Robinson w swojej bogatej ofercie posiada szeroką rodzinę wędzisk o nazwie Tritium. Są to kije o bardzo różnorodnym przeznaczeniu, stworzone z myślą o wędkarzach preferujących różne metody łowienia. My oczywiście skierowaliśmy swoje oczy w stronę jednego z przedstawicieli kijów przeznaczonych do łowienia metodą spinningową. Zapraszamy do testu pierwszego z kijów z rodziny Tritium. Przed nami Zander Spin 240.
Charakterystyka ogólna
Oferta spinningów z serii Tritium daje wędkarzowi możliwość dobrania odpowiedniego dla siebie kija. Omawianą serię producent określa jako połączenie nowoczesności i jakości z atrakcyjną ceną. Tym razem swoją uwagę skupiliśmy na kijach Zander Spin. Dwuczęściowe wędziska oferowane są przez producenta w dwóch wersjach – kij o długości 240cm i c/w 10-40g oraz 270cm i c/w 15-45g. Dogłębnie przyjrzymy się krótszej wersji. Zapraszamy do testu.
Robinson Tritium Zander Spin 240cm 10-40g
Jakość i wykonanie
Pierwsze wrażenie po wzięciu kija do ręki jest pozytywne. Kij jest starannie wykonany, jest stosunkowo lekki, przelotki choć nie najwyższej jakości wklejone są starannie i równo. Podobnie wygląda sprawa omotek. Brak niepotrzebnych nadlewek. Aby zwiększyć ich atrakcyjność, producent pokusił się o wplecienie zielonej nici.
Rękojeść wykonana jest z korka. Jego końce zostały wzbogacone o niezbyt duże elementy wykonane z korka mielonego. Końcówka rękojeści zwieńczona jest metalowym ringiem, wewnątrz którego osadzona została estetyczna gumowa wstawka z logo producenta. Zauważalny jest brak markowego uchwytu kołowrotka. Właściwości uchwytu który zastosował producent sprawdzimy już nad wodą.

Nazwa serii
Uchwyt kołowrotka nieznanego producenta
Nazwa modelu
Pomimo faktu, że uchwyt nie jest produktem markowym, spełnia swoje zadanie bez zastrzeżeń z naszej strony
Rękojeść z korka
Rękojeść jest nieznacznie wyprofilowana (posiada niewielkie zgrubienie w środkowej części, która następnie przechodzi w niewielkie przewężenie)

Estetyczne zakończenie rękojeści poprzez zastosowanie metalowego pierścienia z umieszczonym w środku gumowym logo producenta
Ruchomy uchwyt do podczepiania przynęty
Blank ma matowy kolor. Widoczny jest przeplot włókien grafitowych. Jak dumnie wskazuje producent – blank wykonany jest z wytrzymałych kompozycji grafitów o różnych współczynnikach wytrzymałości, co ma zapewniać zapas mocy w każdych warunkach. To również poddamy weryfikacji w dalszej części testu. Na blanku znajdziemy zapisy informujące o ciężarze wyrzutu, nazwę serii oraz konkretnego modelu. Spinning został wyposażony w uchwyt do podczepiania przynęty. Długość transportowa – 126 cm.
Pierwsze wrażenia są jak najbardziej obiecujące. Nie mamy zastrzeżeń do jakości wykonania wędki we stępnym etapie oględzin. Kwestia użytych komponentów nie wymaga większej dyskusji, gdyż najlepiej określi to wartość wędki. O cenie testowanego modelu kija wypowiemy się jednak szerzej w dalszej części recenzji.

Przelotki umieszczone na pojedynczej stopce….
Jedynie pierwsza z przelotek umieszczona została na podwójnej stopce. Łączna liczba przelotek – 7
Łączenie dwóch sekcji spinningu
Przelotka szczytowa
Przeznaczenie
Kij określany jest przez producenta jako sandaczowy. Pomijając już samą nazwę, może świadczyć o tym zarówno c/w jak i oferowane długości. W naszej opinii testowany przez nas konkretny model (Zander Spin 240) będzie doskonałym wyborem dla łowców szczupaków. Jego akcja podpowiada nam, że będzie trafnym wyborem przy łowieniu z użyciem obrotówek, wahadłówek, woblerów czy nawet niewielkich jerków.

Kij doskonale sprawdził się przy łowieniu na jerkbaity
Uchwyt poręczny aczkolwiek ma się wrażenie, że jest nieznacznie grubszy od powszechnie stosowanych
Praca
Pierwsze próby łowienia dotyczyły oczywiście typowego przeznaczenia Zander Spina, a więc polowaliśmy na sandacze. W tym miejscu musimy wskazać, że producent trochę minął się z przeznaczeniem tego konkretnego modelu wędki. Oczywiście że z użyciem Zander Spina można polować na sandacze, jednakże właściwe przeznaczenie wędki jest w naszej opinii inne. Zdecydowanie lepiej sprawdzi się przy połowie szczupaków zarówno z brzegu jak i środków pływających.
Kij jest ciepły ale jednocześnie dość szybki. Nie jest to jednak typowy szybki kij jakie znamy choćby z serii Diaflex. Wędka posiada typowe środkowe ugięcie. Pod obciążeniem ładnie ulega oddając stopniowo swoją moc. Dolnik jest mocny ale również płynnie pracuje z całym blankiem. Te cechy decydują o idealnym przeznaczeniu wędki spinningu pod szczupaka. Łowienie za pomocą plecionki będzie dawało wędkarzowi sporo satysfakcji.
Sekcje wędki dobrze do siebie pasują, nie pojawił się efekt „luzu” na łączeniu elementów, co często ma miejsce w przypadku niedrogiego sprzętu. Uchwyt kołowrotka nieznanego pochodzenia spełnia swoje zadanie na tyle, że wędkarz nie musi co chwilę sprawdzać czy trzyma pewnie kołowrotek. Zwracamy uwagę, że zarówno sam uchwyt jak i korkowa rękojeść są nieznacznie większej średnicy niż powszechnie stosowane rozwiązania. Nie wpływa to jednak na komfort łowienia. Nieznaczną różnicę odczują jedynie osoby o małych dłoniach. Sam korek po dłuższym użytkowaniu traci na jakości, choć każdy z dostępnych przez nas modeli różnił się od siebie.


Ugięcie kija
Cena
Omawiany kij to wydatek w granicach 135-150 zł. Cena całkiem przystępna. Kij wykonany jest starannie, użyte komponenty są zadowalającej jakości. W naszej opinii Zander Spin 240 niewiele kosztuje.


Ogólne wrażenie
Bardzo ciekawa propozycja w ofercie Robinsona. Być może producent w przypadku tego konkretnego modelu (Zander Spin 240 10-40g) nie trafił idealnie z głównym przeznaczeniem wędziska, jednakże uważamy, że kij poprzez swoją akcję i właściwości będzie ciekawą propozycją dla tych osób, które lubią posmakować łowienia szczupaków, w tym łowienia na jerki z użyciem klasycznego spinningu. Na korzyść Tritium Zander Spin’a 240 przemawia również atrakcyjna cena zakupu.

OCENA KOŃCOWA – punktowanie:
{flashchart title=”Ocena końcowa/punktowanie” data=”Jakość i wykonanie,cena,przeznaczenie,w akcji,wrażenia,średnia ocena/7.5,9.5,8,7.5,8,8.1″ multibar_color=”1″}costs{/flashchart}
| Zalety | Wady |
| – atrakcyjna cena, – niezłe wykonanie zważywszy na cenę zakupu, – akcja, |
– zbyt mało sandaczowa akcja aby nazwać kij ZANDER,
|
|
Punktacja: 1-beznadziejny, 2-fatalny, 3-nędzny, 4-słaby, 5-przeciętny, 6-zadowalający, |

Używam kija od roku łowiąc na dużej rzece jaką jest Bug i bardzo sobie chwalę opisywaną wyżej wędkę. Złowiłem na nią kilkanaście dorodnych szczupaków jak również kilka sandaczy. Świetnie pracuje przy technice łowienia z opadu 🙂 polecam!
Czarek, a ryby Ci często się spinają???:) Pozdro.
Kupilem ta wedke,ma luzy miedzy dolnikiem a mocowaniem kolowrotka,to moge wybaczyc,mialem pecha ale ten pelny korek to bzdura,to jakis mielony korek owiniety tasma zeby wygladal na pelny,mnie po 4h wedkowania zrobily sie jakies bable na dolniku i ukazal sie prawdziwy obraz wedki,to totalne badziewie za 130zl..Jedno pytanie rodzi mi sie teraz w glowie…kupilem podrobke,czy moze te cale testy sa sponsorowane przez producentow sprzetu wedkarskiego??
chyba z chińskiego marketu kupiłeś bo mój kij wytrzymał sezon i jest gotowy do następnego. Korek jest twardy i nie odpada
Co do korka, to posiadam tę wędkę w wersji pike spin i niestety przy łowieniu w deszczu korek okazuje się nie być do końca korkiem – korkowa taśma łuszczy się i odsłania mielonkę. Nie polecam łowienia w deszczu tą wędką.
Oj po tym artykule niestety musze powiedziec ze testy, ktore sa tutaj tworzone oplacane sa glownie przez marki testowanych kijów i nie wypada zle pisac. Ale piszac nieprawde? Kije te nie sa robione z pelnego korka. Po kilku wypadach schodzi wierzchnia powloka tego „pelnego” korka. Reklamacje zalatwic w firmie robinson to droga przez meke. Od Pana z serwisu mozna uslyszec w pierwszych ze zdan, ze kij jest od lowienia a nie patrzenia na niego. No ale coz… byle tylko sprzedac.
Na cale szczescie sa jeszcze firmy oferujace seryjne produkty, ktore obsluge posprzedazowa maja na wysokim poziomie – niestety robinson do nich nie nalezy.
No tak, dobre wędzisko za 135 zł. Ludzie, opamiętajcie się, od 135 zł w detalu odejmijcie podatek 18%, marżę sprzedawcy, następnie cło graniczne, koszty transportu z Chin, podatek w Chinach, zapłata dla fabrykanta w Chinach za robotę i materiały, marża dla Robinsona i wyjdzie na to, że wędzisko zrobiono za 40 zł. Czy za tę cenę można zrobić dobre wędzisko węglowe na sandacza? No litości.
Litości. toż to wędzisko jest oceniane w swojej kategorii cenowej, nie jest porównywane do serii Walleye np. st.croix za 1.000 zł.
Widzę, że klakiery konkurencji nie śpią i pindolą głupoty. Za te pieniądze nie kupisz lepszego kija pod spin. Stękacie na korek a inne ścierwa konkurencji za kilka stów mają to samo i to sie nazywa ruchanie klientów. Otwórzcie oczy to wędka za 130 zł i posłuży nie jednemu wędkarzowi. Patrzcie urwa jacy to specjaliści do wędek.
Po miesiacu urzytkowania wedka strzelila na spigocie serwis wygladal na poklejeniu spigotu i po dalszym urzytkowaniu wedka wyladowalana wysypisku moze trafilem felerny kij.
UŻYWAM KIJA WŁAŚNIE I TYLKO DO POLÓWU SANDACZY NA GŁÓWKI 12-18g.JESTEM Z NIEGO BARDZO ZADOWOLONY.