Okuma One Rod Spin 198 cm 7-20 g

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Pogoda w naszym kraju nie rozpieszcza wędkarzy - jak nie upalne, palące słońce, to ogromnej siły deszcze. Mimo to, znaczna część z nas myśli już o jesiennych połowach drapieżników. Analizujemy, czy jesteśmy odpowiednio przygotowani na ten czas wędkarskiego sezonu. Aby wyjść Wam naprzeciw, tym razem przetestowaliśmy dość ciekawą wędkę sandaczową marki Okuma. Zapraszamy do lektury!

Charakterystyka ogólna
Wędka sandaczową powinna posiadać kilka charakterystycznych cech. Najważniejszą z nich jest czułość, a następnie moc, ugięcie i długość. Testowana Okuma One Rod Spin to kij o długości 198 cm, i jest to jedyna długość, jaką posiadają wędki z tej serii. Ciężar wyrzutu testowanego modelu to 7-20 g, do wyboru pozostają jeszcze 10-30 g i 15-45 g. One Rod to wędki jednoczęściowe, które coraz częściej i śmielej wybierane są przez rodzimych wędkarzy. Jest to dobry prognostyk. Naszym zdaniem nie ma co się bać takich rozwiązań - czym mniej połączeń w kiju, tym lepiej. Zapewnia to mniejsze prawdopodobieństwo uszkodzenia blanku, i trochę większą wytrzymałość. One Rod charakteryzuje się niską wagą - około 85 g. Przekłada się to na wielogodzinne łowienie bez zmęczenia ręki.

 IMG 1733

 IMG 1733

 IMG 1736

 

Jakość wykonania
Totalnie nowoczesny i minimalistyczny wygląd. Brak korka lub innego tworzywa w dolniku. Nam osobiście takie rozwiązanie się nie podoba, ale z drugiej strony otrzymaliśmy ultra lekką wędkę.
To, co nam się niezwykle spodobało, to bardzo eleganckie wykończenie. Połączenie czerni blanku i komponentów ze złotymi napisami, oraz srebrnymi przelotkami i omotkami, rzucają nas na kolana. Wiem, wiem - zaraz znajdą się osoby, które stwierdzą, że przesadzamy, ale takie są nasze odczucia. Trzeba przyznać producentowi, że w tym elemencie jest to najwyższa półka. Naszym zdaniem śmiało jakość wykonania może konkurować z japońskimi rozwiązaniami, które czasem są aż przekombinowane.
Jakość użytych komponentów nie odbiega od reszty. Nie może zabraknąć markowych rozwiązań. Uchwyt kołowrotka to dzielone mocowanie FUJI New Ultra Light, przelotki FUJI New KR Concept, oraz drobiazg w postaci mocowania przynęty - również od FUJI.

IMG 1763

IMG 1776

IMG 1778

IMG 1780

IMG 1859

 IMG 1860

 IMG 1862

 IMG 1867

 

 

Przeznaczenie
Jak to przystało na rasową wędkę sandaczową, służy ona do łowienia z łódki. Długość 198 cm nie pozwala nam na zbyt wiele. Oczywiście nie jest tak, że absolutnie z taką wędka nie możemy udać się na łowienie z brzegu, ale jeśli mamy utrudniony dostęp do wody, to nie oczekujmy zbyt wiele. Ułatwieniem mogą być pomosty, umocnienia brzegu - myślę, że wiecie, o co chodzi.
One Rods dostępny jest w dwóch wersjach - pod zwykły kołowrotek ze stałą szpulą, jak również pod multiplikator. My mieliśmy okazję testować ten pierwszy, i najlepiej sprawdzał się on oczywiście przy łowieniu na gumę lub czeburaszkę z mandulami lub muchami do spinningu. Bardzo ciekawi jesteśmy, jak wygląda sprawa z castingiem, a także, jak ta wędka sprawdziłaby się przy verticalu. Jeśli ktoś z Was testował ją w takim łowieniu, koniecznie opiszcie nam w komentarzu swoje wrażenia!

 IMG 1868

IMG 1850

 

Cena
Wędkę można już kupić za około 550 zł. Mówimy już, bo widzieliśmy też ceny sięgające nawet 700 zł. Ciężko jest nam określić, skąd wynika różnica. Cena jak za taką jakość wykonania, użyte komponenty i pracę nie jest duża. Można nawet stwierdzić, że jest stosunkowo niska.

 

W akcji
Wędka testowana była głównie przy łowieniu sandaczy na gumy. W ruch poszły główki jigowe od 5 do nawet 40 g. Dlaczego tak, jeśli wędka opisana jest do 20 g? Już śpieszę z odpowiedzią. Kij zaczyna pracować i pozwala wyczuć przynętę od około 7 g + przynęta. Rzuty są celne, i osiągają zadowalające odległości. Przy około 25 g + przynęta wędka zaczyna się kończyć, lub inaczej - można zakładać cięższe główki, ale operowanie wędziskiem staje się bardzo niewygodne. W naszym odczuciu, One Rod 7-20 g śmiało obsługiwałby i ciężkie przynęty, ale problem leży w dolniku - jest on tak lekki i tak skonstruowany, że po przekroczeniu ciężaru 25 g całość leci do przodu. Podbijanie staje się uciążliwe mimo tego, że blank daje radę. Bardzo zastanawia nas, czy w modelu mocniejszym (15-45 g), zastosowano dokładnie ten sam blank, czy przypadkiem nie został dociążony tylko dolnik. Pierwszy raz z czymś takim się spotkaliśmy.
Proszę, nie odbierajcie jednak tego jako wadę - wędka jest dobrze opisana, a ciężar 7-20 g wynikający z opisu jest właściwy. To, co zrobiliśmy, było swego rodzaju eksperymentem. Łowiąc np. główką 30 g, wystarczyło złapać wędkę wyżej, ponad uchwyt kołowrotka, i dało się w ten sposób łowić.
Sama akcja wędki jest widoczna na zdjęciach. Bardzo szybki kij o akcji szczytowej, pracujący w ¾ długości. Niezwykle czuły, świetny do finezyjnego łowienia sandaczy i okoni.
Odbiegając od pracy samej wędki, chcielibyśmy wspomnieć o klipsie do mocowania przynęt. Trochę nie rozumiemy, dlaczego zostało to rozwiązane w ten sposób. Tego typu kilpsy można dokupić sobie samemu, w wędkach seryjnych powinien być na stałe zamontowany “haczyk”. Dlaczego o tym wspominamy? A to dlatego, że bardzo łatwo jest go zgubić. Montowany jest on za pomocą gumki, która pęka, lub po prostu puszcza. Klips podczas wędkowania odpada, i mamy problem.

IMG 1782

IMG 1846

 IMG 1853

 IMG 1874

 IMG 1872

IMG 1875

IMG 1903

 

Ogólne wrażenia
Ciekawe rozwiązanie do łowienia drapieżników, w szczególności ryb łowionych z opadu. Szczególnie polecamy go na sandacze i okonie, przy zastosowaniu główek jigowych i kogutów. Idealne rozwiązanie na łódkę, zwłascza, jeśli ktoś nie lubi długich wędek. Okuma One Rod Spin 7-20 g będzie dobrym uzupełnieniem jesiennego zestawu.

 IMG 1917

 IMG 1856

 IMG 1867

 

 

 

 Zalety:
- wzornictwo
- zastosowanie

Wady:
- klips do przynęt, który łatwo odpada

w Wędki

Skomentuj

Komentarze

  • Brak komentarzy