Mikado Flying Fishunter

Już na dniach rozpoczęcie sezonu szczupakowego. Domyślamy się, że podobnie jak my wszyscy w redakcji, skrupulatnie przeglądacie jeszcze swój tegoroczny arsenał przynęt, zastanawiając się, którym z nich w tym roku bardziej zaufać. Woblery? Wahadłówki? A może przynęty gumowe? Tym testem postaramy się pomóc wam trochę w trudnym wyborze.

 

Charakterystyka ogólna

Przeogromny wybór wabików, jaki oferuje współczesny rynek wędkarski niejako zmusza producentów do poszukiwania coraz to nowszych rozwiązań. Przynęta ma zainteresować w pierwszej kolejności kupującego, nie zapominając oczywiście o ostatecznym przeznaczeniu. Mikado przedstawiło na ten sezon nowość – serię przynęt Flying Fishunter, czyli udoskonaloną wersję popularnego rippera. Ale po kolei…

03

Jakość i wykonanie

Fishuntery w klasycznej wersji są na rynku od kilku lat, i do dzisiaj cieszą się sporą popularnością. Zawsze cechowały się solidnością wykonania, i podobnie jest teraz. Wysoka jakość wykonania jest mocnym punktem testowanego modelu - widoczna jest we wszystkich aspektach, poczynając od samego materiału, który został tak dobrany, aby nie zaburzać pracy, poprzez brak nadlewek, aż po sam kształt przynęty. Testowany przez nas Fishunter ma wielkość 13 cm. Cała seria dostępna jest w kilku wersjach kolorystycznych. Barwy oczywiście zostały dobrane tak, aby każdy znalazł coś dla siebie. Wybierać można spośród barw naturalnych, takich jak perła, brąz czy motoroil, dostępne są również kolory bardzo agresywne. Oczywiście w ofercie znajdują się też wersje z zatopionym brokatem i tzw. pieprzem.

08

09

025

026

027

Co jednak odróżnia testowanego Flying Fishuntera od jego poprzedników? Otóż zauważalnym akcentem jest niewielki otwór w gumowym materiale, tuż przy końcu korpusu przynęty. Służy on do wprowadzenia kolejnego wabika, tym razem tzw. „skrzydeł”, stworzonych specjalnie po to, aby tworzyć jedną całość z Flying Fishunterem. Omawiane „skrzydła” to nic innego jak połączenie dwóch niewielkich korpusów klasycznego twistera, jednakże posiadających sporej wielkości ogonki. W zamyśle twórców przynęty, tak uzbrojony Flying Fishunter ma zwiększać swoją atrakcyjność dla drapieżników, a do tego wywoływać silniejszą falę hydroakustyczną. Zwracamy uwagę na fakt, że omawiane skrzydła twisterów pokryte są dodatkowo atraktorem krewetkowym. Dostępnych jest sporo wersji kolorystycznych skrzydełek, zaś wędkarz nad wodą może tworzyć dowolne wariacje kolorystyczne. Skrzydła dostępne są w rozmiarach 50 mm oraz 71 mm. Każda z tych wielkości dedykowana jest do odpowiedniego modelu Flying Fishuntera.
W zależności od rozmiaru, przynęty pakowane są w blister zbiorczy po 7 sztuk (wersje 10,5 cm) lub po 3 sztuki (wersje 13 cm).Taki sposób konfekcjonowania przynęt stał się w ostatnim czasie bardzo modny i coraz więcej producentów z niego korzysta. Jest to dosyć wygodne rozwiązanie, gdyż guma nie gnie się i nie niszczy podczas przechowywania i transportu.

010

011

012

013

028

029

030

032

033

Przeznaczenie

Flying Fishunter to przynęta przeznaczona do połowu większości słodkowodnych drapieżników, a takie nas przecież najbardziej interesują. W naszej ocenie jest to wabik stworzony wprost pod połów szczupaków, nie pogardzi nim również sum czy sandacz. Dzięki dodatkowej, falującej dekoracji w postaci twisterów przynęta staje się podwodnym szybowcem do powolnego opadu.

021

Cena

Zestaw przynęt którymi dysponowaliśmy, czyli wabiki w wielkości 13 cm to wydatek 15 zł za opakowanie (mieszczące 3 sztuki). Tyle samo kosztuje jednak zestaw 5 gum. Niestety do tego doliczyć jeszcze trzeba zakup tzw. skrzydeł, których cena wynosi 7,50 zł (za opakowanie 3 lub 5 sztuk, w zależności od rozmiaru). Podsumowując – jednostkowy wydatek w przypadku pełnego uzbrojenia 13 cm Flying Fishuntera wynosi 7,5 zł. Mniejszy model 10,5 cm w przypadku pełnego uzbrojenia to koszt 5,5 zł. Cena nie jest zbyt niska, choć w tymże wypadku należy mieć na uwadze tzw. efekt nowości. Z dostępnością też nie ma szału, choć to zapewne chwilowe.

018

W akcji

Początkowo przy pierwotnych oględzinach nasuwało się nam wiele pytań. Czy przynęta będzie dobrze pracowała w wodzie, czy będzie „lotna”, czy da się upchnąć stosunkowo spore „skrzydła” w niewielkiej wielkości otwór. Ale zacznijmy po kolei…
Tego rodzaju rozwiązania mają tę zaletę, że mogą być stosowane oddzielnie. Jeżeli nie chcemy łowić na tzw. tandem, to wykorzystujemy wszystko osobno. Wydawać by się mogło, że ze skrzydeł twisterowych nic się zrobić nie da, bo są ze sobą połączone. Otóż da się.
Początkowe obawy, że nie będzie łatwo upchnąć skrzydła w otworze korpusu Fishuntera okazały się niepotrzebne. Materiał z którego wykonane są przynęty jest wystarczająco solidny i elastyczny. Owszem, na początku pojawią się drobne trudności z włożeniem elastycznej części, ale chwilę później nie będziecie mieli z tym problemów. My zginaliśmy skrzydła w połowie i wciskaliśmy w otwór. Kolejna wątpliwość to taka, czy to będzie się trzymało na swoim miejscu…. Otóż będzie. Ani razu nie zdarzyło się podczas łowienia, że skrzydła wypadły. Ich korpus jest tak skonstruowany, że część która ma znajdować się w otworze Fishuntera jest dużo węższa, i skrzydła kontrują się o korpus rippera. Wyjąć je można oczywiście w każdej chwili, mocno przeciągając w którąś ze stron. Robiliśmy wymachy na różne sposoby, z różną siłą. Zawsze pozostawały na swoim miejscu.

02

04

05

06

07

Lotność przynęty w naszej ocenie uległa ograniczeniu, jednakże nie jest to nic nadzwyczajnego. Ot, przynęta stawia w powietrzu większy opór. Natomiast w wodzie wpływa na tempo opadu. Flying Fishunter opada wolniej, zaś skrzydełka pięknie falują i wabią drapieżniki. Trochę przypomina to gumowe wabiki imitujące żaby. Przy jednostajnym zwijaniu, Fishunter pracuje tradycyjnie, tzn. delikatnie wychyla się na boki, ogonek fajnie zamiata, a końcówki twisterów wykonują swoją pracę wzorowo. Ich długość w wodzie odpowiada długości ogona Fishuntera. Ryba nie będzie miała raczej możliwości ich podgryzania bez pochwycenia ogona Fishuntera.
Wariacje kolorystyczne jakie można stosować nad wodą, to kolejne ciekawe rozwiązanie. Są dni, że ryby interesują się tylko danym kolorem, na inny zaś średnio reagują bo coś im nie odpowiada. A my możemy zastosować obydwa kolory jednocześnie. Wściekły pomarańcz z motoroilem ? Czemu nie? Motoroil z niebieskim? A kto nam zabroni? :)
W naszej ocenie, Flying Fishunter bardzo fajnie pracuje uzbrojony w lekkie główki. Sprawdzi się w zarośniętych łowiskach.

014

015

016

017

034

019

020

Pamiętajcie, aby dobierać hak główek w taki sposób, aby nie sięgał do miejsca, gdzie skrzydła wchodzą w korpus Fishuntera. Nie jest potrzebne „przyłapywanie” hakiem skrzydeł, gdyż i tak nie wylecą z otworu w korpusie. W ten sposób będziemy mieli zawsze możliwość szybkiej zmiany koloru skrzydełek bez odczepiania i przezbrajania zestawu.
Co jeszcze zaobserwowaliśmy podczas użytkowania Flying Fishunterów? Otóż czasami zdarza się, że ogonek twistera potrafi „przykleić” się do korpusu rippera lub zawinąć za hak. Nie zawsze podszarpywanie przynętą w takim wypadku pomoże. Trzeba to skorygować ręcznie. Największy model (13 cm) wymaga zbrojenia w główki o długich hakach, lub z zastosowaniem tzw. dozbrojki. W naszej ocenie to drugie rozwiązanie jest dużo lepsze.

022

023

024

036

037

038

039

Ogólne wrażenie

Nowość Mikado w postaci Flying Fishuntera to bez wątpienia ciekawa propozycja na rynku. Przynęta jest solidnie wykonana, dobrze zapakowana. Pracuje ciekawie, rozwiązanie w postaci połączenia pracy rippera i ogonków twistera może zaowocować efektami na niejednym, przełowionym łowisku. Cena nabycia nie jest zbyt niska jednakże uważamy, że warto się pokusić o zakup i sprawdzić, jak zestaw będzie się sprawował na waszych wodach. Przyznajemy Flying Fishunterowi nagrodę „Wybór redakcji”, bo może naprawdę sporo zdziałać na niejednym łowisku.

035



Zalety:
- wykonanie
- bogata kolorystyka
- atrakcyjna praca
- możliwość zastosowania wielu wariacji kolorystycznych
- łatwość montażu

Wady:
- spora cena zakupu

Skomentuj

Komentarze

  • Brak komentarzy