Fierce). Ja deklaruję się jako wierny wyznawca Penna ale każdy ma wolny wybór. Komentarz Kolegi czytałem dokładnie i dostrzegłem pozytywne uwagi na temat wysokiej jakości wykonania mechanizmu wewnętrznego. Dodać jeszce warto świetną „korbę” i absolutnie rewelacyjny hamulec, który kładzie na łopatki konkurencje ze znacznie wyższych stref cenowych. RB
I jeszcze jedno bo mi umnknęło ((;)- latka lecą i głowa nie ta.)Kolego VUWSCAN nie mówmy o rzucaniu przynętami 1 czy nawet 2 gramowymi (jak sądze woblerami),bo nie oszukujmy się – tak lekkie przynęty można spuścić z nurtem a nie realnie zarzucić na stojącej wodzie ,(no chyba,że na 10, góra 12 metrów), bo do tak lekiego spiningowania Penn Battle 3000 w moim przekonaniu nie jest przeznaczony. Uważam, że do sprzęt do wędek o średnich, a nawet cięższych ciężarach wyrzutowych. Może Battle 2000 by się d tego nadawał ale po co do lekkiej wędki zapinać ciężkawy młynek o wadze ponad 300 g. RB.
Nie chcę uchodzić z takiego co koresponduje sam ze sobą ale musze sprostować ten fragment mojej wypowiedzi: „teraz czekam na nowego Spinfoshera V 3500 – prosto z USA – już jest w Polsce – niestety czeka na naliczenie podatu VAT co nieco podniesie finalną cene zakupu o niemal 600 zł” – Przez błąd literowy wyszły głupoty – VAT podniesie cenę Spinfishera V nie o 600 zł ale do 600 zł. Przepraszam za moją nieuwagę. RB.
Miałem przez jakis czas Battle 3000 , mój nawijał plecionke idealnie
Używam battla 3000 do plecionki 0,15 – 0,13 na sandałka i nawija pięknie, nie wiem może macie jakieś felerne modele:/ tak czy inaczej ja jestem zadowolony:P Pozdro
Cały czas nie dawało mi spokoju to co dzieje się z moim battl`em.Dzisiaj zawlokłem się do sklepu i „wymusiłem ” na sprzedawcy żeby dał mi do domu dwa kołowrotki penn`a,a że dobrze na mnie zarabia to na to poszedł.Penn battle 2000 i 4000 i ku mojemu zdziwieniu nawój linki był w miarę przyzwoity ale niestety o wiele gorszy od twin powera.Wiem że to nie ta klasa cenowa i za jednego twin`a kupię 3 penn`y battle,ale według mnie kołowrotek bez względu na wielkość ma nawijać linkę poprawnie tak cienką jak i grubą,jest przeznaczony do nawijania każdej linki a nie pewnych jej rodzajów.Jeszcze nie spotkałem się z klasyfikacją kołowrotków mówiącą że wielkość 2000 to tylko do linek np:0.08-0.12 a 4000 to przedział 0,25-0,40.Dla mnie niestety penn jest spalony i już nigdy go nie kupię,pozostanę jednak przy shimano,przynajmniej jak wydam kasę to nie mam niechcianych niespodzianek.Oczywiście katany,alivio i inne wynalazki nie wchodzą w grę.Mam także dwa stradic`i cena podobna do battl`a i o wiele tańsze super aero gtm i wszystkie biją penn`a na głowę jeśli chodzi o równość nawijania.Shimano to świetne kołowrotki,delikatne i tylko trzeba o nie dbać i to bardzo.Kolego Robercie jeżeli do spiningu użyjesz tak jak ja odległościówi i kołowrotka z dużą średnicą szpuli to 1,2g cykada ląduje na 40 metrach bez wysiłku(ważona u kumpla jubilera)przy żyłce 0,16 lub fire line 0,06,a 2-3g woblerki spokojnie posyłam na 25-30m przy bezwiecznej pogodzie.Kije oczywiście przerobiłem od podstaw i dostosowałem do siebie.Plecionki używam gdyż częsty przyłów dużych ryb daje mi cień szansy na ich wyholowanie.Zeszły rok 3 sumki 120-140cm wyjęte dzięki plecionce,w tym roku 5 karpi z zatoki wiślanej 8-11,5 kg kiedy pod wieczór czymś zażerały się pod powierzchnią .Maleńka cykadka jest płytko i wolno prowadzona skusi każdą rybkę.To tylko dzięki możliwości zarzucenia małej przynęty na tak dużą odległość,a do tego przyczynia się idealne układanie linki.Wcześniej gdy nie było plecionek niestety bardzo rzadko wygrywałem z dużymi rybami a jeśli się to udało to ryba po holu była prawie trupem i obawiam się że niektóre nie przeżyły.Być może moja dokładność jeśli chodzi o kołowrotki to zboczenie zawodowe ale niestety taki już jestem.Sprzedawca w moim ulubionym sklepie dał mi przydomek „zegarmistrz” i jak mnie widzi to ręce załamuje ale robi wszystko żebym był zadowolony bo sporo pieniędzy u niego zostawiam.Zerknij na test linki nanofil w dziale żyłki i plecionki,tam jest stosunkowo cienka, nawinięta na twin`a,równo i po brzegi a nie 4-5 mm poniżej krawędzi i tak ma być zawsze a nie w jednym tak a w drugim siak,krawędź szpuli też nie pozostawia nic do życzenia a nie takie rowy jak w battl`u.W weekend wywalam go pod młotek i niech ktoś się cieszy (albo i nie)z „cudownego”penn`a.
A widzisz i stanęło na moim – po prostu ewidentnie trafiłeś na kołowrotek uszkodzony i to prawdopoobnie mechanicznie. A swoją drogą to sprzedawca w sklepie wędkarskim ma z Tobą mały koszmarek ;)skoro taką ksywę Ci nadał. W sumie masz rację – płacisz i wymagasz. Szkoda tylko, że zraziłeś się do Penna bo moim zdaniem to bardzo solidna firma. Właśnie wróciłem z wyprawy wędkarskiej i mój Battle znowu utwierdził mnie w przekonaniu, że to właściwy wobór – szkoda tylko, że drapieżniki nie podzielielały dziś mojego poglądu bo jakoś nie chciały się „zajadać” moimi woblerkami, gumami i obrotówkami. Zrekompensowałem to sobie na spławiku :D. Co do odległości rzutów to też nie mam żadnych problemów – w bardzo trudnych warunkach, spod drzew i znad krzaków „z bekhendu” odległości rzędu ponad 20 metrów na plecionce 0,14 to normalka. A gdy już można normalnie machnąć prawie ten dystans podwajam – ;)-no może lekko przesadzilem ale ponad trzydzieści metrów woblerami o wadze 8-9 gramów to nic nadzywczajnego. Gumy z cięższymi główkami latają, że prawie nie widzę gdzie lądują ;)- no znowu trochę przesadzilem. A tak poważnie – dokonałeś wyboru i skreśliłeś Penna – ok. rozumiem to choć wg mnie to błąd. Długo zastanawiałem sie nad wyborem kołowrotka po powrocie do wędkarstwa po długiej przerwie – wybór padła na Penna i nie zamierzam tego zmienić. Bo widzisz jak czytam, że Shimano (też mam jednego 15 – latka) jest ok. tylko trzeba o niego bardzo dbać to nie jestem przekonany bo filozofia Penna jest prosta – oni tworzą kołowrotki, o które raczej nie trzeba szczególnie dbać bo są zabezpieczone przed piechem, solą (większość nadaje się na morze), a także uszkodzeniami mechanicznymi bo maja solidną obudowę, szpulę, rotor i jak sam pisałeś mechanizm. Ja nic więcej nie potrzebuję – nie znaczy to oczywiście, że nie zamierzam dbać o mojego Battla bo też jestem trochę „zegarmistrzem” – moje drugie życiowe hobby to modelarstwo redukcyjne. Pozdrawiam. RB.
Rozgryzłem dzisiaj kolego Robercie mój kołowrotek co z nim jest po prawie 3 godzinach oględzin i porównywania z tymi ze sklepu (uparty jestem jak osioł i dociekliwy).Winowajcą jest oś szpuli a dokładniej mosiężna tuleja znajdująca się na niej oraz kółeczko z ząbkami sprawujące rolę terkotki.Pierwsza część jest nieosiowo wywiercona i krzywo osadzona,a kółeczko zębate nie jest wprasowane do oporu na osi i widać pod spodem około 1,5 mm wieloklina.W tych ze sklepu jest wszystko na swoim miejscu i osiowo.Zbyt wysoko umieszczona szpula powoduje stożkowe nawijanie linki a nie osiowość przegłębienie w środku.Z kółeczkiem już dałem sobie radę a to drugie dziadostwo spaprane przez skośnookich zrobię sobie w pracy jak wyrwę chwilę czasu.Jeżeli młynek będzie nawijał tak jak te sklepowe to zostawię kołowrotek do tyrania w „wietnamie”(mam taki odcinek Wisły że bez maczety się nie przebije,ale rybki tam siedzą i kuszają prawie zawsze):-) Wściekły tylko jestem na serwis i zbycie mnie oraz potraktowanie sprawy po łebkach.Przecież to ludzie szkoleni w tym kierunku i natychmiast powinni prawidłowo zdiagnozować wadę a nie uprawiać spychotechnikę i zmuszać mnie do szukania przyczyn.Ten czas (jest go niewiele na moje hobby)lepiej spędziłbym nad wodą.Gratuluję drugiego hobby(skąd bierzesz na to czas??????),dawno temu też bawiłem się modelarstwem,lotniczym i rakietowym,niestety musiałem wybierać,czas i finanse nie pozwalają na wszystko no i oczywiście „zawiść” mojej drugiej połowy.Szkoda że nie mam syna,przynajmniej byłoby 2 na 2 a tak to jest 3 na 1 i nici z bycia samcem alfa.Pozdrawiam i połamania kijów życzę.
Roman
Świetnie, że zdiagnozowałeś problem ale muszę przyznać, że chwały firmie Penn to nie przynosi. Pewien Kolega modelarz powiedział mi kiedyś, że najbardziej boi się chińszczyzny. I faktycznie, bo co z tego, że Battle jest dobrze zaprojektowany i wykonany z dobrych materiałów jeśli w fabryce nie umieją go złożyć i nie eliminują wadliwych podzespołów. Twoja frustracja nie dziwi, a co do serwisów to czasy mamy takie, że szkoda gadać. Tu mówimy o serwisie wędkarskim, a co się ostatnio dzieje w serwisach samochodowych na przeglądach gwarancyjnych u niektórych znanych producentów jest wręcz przerażające. Nie miejsce to jednak by o tym pisać. Moje drugie hobby – modelarswo redukcyjne kultywuję przemiennie z wędkarstwem bo inaczej by mnie z domu wypisali.Zima to będzie odpoczynek dla wędek i młynków. A wracając do Penna to faktycznie spotykałem sie z komentarzami, że parę lat temu mieli kłopoty z legendarną z wcześniejszych lat jakością i trwałością, jednak podobno te gorsze czasy miały już minąć. Błędy zdarzają się najlepszym – dziwne, że serwis nie dostrzegł wady. Może jednak sam nie kombinuj – pokaż im palcem gdzie jest problem i „ciśnij” na wymianę, bo jednak Battle przez zdecydowaną większość użytkowników są oceniane dobrze albo i bardzo dobrze. Pozdrawiam gorąco.
Jednak zrobię to sam i poprawię inżynierów Penn`a w kilku miejscach.Jak pisałem pracuje na centrum obróbczym CNC i uwierz mi że potrafię to zrobić lepiej niż serwis czy nasi żółci przyjaciele.W miejsce białej teflonowej tulei pod łożyskiem szpuli osadzę drugie takie samo a teflonową podkładkę zamienię na łożysko oporowe.Już zmierzyłem i po małej modyfikacji będzie na to miejsce,to poprawi kapitalnie start hamulca(całkiem przyzwoitego w oryginale)Poza tym rozkręcając młynek zauważyłem że zębate koło napędowe wodzika szpuli ma ordynarnie wywiercony otwór i nasadzone jest na aluminiowy trzpień któremu nie wróżę długiego żywota,tam po małej przeróbce też da się wcisnąć łożysko kulkowe.Tuleje wytoczę z fosforobrązu gdyż sama się smaruje i jest wiele twardsza niż mosiężny oryginał.Wszystkie części dostępne są na allegro a koszt z wysyłką to zaledwie 20 zł.Godzinka pracy na maszynie i wszystko będzie tak jak powinno być zrobione już na desce projektowej.W moich shimano pozamieniałem wszystkie tulejki plastikowe na łożyska kulkowe,teraz jedyne co pozostało do smarowania to przekładnia i serwis młynków ograniczyłem do minimum a i na trwałości zyskały.U kolegów mających podobne lub te same kołowrotki te części już dawno się zużyły i kręcioły służą już tylko za magazyn części zapasowych gdyż serwis łupnął takie ceny za naprawę że wywołało to trzecią wojnę światową w rodzinach.Lubię jak coś mi długo służy,przyzwyczajam się do tego i potem ciężko jest się przestawić na coś innego.Zawsze byłem zdania że jak coś jest dobre i trwałe to nie należy tego „poprawiać”.Niestety obecne generacje ustawione są na niekończącą się konsumpcje i muszą wiecznie mieć coś nowego,”lepszego”.Jak się uporam z tym ambarasem to dam znać jak wyszło.
Działaj i daj znać jak wyszło. Wczoraj odebrałem Spinfishera V. Dla mnie rewelacja, a w porównaniu z Battlem od razu zwraca uwagę perfekcyjne wytoczenie szpuli z jednego kawałka metal, bez jakichkolwiek elementów, które mogłyby orać linkę. Ale, żeby nie było, że odbieram chleb testerom może niebawem zajmą się tym sprzętem. RB.
Robert a jakiego konkretnie Spinfishera V masz.To model zwykły czy z wonym biegiem ? i jaki masz rozmiar ?
Mam pytanie do użytkowników tego modelu Penna. Czy rozmiar 2000 będzie odpowiedni również do nazwijmy to „średniego” spiningu tj. szczupak sandacz, przynęty do ok. 25 gr obrotówki, woblery czy jest już za mały/słaby?! :-)a jak jest z pojemnością szpuli? Czy opis odpowiada rzeczywistej pojemności?
DO Tomka: moim zdaniem powinieneś wziąć kołowrotek o 1 lub dwa numery większy.Małym kołowrotkiem połowisz tylko na przynęty małe ze względu na jego delikatniejszą budowę a jeżeli zmusisz go do pracy z przynętami dużymi co jest możliwe ,jego zużycie niestety będzie o wiele szybsze,ponadto średnica szpuli w małych kołowrotkach powoduje wyraźne skrócenie rzutów.Jeżeli nie przeszkadza Ci tych parę gramów więcej i brak wyłączania blokady wstecznej w większych modelach Penn`a to radzę większy a będzie to także z pożytkiem dla linki,która ulega mniejszym odkształceniom i skręceniu na dużej szpuli.osobiście używam kołowrotków nie mniejszych niż 3000 a większość posiadanych to 4000 i po 35 letniej praktyce nad wodą stwierdzam że małe co prawda jest piękne ale nie zawsze praktyczne i trwałe.
do Tomek Na twoim miejscu wybrałbym rozmiar 3000 , miałem taki i wielkość jest idealna do średniego spina.
A jak Szanowni Koledzy Waszym zdaniem wypada konfrontacja tego Penna z Daiwa Exceler Z, Team Daiwa Match Fedder lub z Shimano w podobnej klasie cenowej np. Aernos? Dzwoniłem do kilku różnych sklepów internetowych i w sumie prawie wszędzie chwalą kołowrotki Penna 🙂 chociaż u mnie w Lublinie nawet nigdzie nie mogę obejrzeć żadnego modelu Penna bo ich nie ma w sklepach!!!
Tomek powiem Ci tak kiedys mialem ogromne cisnienie na kolowrotki Daiwy lowilem Teamem,Rnessa i Zaionem .Teraz mam na skladzie Atlantisa ,Slamera i Dama Quicka i powiem Ci jedno te Daiwy nie maja do nich staru.Jak chcesz dobra Daiwe to min. Certate trzeba kupic cala reszta tylko pieknie wyglada i niekoniecznie jest tak bezawaryjna jak powinna byc
A Twoim zdaniem Darku rozmiar 3000 nie będzie za duży do kija z cw. do 15 gram, gdzie wędki ważą – jedna ok. 130 a druga ok. 170? Masz rację z tym, że Daiwa i Shimano ładnie się prezentują ale co do trwałości wersji „budżetowych” można mieć poważne obawy. W moim odczuciu są jednak to „delikatne” kołowrotki. A masz może jakieś namiary gdzie można w dobrej cenie kupić Atlantisa?
Tomasz Shimano to bardzo dobre kołowrotki od stradica w górę,no może jeszcze super aero lub GTM ,ale delikatne i wymagające regularnej „opieki”.Daiwa,no cóż zgodzę się z przedmówcą,od certate w górę,znam te kołowrotki od środka,wszystkie tańsze modele niestety nie grzeszą ani dobrym wykonaniem(spasowaniem)ani dobrymi materiałami.Tu jeśli chodzi o jakość użytych materiałów Shimano wygrywa i Daiwa niema szans(modele do 500 zł)Penn jeżeli trafisz na niewadliwy model jest wiele solidniejszy i jakość materiałów oraz spasowanie są dobre.Reasumując,w tej cenie battle 3000 pod względem użytych materiałów i spasowania oraz samej konstrukcji bije na głowę Daiwę i Shimano i myślę że jest to najodpowiedniejsza wielkość(uniwersalna).Obydwa koła zębate małe i duże podparte są na dwóch łożyskach co kapitalnie zwiększa trwałość przekładni.Żeby to otrzymać od Japończyków musisz wyłożyć na stół co najmniej 2000 zł.Rozbebeszyłem już setki kołowrotków do naprawy i smarowania i wiem co producenci tam pakują,a często nie pakują nic dobrego,nawet w modelach za 1500 zł są słabe punkty jak tanie tulejki plastikowe lub zębatka napędzająca kosz odlana !!!! z aluminium(tak,tak,odlana, nie frezowana w brązie lub mosiądzu ,ta mała,która musi przenosić takie duże obciążenia i to w daiwie tak w tanich modelach jak i tych ze średniej półki)Radzę tylko abyś przed kupnem Penna dobrze go obejrzał aby uniknąć takich perypetii jakie ja miałem ze swoim battle`m.Niestety produkcja przeniesiona do Chin nie wyszła produktom penn`a na zdrowie.
Jeszcze jedno,łożyska w Battle zabezpieczone są uszczelniaczami,w daiwie i shimano nie (przynajmniej w tanich i średnich modelach,w tych powyżej 2500 zł jeszcze nie miałem okazji sprawdzić)i byle upadek na piasek wiąże się z rozbieraniem kołowrotka i myciem łożysk.No i układanie linki zwłaszcza cienkiej ,jest w pennie na średnim poziomie.
Kolego VUWSCAN, z treści Twoich wpisów wnioskuję, że budowa kołowrotków od podszewki nie jest Ci obca 🙂 ja po dosyć długiej przerwie wracam do wędkowania. Szukam kołowrotka, który posłuży mi jak najdłużej, z którym nie będę musiał obchodzić się jak z jajkiem, specjalnie dbać o niego, rozkręcać, czyścić itp. Z wypowiedzi, które czytam na forach wynika, że konstrukcyjnie i jakościową Battle jest udanym kołowrotkiem chwalonym bardziej niż droższe i wyższe modele Daiwy czy Shimano. Co do możliwości obejrzenia ich „na żywo” niestety nie mam takiej możliwości więc pewnie będę musiał zdać się na zakup przez internet.
Tomek ja osobiscie nie zawiodlem sie na Pennie do przynet do 20gr kupilbym rozmar 2000 sam uzywam takiwj wielkosci atlantisa a przesiadlem sie na niego z battle ktory mu jskos nie oodszedl .do przynet pow 20gr kupilbym rozmiar 3000 i tu wolalbym cyba team dragona lub spro to mocne kolowrotki i posluza Ci przynajmnie 3sezony.Ja sam do super lekkiego morethana (120gr) przymierzam sie do rarenium ale gluwnie ze wzgledu na jego wage 2500 wazy 200gr co prawda mialem Exo o tej wadze ale jakos nie zrobil na mnie szalu
Kołowrotek do tyrania i nie wymagający wielu zabiegów pielęgnacyjnych to :Penn slamer a na drugim miejscu trochę delikatniejszy battle.Cena też jest do przyjęcia,równość nawijania linki jak dla mnie nie,tu Shimano bije na głowę wszystkich znanych mi producentów.Zawsze można znaleźć lepszy produkt jeżeli ma się nieograniczone fundusze.Penn to bardzo dobry kompromis między jakością,trwałością i ceną.Decyzja należy do Ciebie.Na tym kończę i mam nadzieję że pomogłem w jej podjęciu.Poczytaj moje wcześniejsze wpisy,tam trochę rozeźlony na serwis penna też o battl`u pisałem.Wszystko to wiadomości z praktyki a nie katalogowe lub zasłyszane.A mechanikę precyzyjną wykonuję na co dzień na centrum obróbczym CNC i mogę stwierdzić (autorytatywnie)czy jakość kołowrotka i materiałów jest dobra czy nie.Teoria w materiałoznawstwie i projektowaniu przekładni też nie jest mi obca, jakby nie patrzeć 6 lat piłowano nas w szkole.Wielkość musisz sam dobrać,ja posiadam 3000 i jest OK.
zamiast oglądać wszystkie Penny w sklepie i wybierać który z nich jest lepiej zrobiony lepiej od razy wziąść Okumę Raw II.
A Waszym zdaniem w rozmiarze 2000 szpula nie jest trochę zbyt wąską do lekkiego rzucania?
Spiningista.Okuma Raw II to nowość i jeszcze nikt nie wie jak z jej trwałością
Raw II to nic innego jak Salina po tuningu. Dodatkowe 3 łożyska, inna szpula, inna rączka. Pomijając przełożenie Penna i Okumy w rozm. 4000( 6,2:1 do 5,0:1) to moc hamulca Penna w porównaniu z Okumą wygląda blado( 5,9kg do 13,6kg). Rozważałem zakup Penna i zdecydowałem się na Raw. Jak na razie nie żałuję. Intensywne katowanie obrotówkami 5 i ciężkimi przynętami nie robi na nim wrażenia. Pod obciążeniem pracuje gładko, nic nie trzeszczy, szumi czy rzęźi.
Spinningista. Skąd wiesz że to na bazie Saliny, rozbierałeś ja ?
Do Piotra (post z 23.10.2012.)- mam Penna Spinfishera V w wielkości 3500 czyli najmniejszego. Model z wolnym biegiem szpuli czyli Live Liner wejdzie do sprzedaży od stycznia 2013 r., choć ja już na ebayu jedną ofertę widziałem.
Do Tomka (post z 26.10.2012.) – w Lublinie Pennem handluje tylko sklep wędkarski Pana Piotra Kołodzieja przy ul. Narutowicza – możesz tam zobaczyć Battla, Sargusa czy Slammera, a poza tym rozważa wprowadzenie go do oferty sklep przy ul. Górskiej na lubelskim Czechowie. Jeszcze jedno w odniesieniu do tego co pisali Koledzy Tomek i VUWSCAN – jeśli idzie o zabazpieczenie Battla przed działaniem różnych nieporządanych czynników, czy też odporność na uszkodzenia mechaniczne to nie mam najmniejszej watpliwości, że jest ona zdecydowanie lepsza niż u konkurencji ze znacznie wyższych przedziałów cenowych. Oględziny Spinfishera V prowadzą natomiast do jednoznacznego wniosku, że jest on jeszcze lepiej zabezpieczony niż Battle. Różnice tkwią w detalach, niemniej jednak od razu widocznych – np system zabezpieczenia mechnizmu hamulca jest tak skonstruowany, że trudno sobie wyobrazić, bo coś tam mogło wleźć. Zaślepka gniazda mocowania korby (bo oczywiście można ją przekładać – prawo – lewo) ma uszczelkę i minimalny otworek, z którym współpracuje spręzynujący kołeczek ustalający mający na celu sygnalizowanie optymalnego i prawidłowego jej dokręcenia. O „bebechach” się nie wypowiadam bo jak VUWSCAN obejrzy to nam powie co i jak, jednak nie sądzę, żeby te rozwiązania były na niższym poziomie niż w Battlu. Na koniec jeszcze jedna uwaga – legandarny wół roboczy Slammer nie występuje już na oficjalnej stronie Penn reels, skąd wniosek, że wyszedł z produkcji. Jego nastęcą ma być wg mnie ewidentnie Spinfisher V. Oczywiście Slammery są jeszcze dostępne w wielu sklepach ale jak długo to potrwa nie wiadomo – do wyczerpania zapasów ;). RB.
Robert A 3500 spinfishera V to będzie jaki rozmiar baatla ? Bliżej 3000 czy 4000 ? Bo na zdjęciach spin.. 3500 V wydaje się wiekszy niż Battle 4000
Tu widać fajne porównanie : http://www.stripersonline.com/content/type/61/id/1461963/ A co do battle to miałem w rękach model 3000 i jest np sporo mniejszy od slammera 360. Posiadam dwa slammery 360 i 560 i jednego SSM 950 na suma. Battle jakoś tak mnie nie przekonuje. Za to spinfisher V jest ciekawą propozycją, poczekam na pierwsze opinie o nim i może też zakupię.
http://www.stripersonline.com/d/1478831/ A tu jest battle 3000 i spinfisher v 3500.
Szpula podobna ale korpus w spinfisherze jakiś wielgachny, Robert a parodukcja zapewne chiny ? Pytam bo cos mi sie obuło o uszy że Penn chce wrócic z produkcja do USA
Odpowiadając na pytania i wątpliwości: Penn Spinfisher V to według mnie produkcja z Chin, choć nigdzie na korpusie kołowrotka nie ma o tym informacji. Jednak Penn generalnie nie ukrywa, że spośród kołowrotków spiningowach tylko model Torque produkowany jesy w USA. Ja bym jednak tej kwestii nie demonizował. Penn od lat produkuje kołowrotki w Chinach i generalnie nie przekłada się to na ich jakość. Przyznać jednak trzeba, że zaliczyli trochę wpadkę z Battlem – choćby lektura komentarzy w tym miejscu, a także opinie na innych forach wskazują, że taka firma nie powinna doprowadzić do wypuszczenia na rynek wadliwych egzemplarzy w ilościach nieco ponad normę. Wiadomo, że najbardziej renomowane firmy popełniaja błędy ale świetnemu konstrukcyjnie Battlowi wady produkcyjne trochę opinię zszargały. Takie doświadczenia nie były moim i większości Kolegów, udziałem jednak coś tam w głowach zostało. Z drugiej jednak strony zwróćcie uwagę na to co napisał Kolega VUWSCAN, z czego wynika, że konstrukcyjnie i materiałowo Penn po prostu wyprzedza konkurencję. Warto chyba pamiętać, że legendarne już Slammery, świetne Atlantisy (wersja na USA ma nazwę Conquer), czy Sargusy to także wszystko produkcja chińska.
Penn Spin.V jest w moim przekonaniu kołowrotkiem do cięższego spiningowania i trudno go porównywać do Battla. W rozmiarze 3500 waży prawie 400 g podczas gdy Battle 3000 około 330 g, ma znacznie szerszy korpus, zdecydowanie solidniejszą, całkowicie matelowa konstrukcję – korba i rotor pełny metal, nawet zaślepka na gniazdo korby ma elementy metalowe, a szpula także wytoczona jest z jednego kawałka metalu, bez jakichkolwiek kompozytowych wstawek (jak w Battlu). Siła hamulca wersji 3500 jest dwa razy większa niż w Battlu 3000 i odpowiada sile Battla 5000. Generalnie natomiast gabarytowo różnica w wielkości Battla 3000 i Spina V jest niewielka, choć myślę, że ten ostatni jest bardziej zbliżony do Battla 4000. Tylko tu jednak uwaga – gdzieś czytałem, że Battle 3000 i 4000 różnią się zewnętrznie jedynie wielkością szpuli. Nie umiem tego zweryfikować bo nigdy nie użytkowałem Battla 4000. W moim przekonaniu Spinfisher V to następca Slammera, choć bez wersji odpowiadającej rozmiarowi 260, jednak lukę w kołowrotkach lżejszych wypełniają Sargus i Battle, które oferowane są już od rozmiarów 1000, czy Fierce – wszystkie one mają także metalową obudowę, choć Fierce ma rotor grafitowy. Ja zdania nie zmieniam – kołowrotki inne niż Penna w zasadzie przestały mnie już interesować. Gdy w maju kupowałem Battla w sklepie stacjonarnym sprzedawca powiedział mi, że to kołowrotek, którego walory użytkowe sprawiają, że powinien kosztować co najmniej dwa razy więcej. Pomyślałem sobie – „dobra, dobra, znamy takie marketingowe zagrania”;). Wychodzi jednak na to, że pan mi kitu nie wciskał. Ps. Tylko nikomu o tym nie mówcie bo nas marketingowcy od Penna w najbliższym czasie zabiją cenami. 8). RB.
Robercie jak nie przekłada sie na ich jakość jak zaraz po wprowadzeniu produkcji slammera w Chinach amerykańscy wędkarze zaczeli zgłaszać wady w wykonaniu a po jakimś czasie także ich trwałość była oceniona jako mniejsza niż tych starych robionych w usa.Miałem kilka Sargusów z pierwszej serii sprzedawanej w Polsce i ich wykonanie było karygodne .Chyba kontrola jakości w przypadku tych kołowrotków polegała na pokręceniu korba i jak kręcił wkładali do pudełek. Jednym nawet na szpuli zaczep na żyłke był odwrotnie założony tak że nie dało się nawinąć na nia żadnej linki :d
Janes- ja nie twierdzę, że lubię chińszczyznę i że lokalizacja produkcji nie ma znaczenia. Doskonale wiem, że Penn stracił trochę na reputacji po przeniesieniu tam produkcji. Pisałem tylko, że tego nie trzeba przeceniać bo takie „cuda” o jakich piszesz ostatnio zdarzają sie wyjątkowo. Syn ma Sargusa i nie mam powodów złego słowa o nim powiedzieć, choć na konkretne opinie przyjdzie czas za parę miesięcy. Z tego co obserwuję Penn czyni starania do odbudowania opinii z dawnych lat. Mój Battle też działa bez zarzutu. Jak będzie ze Spinfisherem V zobaczę – na sucho jest ok. A na to, że dziś kupno czegokolwiek, co nie byloby produkowane w Chinach czy innych krajach o zbliżonej lokalizacji geograficznej, graniczy z cudem, nic nie poradzimy. Pewnie, że wolałbym Penny z magicznym napisem „Made in USA”. Póki co jednak mają jeden taki kołowrotek spiningowy – Torque za ok. 2000 zł. Podobna jest polityka produkcyjna innych firm wędkarskich. RB.
Od paru miesięcy mam Penn Battle 1000, przywieziony z USA. Podpięty jest do lekkiej wędki Phenix Iron Feather 2-10gr. Nawinięta plecionka Power Strike 4LB. Kołowrotek bardzo dobrze współpracuje z lekkim spinningiem. Super praca i wykonanie, nigdy nie powstała broda. Początkowo zaniepokoiło mnie to, że gwint w korbce jest zbyt krótki, 3,5 obrotu wystarcza, aby korbka była dokręcona, jednak przyłów w postaci szczupaka 3,3kg 77cm. pozbawił mnie obaw o wytrzymałość tego elementu. Posiadam także Penn Conquer 4000 do orki sandaczowej, po dwóch sezonach wyczuwalny jest lekki luz rotora i delikatne ząbkowanie.
Koledzy prośba, Penn 300 czy 400. Cięższy spinning choć kupuję pod kątem „norweskich” rybek do połowu na spinning (blisko brzegu) główki 35-45 gram. Kij – trociówka 3,00, cw. chyba do 60 gram. Chodzi tylko o spinning, bo do łodzi, pilkerów i zestawów oczywiście mam inny ciut cięższy sprzęt. W ubiegłym roku używałem wysłużoną Mitchelkę …4000, ale…na dorszu z brzegu 3 kg padł bolec przy korbce. Zastanawiam się nad Spro ZaltArc XS 745. Proszę o pomoc w wielkości Penn-a.
To ja ponownie w pytaniu o wielkość Penna, chodzi o Penn Battle.
TomekW
Flaki w 3000 i 4000 są takie same czyli wytrzymałość też powinna być podobna.Róznica jest taka że 4000 przy takim samym mechanizmie ma większy rotor i szpulę no i tym samym jest trochę cięższy.
Mam pytanko.
Czy z powodu dużego przełożenia nie czuć zbyt dużych oporów na korbie.Łowię głównie na
wahadła do 25gr.
Witam. Mam battla jeden sezon więc mogę śmiało powiedzieć coś o nim, a skoro pytasz o to czy czuć jakieś opory to mówię, że nie, ja używam też do ciężkiego łowienia i nie ma z nim żadnych prolblemów. Pozdrawiam
Dzięki Marcin, w sumie to już wiem, że pod choinką będzie spinfisher V 4500, i sprawa załatwiona. Test w maju.
Panowie jaki rozmiar polecacie do łowienia z opadu główkami 7-20gr gumy 8-13cm
byłem już pewny żeby go mieć ale przez przypadek spotkałem kolegę który ma założony na spinningu(wersja 3000) i ogólnie ok ale pod średnio ciężką obrotówką w kołowrotku coś jakby wibruje- dziwne trochę chyba że te typy tak mają???
Panowie, mamy gdzieś w Polsce serwis Penna? Nie sprężynuje mi kabłąk. Jak otworzę to muszę całkowicie zamknąć bo się nie zatrzaskuje. Najgorsze jest to, że stało się to z dnia na dzień, bez wcześniejszych zgrzytów czy pisków. Myślicie że mogę sam go rozebrać i sprawdzić co się stało?
Z tego co wiem to jest serwis. Przynajmniej specjalista od tych kręciołków. Poszukaj na znanym serwisie aukcyjnym sprzedającego o nicku pennserwis. Sprzedaje używane jak i nowe slammery i inne penny…
Witam, kolegów po kiju.
Bardzo bym prosił o podpowiedź bardziej doświadczonych kolegów na kołowrotki wydałem już około 1500 zł w 2 sezony. Wiem że pieniądze to nie wszystko ale jestem studentem i zarabianie pieniędzy nie jest łatwe ale wracając do tematu łowię głównie w rzecze Wiśle najczęściej Bolenie, przy podniesionym stanie wody kołowrotek na prawdę musi wiele przejeść jak wiecie bolenie łapię głównie na woblery ciężkie tonące a co za tym idzie przełożenie 6.2 było by idealne. Bardzo proszę o poradę w sprawie kołowrotka jaki kołowrotek chodzi głównie o wytrzymałość moglibyście mi polecić. Dziękuję i pozdrawiam. Połamania !!!
Witam,
właśnie jestem na etapie szukania kołowrotka do spinningu i mocno zastanawiam się nad firmą Penn tzn chodzi o modele Battle i Sargus. Który waszym zdaniem będzie lepszy a może do kwoty 450zł możecie polecić inny sprzęt?
Obiektem połowów będą szczupaki i sandacze na jeziorach oraz Wiśle
Pozdro
Ja bym brał battle. Lepszy design ładnie nawija linkę. Co do trwałości to jest podobna
Cześć chłopaki. Jeżeli chcecie czegoś do ciężkiego orania na Wiśle to tylko penn ewentualnie red Arc lub zauber. Battle 2000 troszkę za mały na bolki według mnie. Mam ten model w tym rozmiarze, około 25 boleni wycholował w tym sezonie, czuć po nim że wykonał ciężką pracę. Miałem slammera 360 i gdyby nie ten nawój i plątanie linki to był by idealnym kołowrotkiem. Kusi mnie zakupić SSV bo wiele dobrego o nim słyszałem i po oględzinach myślę że jest wart ceny. Obecnie mam stradica 4000 FA ale niestety to nie jest to. Trochę połowiłem nim na Wiśle i siada łożysko w rolce. Boję się na niego zakładać główki większe niż 25 g a przecież nie o to chodzi w łowieniu. Nieraz potrzeba założyć i 40 g. U mnie następnym kołowrotkiem będzie Penn SSV 4500.
Witam
po ponad roku użytkowania mechanizm kabłąka legł w gruzach tak samo jak w Sargusie 2000 którego wcześniej użytkowałem. To karygodne że w kołowrotku za 400zł notorycznie pada jakiś głupi element. Oczywiście serwisu nie ma, częsci też i w tym momencie zostałem z niesprawnym kołowrotkiem w środku najlepszego sezonu. Nigdy więcej Penn Battle!!
Mam pytanko do kolegów wędkarzy…
Chodzi mi o wielkosć kołowrotka Battle…jak on się plasuje gabarytowo???
Czy wielkość battle 3000 jest taka sama jak SPRO Red ARC 3000>>???
Dziękuję za odpowiedz i pozdrawiam
Mam Battla 3000 od dwóch sezonów i niestety nie jestem zadowolony. Z jednej strony fajny wygląd porządna korba z porządną rączką i piekielnie dobry hamulec,a z drugiej no właśnie co…. Szybko padło łożysko w rolce, wiecznie hałasuje,smarowanie pomaga na krótko. Kołowrotek przy gumach do 25-30g wyzionął ducha! Przekładnia ząbkuje, aż miło, oporówka cofa 3-4mm wstecz! Zachwalany przez niektórych nawój pozostawia wiele do życzenia lubi puścić brody. Mechanizm Battla prosty jak w kołowrotku za 5-dych, nawet koło napędu posuwu szpuli nie ma łożyska, co skutkuje obcieraniem o obudowę. Wart może 200zł, ani złotówki więcej!
Witam mam pytanie odnośnie Servisu w Polsce czy taki w którym jest możliwości kupna części do modelu Penn Battle 6000 proszę o namiar takiego servisu
Witam
Podaję link do serwisu:
http://www.goodfishing.pl/strefa-klienta/serwis
Dodam, że na aledrogo jest też gościu o nicku Pennserwis, który bawi się w sprowadzanie części.
Nabyłem ten młynek jak tylko pojawił się na naszym rynku. Wędkuję dużo, używam go do spinningu (zakres przynęt 3-15g) na pstrągi, klenie, bolenie, okonie. Stwierdzam, że jest dość wytrzymały. Wyholowałem na niego kilka dużych ryb (szczupaki 80+ , ładne bolenie i sumika 1.30cm). Nic w nim nie nawaliło. Jedno co mnie wkurza i chyba się do tego nie przyzwyczaję to stukanie w najniższym położeniu szpuli pod obciążeniem. Wystarczy wobler stawiający większy opór w wodzie i już się tłucze. Ci, którzy są odporni na takie stukotanie w czasie wędkowania będą z niego zadowoleni.
Wady są, mianowicie jego waga do rozmiaru