Dragon Viper FD 830 iT

Dragon Viper FD 830 iT

Dragon Viper FD 830 iTNadszedł czas na kolejny test kołowrotka określanego mianem sprzętu z „niskiej półki cenowej”. Na naszym celowniku znalazł się produkt z bogatej oferty Dragon’a. Sprawdźmy zatem, jak kołowrotek sprawdzi się podczas wypraw wędkarskich, wskazując jednocześnie, czy niska cena będzie odzwierciedleniem jakości wykonania i trwałości.


Charakterystyka ogólna
Dragon Viper FD to seria kołowrotków z przednim hamulcem, produkowanych w kilku wariantach wielkości. Producent wskazuje, że Viper FD to wręcz idealne rozwiązanie do wszystkich metod spinningowych, metody odległościowej oraz gruntówki. Do testów trafił model w wielkości 830 iT i został poddany testom podczas wypraw spinningowych.
Kołowrotek Dragon Viper FD 830 iT
Dragon Viper FD 830 iT

Jakość i wykonanie
Wizualnie nie można mieć zastrzeżeń do omawianego modelu. Ciekawy design, całkiem niezłe wykonanie, aczkolwiek bez zaskakujących innowacji konstrukcyjnych. Do wszystkiego należy dorzucić szereg zastosowanych rozwiązań technicznych, składających się na całość. Obudowa wykonana jest z kompozytu grafitowego. Viper FD wyposażony jest w 7 łożysk stalowych oraz jedno łożysko rolkowe, szpula wykonana z lotniczego stopu duralu (dwie zapasowe szpule wykonane z grafitu), przełożenie 5,0 : 1, przedni hamulec multitarczowy, rolka kabłąka na łożysku kulkowym. To nie są wszystkie rozwiązania technologiczne jakie młynek oferuje, niemniej jednak obrazuje to w jakiś sposób, że nawet produkty oferowane za niewielkie pieniądze posiadają ciekawe rozwiązania konstrukcyjne.
Trwałość użytych materiałów określamy na przeciętną. Lakier, którym pokryte są elementy grafitowe nie jest mocną stroną Viper’a. Odpryski pojawiają się stosunkowo szybko. Do kabłąka nie mamy zastrzeżeń, podobnie do pracy przedniego hamulca, choć uważamy, że mógłby być trochę bardziej precyzyjny. Kołowrotek posiada natychmiastową blokadę biegu wstecznego.
Viper FD 830 iT
Multitarczowy przedni hamulec, rurkowy kabłąk ze stali stopowej

Dragon Viper FD 830 iT
Korpus wykonany z kompozytu grafitowego

Dragon Viper FD 830 iT łożyska
Siedem stalowych łożysk kulkowych oraz łożysko rolkowe

Dragon Viper FD 830 iT rotor
Rotor wykonany z kompozytu grafitu

Dragon Viper FD 830 iT rolka
Rolka prowadząca linkę osadzona na łożysku kulkowym

Dragon Viper FD 830 iT
Mechanizm zwalniania obrotów wstecznych umiejscowiony pod kołowrotkiem

Dragon Viper FD 830 iT
Składana korbka…

Dragon Viper FD 830 iT rączka
…wykonana z pręta duralowego

Dragon Viper FD 830 iT uchwyt korbki
Duży uchwyt korbki

Dragon Viper FD 830 iT nawijanie
Niestety mało precyzyjne nawijanie linki to słaby punkt testowanego Vipera FD

Dragon Viper FD 830 iT
Widoczne braki w nawijaniu przy krawędziach szpuli 

Cena
Dragon Viper FD w testowanej przez Nas wielkości 830 iT to wydatek około 95 zł. Cena jest zatem kusząca. Dragon zamykając się w przedziale cenowym do 100 zł trafił zapewne w sporą rzeszę przyszłych nabywców.
Dragon Viper FD 830 iT
Przeznaczenie
Producent wskazuje na szerokie zastosowanie Viper’a FD. Poprzez spinning, odległościówkę, a na lekkiej gruntówce skończywszy. Zgadzamy się z tymi zapewnieniami, jednakże do odpowiednich metod połowu należy wybrać odpowiedniej wielkości młynek, a mamy taką możliwość w przypadku Viper’a FD.
Dragon Viper FD 830 iT
Praca
Czego spodziewać się po pracy kołowrotka za niewielkie pieniądze ? Chociażby braku nieprzyjemnych dźwięków wewnętrznych mechanizmów po kilkumiesięcznym użytkowaniu oraz zadowalającej płynności pracy. Niestety w Viperze FD jeden z tych czynników występuje – można usłyszeć pracę wewnętrznych mechanizmów. Objaw wystąpił po kilkumiesięcznym użytkowaniu i się nasilił. Do tego mocniej „czuć” pracę mechanizmów na korbce. Wracając do samej korbki – pojawiły się na niej luzy.
Kabłąk zatrzaskuje się bez problemów. Rolka prowadząca żyłkę w sposób zadowalający spełnia swoje zadanie. Hamulec również Nas nie zawiódł choć trzeba wskazać, że jest bardzo cichy. Utrudnia to wędkarzowi obserwację, czy ryba wysnuwa żyłkę podczas holu czy też nie. Zatrzymajmy się przy nawijaniu linki. Jakość jej układania na szpuli nie jest zbyt dobra. Szkoda, bo to ważny element i w kołowrotkach o tak bogatym procesie technologicznym złe nawijanie nie powinno występować. Kolejna uwaga – Viper nie jest odporny na wodę. Już nawet częściowe zamoczenie może okazać się bardzo problemowe.
Główna szpula oraz dwie dodatkowe (grafitowe) są głębokie, pomieszczą 200 m linki o średnicy 0,25 mm, a więc całkiem sporo. Bez nawijania „podkładu” raczej się nie obejdzie. Masa kołowrotka to 285g.
Dragon Viper FD 830 iT
Ogólne wrażenie
Oceniając Dragon’owskiego Viper’a FD ciągle musieliśmy zwracać uwagę na fakt, że kosztuje on mniej niż 100 zł i spoglądać na niego tymi właśnie kategoriami. Nie da się ukryć, że jest to produkt dostępny dla większości początkujących wędkarzy, chcących skompletować swój pierwszy sprzęt i do nich właśnie testowany produkt jest adresowany. A jeżeli nabędzie go bardziej doświadczony wędkarz spinningista ? Cóż, wówczas zrobi to tylko po to, aby mieć estetyczny, rezerwowy kołowrotek wyposażony łącznie w trzy szpule, na których będzie mógł przechowywać swoje linki. Zawsze też pozostaje opcja podpięcia go do odległościówki podczas okazjonalnych wypraw na białą rybę…
Dragon Viper FD 830 iT
OCENA KOŃCOWA – punktowanie:
{flashchart title=”Ocena końcowa/punktowanie” data=”Jakość i wykonanie,cena,przeznaczenie,w akcji,wrażenia,średnia ocena/7,8.5,6,6.5,7,6.7″ multibar_color=”1″}costs{/flashchart}

Zalety Wady
– ciekawy wygląd,
– kilka wariantów wielkości,
– cena,
– niska odporność na wodę,
– mało prezycyjne nawijanie,

 

Punktacja: 1-beznadziejny, 2-fatalny, 3-nędzny, 4-słaby, 5-przeciętny, 6-zadowalający,
7
-solidny, 8-znakomity, 9-fantastyczny, 10-mistrzowski

Skomentuj test na FORUM

43 Replies to “Dragon Viper FD 830 iT”

  1. Właśnie zaczął się dla niego u mnie już drugi sezon. Tak jak napisano w teście – kołowrotek bardzo uniwersalny, sprawdzi się na pstrągach, okoniach jak i na szczupakach czy boleniach. Jest stosunkowo dobrze wyważony, przyjemnie się nim nawija linkę bez niepotrzebnych odgłosów mechanizmu. Mam wersję mocującą rotor nakrętką, jeśli się jej dobrze nie przykręci i nie zablokuje śrubą to lubi się poluzować, a dalej wiadomo co się dzieje. Niestety, przyznać należy rację autorom testu – linka jest nawijana nierówno i trochę słabo, mocno to przeszkadza, tym bardziej jeśli łowimy nieco grubszą (>0.14mm) plecionką lub żyłką powyżej 0.25m. Względem hamulca nie zgodzę się z opiniami w teście – w moim egzemplarzu jest on raz że precyzyjny, dwa dobrze słyszalny (sygnalizuje wybieranie żyłki „dzwoneczkami”), choć przy nawijaniu linki w domowym zaciszu trochę to przeszkadza jeśli nie chce się narobić hałasu. Ogólnie zakup warty swej ceny, może konkurować z nieco droższymi propozycjami innych producentów. Pozdrawiam

  2. Zakupiłem ten kołowrotek w zeszłym roku, do łowienia szczupaków z brzegu na gumy. Po połowie sezonu ( częściej wędkuje z łodzi, dlatego do łowienia z brzegu tani młynek dragona wydawal sie idealny)zaczoł szumieć, a za kilka dni przestała działać blokada biegu wstecznego… kołowrotek mniej niż przeciętny, moze do lekkiego spiningu – do opadu – niepolecam!

  3. kolego rxmx, nie przesadzaj z tą oceną. Nie przeciążając kołowrotka można nim spoko łowić. Nadaje się do spławika, do pickera, do lekkiej przystawki gruntowej, do lekkiego spinningu. Najgorsze opinie wystawiają ci wędkarze, którzy mają ograniczone fundusze, z konieczności kupują taniutki kołowrotek, a eksploatują go jak maszynę za 500 zł. Tak się da, to oczywiste.

  4. Używam od 2 lat do feedera – młynek wart swej ceny. Nie oczekuję od niego mega precyzji czy żywotności bo to nie TwinPower czy Stella. Do spiningu bym go nie używał – nie lubię dużych przełożeń i nie wierzę w długie życie kołowrotków za 1000zł. Uważam, że to dobry kołowrotek do metod gruntowych i odległościówki.

  5. oczywiście chodzi o kołowrotki za 100 zł a nie za 1000 jak mi się napisało poniżej 😉

  6. Trochę się zastanawiałem, ale w końcu kupiłem ten kołowrotek do mocnej spławikówki. Mam go już od końca kwietnia tego roku i nie żałuję, Na spławik wytargałem już kilka ponad 4 kilowych ryb i wszystko gra.

  7. Kupiłem ten kołowrotek w ubiegłym roku do lekkiego spinningu. Łowię w Bugu i czasami na stojącej wodzie. Przy lekkim łowieniu lub łowieniu powierzchniowym (plecionka 0,13 i żyłki do 0,16 i przynęty do 10 g) daje radę chociaż przy nieco cięższych przynętach, w nurcie i w rynnach czuć już słabość przekładni. Opór stawiany przez nurt i nieco większą i cięższą przynętę jest za duży do możliwości i mocy przekładni. Na stojącej wodzie jest ok. Dość dobry hamulec, dobrze działający i trwały kabłąk. Słabo układa plecionkę – trzeba regulować ustawienie szpuli. Ogólnie do lekkiego łowienia kołowrotek godny polecenia, tym bardziej, że kosztuje niewiele a ma aż 5 lat gwarancji!

  8. kupilem vipera 830fd i wczoraj testowałem go na Odrze i zatokach. Sprawdził się i przy spiningu i przy gruncie. Przy obciążeniu 60g z koszyczkiem zwijał się pieknie. Naprawde sprzęt godny polecenia a cena na każdą kieszeń. Kije jaxon cantara 270/10-40(spin) i konger aviator travel 360/60. Zobacze jak z wytrzymałością bo po 1 dniu ciężko powiedzieć, ale sprzęt jest raczej solidny

  9. Ja na dniach kupuję viper 840, na drapieżniki z gruntu tzn. szczupak, sandacz, boleń. Nigdy nie wiadomo co weźmie, więc lepiej mieć mocniejszy kołowrotek. Wcześniej, bo 3 lata temu, kupiłem viper spinningowy mniejszy i hula do dzisiaj. Oby tylko rybki brały 🙂

  10. Ku przestrodze:
    Miałem dwa kołowrotki tej firmy.
    1) Team FD930 (300zł w promocji) – po miesiącu używania pojawiły się luzy (woda stojąca + obrotówki szczupakowe) – sprzedałem szybciutko i niedrogo.
    2) Destiny FD930 (200zł w promocji) – nie doczekał się wyprawy. Śrubka mocująca korbkę urwała się przy drugim użyciu (a paker nie jestem). Posłałem do serwisu. Wrócił po 3 miesiącach. Naprawiony ale z poobijanym rantem na szpuli zapasowej (zapomnieli ją zawinąć w cokolwiek przed włożeniem do pudełka). Napisałem – kazali przysłać razem z gwarancją i paragonem. Posłałem i tyle. Szpula gdzieś im zaginęła, gwarancja i paragon też. Sprzedałem szybciutko resztę. Jak dla mnie wystarczy.
    Pozdrawiam kolegów i życzę więcej szczęścia.

  11. Nie ogarniam czemu ludzie wydają tyle kasy w błoto…
    100zł wiem okazja prze kozak, na pół roku i młynek przyprawia o „brania” swoją pracą. Nie lepiej dać 300zł za spro reda nie do zapier…nia młynek lub chociażby okumę trio, czy też shimano exage itp itd. pierwszy z wymienionych dodatkowo nie made in china tylko holandia, reszta chińczyki ale 100 razy lepsze od polskich „kołowrotków”, tym sprzętem to można jedynie pełnić wartę honorową na pogrzebie bieruta …
    Pozdrawiam myślących:D

  12. Usha – napisać to można wszystko, rzecz w tym, że mijasz się z prawdą. Ja użytkuję te kołowrotki, widzę je u kolegów gdy kręcą przy wędkach jak powinny. Znam gościa, który Vipera kupił 7 lat temu jeszcze z 3 zapasowymi szpulami i do dzisiaj łowi nim klenie, jazie, okonie. W roku średnio jest raz tygodniowo na rybach. Wiadomo wszystkim, że serwis dragona działa bardzo dobrze, a koł. Viper jest najmniej zawodnym kołowrotkiem w tej klasie sprzętowej na rynku. Więc nawet nie da się z tobą merytorycznie pogadać, bo masz błędne totalnie informacje. Może nawet nie miałeś nigdy tych kołowrotków, a wpis zrobiłeś tak dla hecy, aby komuś dopiec, aby coś się działo…
    I nie można zapominać, że i ten kołowrotek podlega 5-letniej gwarancji i gdyby się rozlatywał po pół roku, to Dragon splajtowałby. Ale nie plajtuje i poszerza ofertę Vipera.

  13. do usha
    Nie opowiadaj bzdur człowieku bo tak sie składa ze serwis Dragona jest jednym z najlepszych z jakim kiedykolwiek mialem do czynienia.Sprzet wraca po maxymalnie 2 tygodniach do własciciela nie dosc ze naprawiony to na dodatek ponownie przesmarowny, taka Daiwa czy Shimano do piet nie doratsaja Dragonowi jesli chodzi o podejscie do klienta i obsluge serwisowa

  14. Witam „zwykłych” czytelników oraz marketingowców Dragona (ponownie).

    Panowie od marketingu:
    Zamiast bronić kołowrotków (nie do obronienia) lepiej chwalcie gumki – taki „Fatty” na przykład – złego słowa nie powiem.

    Swoją drogą czy zastanawiał się ktoś dlaczego niektóre firmy co roku wydają nowy model – kołowrotka na przykład ?
    Może dlatego, że tego samego modelu drugi raz nikt nie kupi 🙂
    A tak jest szansa, że uwierzy w duży „skok technologiczny”.

    Ryba:
    Doszedłem w końcu do wniosków podobnych. Szkoda, że tak późno. Niby człowiek swoje lata ma a na takie proste chwyty się złapać daje. Też RedArc’a kupiłem bez promocji za 3stówy i drugi sezon chodzi. Co ciekawe, BlueArc (choć ładniejszy) tylko jeden sezon wytrzymał (a w środku identyczne jak dwie krople wody – poza szpulą).

    Pozdrawiam
    ryb oraz trzeźwego umysłu życzę

  15. Ush piszesz o Redzie a to nic innego jak Team Dragon tylko w innym kolorze ,

    trzeźwego umysłu zycze na przyszłośc i daruj sobie kolejne brednie

  16. Usha – przejrzyj katalogi do kilku lat wstecz, a zobaczysz na własne oczęta kołowrotki od kilku lat oferowane do dzisiaj. Tak więc jestem przekonany, Dragon nie ma potrzeby co roku wprowadzać „nowych” linii kołowrotków. Już nie pierwszy rok współpracuje z firmą Ryobi, Okuma, więc i posiadacze ich kołowrotków nie mają powodu do narzekań. Drugą polską firmą z bardzo dobrymi kołowrotkami to Tandem Baits – karpiowa. Pozostałe firmy to można rzec polsko-chiński biznes, robią to, o czym piszesz.

    A nowe kołowrotki będą zawsze, choćby i dlatego, że powstają nowe komponenty, materiały, rozwiązania techniczno-technologiczne, istnieją i pojawiają się nowe patenty, wprowadza się poprawki wynikające z doświadczenia w użytkowaniu danego kołowrotka.

  17. turbocyc:
    jakaś różnica być musi skoro „Team” się rozklekotał (podobnie jak „Blue” tylko szybciej) a „Red” jeszcze nie.
    Może w projektowaniu niektórych modeli swoje patenty zrobili księgowi 🙂
    Pozdrawiam

  18. Zander:
    Jak zrobić dobry kołowrotek to wiadomo od dawna.
    Obecnie „badania” nad kołowrotkami za $100 mają trzy cele główne wg mnie:
    – jak zrobić go taniej
    – jak zrobić go taniej
    – żeby za długo nie wytrzymał bo kto kupi „nowy model”

    No i żeby patenty robić to trza chyba jakąś fabrykę mieć czy chociaż laboratorium a nie metkownicę jeno 🙂

    Pozdrówka

  19. ush
    teraz wszystko robi sie taniej i tak zeby niepochodziło dłuzej niz 2-3 sezony, najlepszym tego przykładem jest daiwa która produkuje szmelc okrutny (bo jak wytłumaczyc fakt ze Rnessa i Zaion nie wytrzymały nawet roku „weekendowego” wedkowania)Z całej masy produkótw dostepnych na rynku wybijaja sie może góra 2 firmy takie jak Ryobi z bliźniaczymi Redami i Team Dragonami i Penn ale znajac prawa rynku i te firmy z czasem zaczna nam wciskac tandete na jeden sezon bo zwyczajnie produkcja sprzetu który sie nie psuje jest nieopłacalna i dotyczy to wszystkich branży nie tylko wedkarskiej

  20. mam Dragona Viper 830i i nie wiem o czym wy gadacie, bo młynek po 7 miesiącach intensywnego biczowania chodzi bezgłośnie. Łowie na Odrze w okolicach Głogowa. Testujący chyba bubla trafił. Okonie, Klenie czy nawet Szczupaki pow. 80cm holowałem bez zająknięcia. Moim zdaniem….. jest to młynek dla początkujących graczy szukających designu i jakości w rozsądnej cenie. W moich rękach się sprawdził!!! Ale precyzja nawijania jest faktycznie kiepska. Ten problem rozwiązałem przy lice 0.8

  21. Kołowrotek na jeden sezon! Używałem go do lekkiego spinningu (główki do 11 g z 5 cm gumami boleniowe woblery) i niestety po zaledwie kilku miesiącach użytkowania słychać irytującą, bardzo głośną pracę mechanizmu napędowego kołowrotka. Z większymi i cięższymi przynętami w rzece nie radzi sobie zupełnie, w jeziorze jest jako tako. Kolejny minus to nierównomierne nawijanie plecionki – można coś podregulować ale szału nie będzie. Plus to cena, gwarancja i hamulec. Reasumując: do intensywnego spinningowania nie nadaje się w ogóle. W następnym sezonie wyląduje na lekkim federze, którego incydentalnie używam.

  22. Stanisławie, chcesz intensywnie spiningować w rzece kołowrotkiem za 115 zł???
    Jak myślisz, dlaczego ludzie na spiningowe kołowrotki wydają 3,4,5,6 a nawet 7 i 10 razy więcej, niż ty wydałeś na swój spiningowy? Bo kołowrotek za 115 zł nie nadaje się do intensywnego spiningowania w rzece i łowienia boleni.
    I teraz dochodzimy do bolesnej konkluzji, jeśli cię nie stać Stanisławie na mocny kołowrotek do intensywnego spiningu, to znaczy, że nie stać cię na intensywne spiningowanie silnych ryb i zajmij się czymś innym, na co cię stać. Mnie nie stać na terenowy samochód, więc moją asfaltową osobówką nie pcham się w błotnistą drogę nadrzeczną rozjeżdżoną przez traktory wywożące piasek.
    Nie chcę być złośliwy, a jedynie irytuje mnie używanie rzeczy niezgodnie z przeznaczeniem, a potem płacz, bo się zepsuło.

  23. KamilLank! Irytujące i na dodatek aroganckie to jest Twoje zachowanie. Ja oceniłem sprzęt i tyle. A Ty (i tu powinien znaleźć się epitet) oceniasz ludzi, którzy tego sprzętu używając nic o nich nie wiedząc. Kupuję co chcę i łowię na co chcę! I wbrew Twojej ocenie wiem czym i jak intensywnie spinningować w rzece.

  24. KamilLank kolejny który sądzi ze pieniadze lowia ryby. Wpisz sobie kolego na yt wedka waclawka i posluchaj goscia bo dobrze prawi.

  25. Stanisławie, skoro lubisz testować rzeczy „jak sprawują się w dziedzinie, do których się nie nadają”, to kup siekierę i zrób test, czy nadaje się do rzucania i strącania samolotów ponaddźwiękowych. Dla nas to oczywiste, że się nie nadaje, ale Ty test zrobisz – bo jak piszesz, robisz co chcesz i z czym chcesz. W końcu, to wolny kraj…

    Panowie, nie kupujcie kołowrotków, sami je sobie zróbcie. Pewnie potraficie zrobić to za symboliczną złotówkę.

  26. Wytłumacz to Kamilu autochtonom którzy łowią i mają wyniki za pomocą sowieckich gwiazd. Uwierz mi że łowią i to takie ryby jakie Ty pewnie oglądasz na YouTubie.

  27. Tzw. Autochton od wielu lat odwiedza 2-3 bankówki(powtarzam – bankówki) i tyle rzeki ogląda, co w tym miejscu. Siłą rzeczy musi złowić rybę, a jego przewaga nad wędkarzem dojeżdżającym (np. 50 km) lub lubiącym wędrować wzdłuż brzegu polega na tym, że autochton siedzi, siedzi, siedzi, siedzi aż wysiedzi rybę. Nie przemieszcza się, ładne widoki nad wodą zwisają mu, wycieczki nie cieszą go, a wędkarstwo większość z nich uprawia tylko w celu pozyskania ryby. Nie obcowania z przyrodą, a pozyskania ryby. Gdyby Ustawa i PZW pozwoliły łowić siecią, to łowiłby siecią. Ja w takiej sytuacji zrezygnowałbym z wędkarstwa, ale autochton kupił by sieć i łowił siecią.

    Dlatego nie można demonizować autochtonów i ich „magicznej” wiedzy o rybach. Oni łowią przez zasiedzenie i wyczekanie. A mieszkają 400 m od wody.

    Ja lubię wędrować brzegiem, zwiedzać nowe miejsca, posmakować różnych stanowisk wędkarskich, a na rybie mi mniej zależy. Mi karta nie musi się zwrócić – wędkarstwo to przygoda. To przyjemność zakupu nowej przynęty, nowego wędziska.

    Są i tacy autochtoni, porządni ludzie i uczciwi wędkarze, którzy łowią ruską katuszką, bo nie stać ich na droższy sprzęt, ale gdyby tylko było ich stać – od razu wykupią pół sklepu wędkarskiego.

    Po prostu, nie demonizować wiedzy wędkarskiej autochtonów! Często oni wiedzą mniej o rybach, niż odglancowany wędkarz z miasta łowiący okonki – bo lubi łowić okonki na super delikatnie.

    pozdrawiam

  28. Uwierz mi że nie wszyscy mają jedno miejsce tzw.bankówkę.(z autochtonów) i wiecznie siedzą i czekają na ryby. 🙂 To prawda, odglancowany wędkarz z miasta co łowi okonki co tydzień/dwa/miesiąc raz na pół roku ma większa wiedzę ale teoretyczną. Nic nie zastąpi tego, co wyniesiemy sami znad wody. Ja jestem b.często nad wodą i jak spojrzę kilka lat wstecz to aż sam się uśmiecham. I szczerze powiedziawszy dużo rzeczy pisanych przez ludzi kłóci się z tym co sam doświadczyłem. Pozdrawiam

  29. straszna tandeta ,po paru wyjazdach boleniowych praktycznie rozlecialo sie to guwno .TAKI bylem w …….. ze zamiast do serwisu trafil do wody.

  30. Panie Garbin, do łowienia boleni kupuje się kołowrotek za minimum 300 zł, a jeśli chcesz łowić bolenie na ciężko, to wydajesz na kołowrotek 400 zł i więcej.
    A Ty kupiłeś cudeńko za 90 zł i poszedłeś zaszaleć z boleniami, i to pewnie na ciężkie przynęty. Tak się nie da, panie. Viper jest do lżejszego łowienia. Kup sobie Salinę, Rock HD lub Epix to zobaczysz, jak można katować sprzęt i on to wytrzyma.

  31. Po 3 latach intensywnego używania tego kołowrotka, mogę śmiało nie zgodzić się z powyższym testem w niektórych sprawach. Po pierwsze, nie zauważam luzów na korbie jedynie lekki luz kabłąka. Hamulec działa precyzyjnie i słychać go dobrze. Chyba, że autor testu miał słuchawki na uszach. Linka może nie jest nawijana idealnie, ale nie zauważyłem braków przy krawędziach szpuli. Faktem natomiast jest, że jest mało odporny na wodę. podczas zamoczenia potrafi się „zatrzeć”, ale przeczyszczenie i nasmarowanie zalatwia sprawę. Nie jest to problemem dużym, tym bardziej że tylko raz mi się to zdażyło przez 3 lata, a łowiłem już podczas sporych deszczów i nie raz w wodzie lądował. I nieprawdą jest, że ten kręcioł nadaje się dla początkujących wędkarzy, którzy chcą wydać nie duże pieniądze. Podkreślam, że łowię nim intensywnie zarówno duże szczupaki jak i łososie czy pstrągi. Nie zawiodłem się na nim.

  32. może ty nie zauważyłeś braków nawijania przy krawędzi szpuli ale ja widzę je na zdjęciu w teście tak więc wybacz kolego :> pozdrawiam

  33. Witam, kołowrotki dragona uważam za bardzo dobre mam dwa vipery od 7 lat i są takie same jak w dniu zakupu, nie ma w nich luzów a ze mna nie maja lekko, moze nie nawijają zyłki pięknie ale sa bardzo bardzo wytrzymale i polecam je każdemu, dragon viper to fajna i solidna seria „maszynek”

  34. Ja mam 3 lata kołowrotek Viper, łowię nim klenie, jazie i pstrągi. Działa u mnie bardzo dobrze, nie mam potrzeby rozbierania go i serwisowania. Uważam, że za te cenę jest bardzo dobry.

  35. Mam Dwa Recordy Sl200 i Sl300 Dragona, czarne, jeszcze bez oporowego łożyska. Nie łowię jakoś ekstremalnie intensywnie, ale z racji samego wieku tych kołowrotków (chyba jedne z pierwszych Dragona) i ich wówczas niewygórowanej ceny, powinny już dawać za wygraną… A one nic! chodzą jak przed dwudziestu laty! Płynna, cicha, maślana praca, fantastyczne nawijanie żyłki i plecionki zwłaszcza w mniejszym modelu, bardzo długi i precyzyjny hamulec. Jedyny minus, to trochę luzu na korbce, ale tak już miały 🙂 i pękająca guma na pokrętle hamulca. Nie oddam ich na złom jeszcze dłuugo, a nawet chętnie kupiłbym używkę w dobrej cenie 🙂
    Pozdrawiam

  36. Hubal, a ja mam jeszcze na chodzie Vipera sprzed 12 laty, sprzedawano go wtedy z 3 zapasowymi szpulami. Używam go na dość lekko spin, wciąż na chodzie. Pozdrawiam

  37. miałem go dawno temu ale mój był czerwony nawet fajnybył jak na taki tani młynek

  38. Mimo wielu niekorzystnych opinii kupiłem ten kołowrotek w najmniejszym rozmiarze, do ultra lekkiego spinningu 1-7g i muszę powiedzieć, że po kilkudziesięciu godzinach użytkowania jestem z niego zadowolony. Bardzo ważną zaletą są dwie szpule zapasowe, w związku z czym mam na głównej plecionkę 0,08 a na zapasowych żyłki 0,12 i 0,16. Zapewnia mi to możliwość dostosowania się do warunków jakie natrafiam w łowisku i do ryb jakie zamierzam łowić, a zakres jest niewielki bo od wzdręgi po okonie, i rzadkie przyłowy klenika. Przy okazji kołowrotek wręcz idealnie wyważa wędzisko. Do takiego zestawu i przy takich założeniach kołowrotek spełnia swoje zadanie w 100%%.
    Trudno wymagać od sprzętu w cenie dwóch woblerów, żeby łowić na niego bolenie i trocie, nawet w jego największym rozmiarze, więc utyskiwanie na słabą jakość, jeśli nastawia się na medalowe szczupaki jest zwykłym malkontenctwem.
    Zaletą jest 5-letnia gwarancja, jeśli po dwóch-trzech sezonach coś zacznie szwankować, to problem DRAGON-a, a jeśli wytrzyma 5 lat, to i tak już go wymienię na nowszą konstrukcję.

  39. hello,
    I use this since last weekend, during that time it done job 100 proc good. Verry good and sensitive front brakes, made my fishing day excellent.

  40. mam model 840i używam 3 lata do feedera i jak narazie kręci bez zarzutu.jak za tą kasę jest ok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *