Ostatnio coraz bardziej popularne w naszym kraju staje się łowienie metodą castingową. Nowa forma łowienia, rodem zza oceanu, skłoniła nas do zapoczątkowania serii testów specjalistycznego sprzętu. Tym razem przyglądamy się multiplikatorowi z oferty japońskiego Shimano – modelowi Curado 201E7.
Charakterystyka ogólna
Shimano Curado 201E7 jest następcą Curado serii D, którego pierwsze modele miały swój debiut na rynku w 1991 r. W odróżnieniu od swojego poprzednika, Curado E w wersji 200 ma wielkość rozmiaru 100 w serii D, przy jednoczesnym zachowaniu pojemności szpuli dwusetki. Dodatkowo jest dużo lżejszy od poprzednika, wyróżnia się również większą liczbą łożysk oraz udoskonalonym hamulcem. To wszystko czyni Curado E ciekawą propozycją dla adeptów castingu. Postanowiliśmy sprawdzić to w praktyce.

Shimano Curado 201e7
Jakość i wykonanie
Shimano Curado 201 E7 nabywamy w pudełku, które oprócz multiplikatora mieści oliwkę, schemat budowy, woreczek z bloczkami hamującymi szpulę oraz specjalistycznym kluczykiem. Przyglądając się uważnie multiplikatorowi trudno znaleźć jakiś element, do którego można by mieć zastrzeżenia. Cały korpus pokryty jest starannie farbą w ciemno zielonym kolorze o odcieniu metalic, przez co shimanowski multiplikator nabiera swoistego wyglądu. Cała konstrukcja waży niewiele, zaledwie 217g, producent wyposażył Shimano Curado 201E7 w 7 łożysk oraz szpulkę, która pomieści 155 jardów linki o średnicy 10lb. Wodzik Curado, wg zapewnień producenta, wykonany został z bardzo odpornego na ścieranie węglika krzemu. Podczas rzutu wodzik pozostaje nieruchomy i włącza się z chwilą rozpoczęcia ściągania linki.

Charakterystyczny kolor korpusu dla tej wersji multika

Stopka multika bez problemu mieści się w uchwytach kijów castingowych

Uchwyty korbki pokryte gumą
Prawy panel boczny testowanego Shimano Curado wykonany jest z plastiku. Kryje on szpulkę oraz mechanizm hamulca odśrodkowego. Przez niego mamy dostęp do szpuli oraz bloczków hamulca. Panel obsługuje się w sposób prosty i komfortowy. Zadanie wędkarza ogranicza się do przekręcenia pokrętła panelu i odsunięcia pokrywy. Jest to niezwykle przydatne podczas ustawień hamulca odśrodkowego oraz przy rozplątywaniu tzw. brody.
Lewy panel skrywa całe serce naszego Curado, czyli bardzo trwały, mosiężny mechanizm przekładni wraz ze wszystkimi pozostałymi mechanizmami multiplikatora, chociażby takimi jak dźwignia zwalniania szpuli. Wszystkie elementy mechanizmu są dokładnie spasowane i próżno jest doszukiwać się jakichkolwiek luzów czy niepożądanych dźwięków. Dodatkowo producent, aby zmniejszyć wagę multiplikatora, wykonał rączkę z lekkich stopów. Aby ją jeszcze bardziej odciążyć – została ona ponawiercana.
Poprzez swoją budowę Shimano Curado 201E7 zaliczany jest do multiplikatorów niskoprofilowych. Jest bardzo poręczny i lekki. Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne.

Pokrywa zabezpieczająca dostęp do bloczków

…wystarczy ją przekręcić aby panel boczny umożliwił dostęp do kilku kolorowych bloczków.

Widoczne bloczki hamulcowe

Do jakości układania linki nie można mieć zastrzeżeń

Przeznaczenie
Shimano Curado 201 E7 jest przeznaczony do średnio lekkiego oraz średnio ciężkiego castingu. Najlepiej sprawdzi się przy łowieniu na przynęty do 70g, jednakże w naszym odczuciu, jeśli mamy zamiar używać tylko jerków lub ciężkich przynęt, lepiej sięgnąć po inny model (choćby 201DPV o niskim przełożeniu 5,0:1 lub inny multiplikator o okrągłym profilu). Najlżejszymi przynętami, jakimi będziemy mogli się posługiwać (po dobraniu odpowiedniego kija) to będą wabiki o masie od 10g, więc jest to raczej uniwersalna maszynka. Poprzez niskoprofilową budowę testowanego modelu, będziemy mogli wygodnie łowić bowiem multik świetnie leży w dłoni. Zastosowanie go do łoienia za pomoca woblerów czy gum jest bardzo uzasadnione.

W akcji
Po ustawieniu bloczków hamulca odśrodkowego oraz wyregulowaniu docisku szpuli oddajemy pierwsze rzuty. Curado mile nas zaskakuje, przynęty lecą daleko, a wszystkie mechanizmy działają lekko i płynnie. Zwracamy uwagę, iż mechanizmy ustawień multiplikatora dość głośno „klikają”, co daje sygnał wędkarzowi o zmianie ustawienia. Multiplikator jest niezwykle wygodny. Leży bardzo dobrze nawet w małej dłoni. Dzięki lekkości konstrukcji prawie nie jest wyczuwalny w ręce.

Hamulec walki oddaje linkę płynnie i działa bardzo precyzyjnie. Uchwyty korbki multiplikatora pokryte są gumą, zwiększając tym samym pewność uchwytu. Nadto są odpowiednio wyprofilowane, dzięki czemu komfortowo się je trzyma.
Multiplikator Shimano Curado 201E7 charakteryzuje się tym, że linka na jego szpulce układana jest bardzo równo. Ma to istotne znaczenie w chwili oddawania rzutów. Hamulec odśrodkowy również działa bez zastrzeżeń. Przy włączonych 4 bloczkach praktycznie całkowicie eliminuje powstawanie tzw. brody. Przy włączonych 3 lub 2 bloczkach trzeba już przyłożyć się bardziej do techniki rzutu, kontrolując jednocześnie szpulkę za pomocą kciuka.

Shimano Curado dostępny jest również w wersji dla leworęcznych i praworęcznych.
Cena
Zakup prezentowanego multiplikatora to wydatek około 750zł. Nie jest to zatem cena niska. Na rynku znajdziemy podobne konstrukcje konkurencyjnych firm, oferowane za mniejsze pieniądze. Shimano stawia jednak na trwałość i niezawodność, a to kosztuje.

Ogólne wrażenie
Multiplikator Shimano Curado 201E7 jest ciekawą propozycją dla amatorów coraz powszechniejszej w naszym kraju metody castingowej. Jest starannie wykonany i trwały. W naszym odczuciu najlepiej sprawdzi się dla tych osób, które planują rozpocząć przygodę z castingiem, a jednocześnie poszukują sprzętu o wysokich walorach użytkowych, który posłuży bezawaryjnie przez kilka sezonów. Na niekorzyść multiplikatora wpływa spora cena zakupu.

Ocena końcowa – punktowanie:
{flashchart title=”Ocena końcowa/punktowanie” data=”Jakość i wykonanie,cena,przeznaczenie,w akcji,wrażenia,średnia ocena/8,6.5,9,8.3,8,8″ multibar_color=”1″}costs{/flashchart}
| Zalety | Wady |
| – Płynna praca, – Mały rozmiar, – Mocna konstrukcja, – Uniwersalizm w zastosowaniu, – Duże przełożenie, – Łatwe ustawianie hamulca odśrodkowego, – Dostępność na rynku. |
– Wygórowana cena,
| Punktacja: 1-beznadziejny, 2-fatalny, 3-nędzny, 4-słaby, 5-przeciętny, 6-zadowalający, 7-solidny, 8-znakomity, 9-fantastyczny, 10-mistrzowski |


Więcej testów multików. Tak trzymać
Tego właśnie szukałem
Panowie, świetny temat poruszyliście. Czekam na testy kolejnym multików no i oczywiście kijów castingowych.
Fajny multik. Z nim zaczynałem przygodę z castingiem ale miałem wersję z korbką po prawej stronie. Solidny sprzęt, polecam
Należy tylko dodać, że w używając tego multika nie można stosować środków na komary na bazie DEET :). Bo tworzywo Septon z którego wykonane są uchwyty najpierw się klei, a później rozpada w kontakie z DEET. Taki urok wielu Shimano od średniej półki wzwyż.
Sorry chłopaki. ale jeśli Wy proponujecie rozplątywanie kalafiorów poprzez wyjęcie szpuli z multika to… wiele się jeszcze musicie nauczyć i… życze miłej zabawy… ale litości nie wprowadzajacie ludzi w błąd bo to akurat najgorsze co można zrobić w takim przypadku…
do baitcaster…
juz Twój nick wiele mówi. Wiadomo ze jesteś fachowiec od kalafiorów. Powiedz czy może wyciągnięcie szpuli to przyczyna mojej klęski. Jaki jest twój magiczny sposób.
Kolego baitcaster podejrzewam iż jesteś specem od castingu i nie zdarzyła ci się nigdy porządna broda, więc skąd mógłbyś wiedzieć iż jeśli powstaje naprawdę porządna broda której nie idzie rozplątać w tradycyjny sposób lepiej jest się jej pozbyć wyciągając szpulkę.
Tak się składa, że w casting bawię sie od 8 lat… i to wyłącznie w casting. Czy to mało czy dużo… nie mnie to oceniać… Jedno jest pewne. Przez te lata miałem 4 brody w któych musiałem wyjąć szpule bo odstrzeleniu przynęty koncówka urwanej linki wgryzła kilkanascie zwojów w głąb. Zasada jest prosta. Lepiej jest chwycić któryś z górnych zwojów – wyjąć go np za pomoca haka jigowego i ciagnac w odpowiednim kierunku (odwijanie linki) nawet z lekkim uzyciem sily – w zaleznosci od mocy nawinietej linki sile trzeba dobrac rozsadnie) dostac sie do „wgryzionej” końcówki… Ale koledzy jak widzę jak widać słów krytyki nie cierpią …
aha i jeszcze jedno… Broda to ani grzech ani ujma… Nauka rzutów to jak dla mnie swoiste kung-fu. to sie doskonali latami!!!! Nawet na filmach wspolczesnych samurajów (YUKI ITO i koledzy) widac czasami jak w trakcie kręcenia filmu gosc lapie brode… i co?? USMIECHA SIE!!! po czym ze spokojem rozplątuje ja…
A dlaczego nie można wyjąć szpuli ?
Kolego baitcaster zastanów się i zajmij jedno stanowisko w sprawie bo raz twierdzisz że szpulki się nie wyciąga a w następnym poście piszesz że sam miałeś sytuację że musiałeś wyjąć szpulkę więc sam sobie zaprzeczasz w tym momencie. Nikt nie napisał w teście że wyciąga się szpulkę przy każdej brodzie. Więc nie rób niepotrzebnego zamieszania. Pozdrawiam
Kolego Verba można wyjąć szpulkę ale robi się to w ostateczności tak jak słusznie zauważył kolega baitcaster, łapiesz za zwój i lekko go „wyszarpujesz” ale musisz to robić z głową. Fajną sprawę zrobiła jedna z firm polskich i pokazała to na filmie. Musisz poszukać w internecie filmików.
Baitcaster bawienie się a praktykowanie to mega różnica…
Moim znajomi łowią tą metodą już bardzo długo i są nie lada fachowcami a wiem że czasami wyjmują szpulę więc nie pisz pierdół jaki to fachura jesteś i TYLKO 4 razy wyjąłeś szpulę bo odstrzeliło hahaha
I to jest największa bolączka tego portalu.
Kolego Baitcaster, nie warto czytać, nie warto pisać bo za każdym razem jak zwrócisz uwagę że w teście coś było nie tak to zaraz zalewa cię fala krytyki i sprzeciwów.
haha radzio kolejny fachowiec który nie znosi krytyki. No jasne że nie warto pisać. Jak ktoś pisze bzdury i jeszcze ogłasza się wszem i wobec ze ma racje i dostanie odpowiedź że jednak się pomylił to już jest „bolączka portalu” bo jakże ktoś śmiał pana skrytykować. I bardzo dobrze, że jest konstruktywna krytyka bo by same bzdury były wypisywane i wprowadzanie wędkarzy w błąd ! Jak się boisz krytyki to znaczy że nie masz argumentów aby obronić swoje słowa które rzekomo są „prawdziwe”. pozdrawiam serdecznie
Napisał Verba, środa 26 wrzesień 2012, godz. 14:27
A dlaczego nie można wyjąć szpuli ?
zdejmowanie kolejnych zwojow ze szpuli „bokiem” powoduje nalozenie sie na siebie tego co zdejmujesz i jeszcze wieksze zapetlanie sie tego co stworzyłeś… Ale koledzy fachowcy pewnie Ci to mogą pokazać na żywo skoro robią tak na codzien… może nawet potrafią zrobić to tak by zdjąc tylko to co trzeba a nie wszystkie nadzwoje ponad wciagnieta koncowka 🙂 kto wie 🙂
Napisał adam, środa 26 wrzesień 2012, godz. 20:44
Baitcaster bawienie się a praktykowanie to mega różnica…
Moim znajomi łowią tą metodą już bardzo długo i są nie lada fachowcami a wiem że czasami wyjmują szpulę więc nie pisz pierdół jaki to fachura jesteś i TYLKO 4 razy wyjąłeś szpulę bo odstrzeliło hahaha
no coz … wychodzi na to ze niezly ze mnie fachura ktory bawi sie w baitcasting 😛
Kolego baitcaster czy w teście jest wzmianka iż ktoś to robi na codzień?? Piszesz rzeczy niezgodne z prawdą na dodatek sam sobie zaprzeczasz w postach, radzę iść nad wodę i łowić a nie bawić się w wędkarstwo w internecie…