Shimano STELLA 2500 FW

Firma Shimano posiada w swojej ofercie kołowrotki dostępne dla szerokiej rzeszy wędkarzy. Mówimy tu zarówno o amatorach różnych metod łowienia oraz o wędkarzach których wyróżnia zasobność portfela, gdyż w ofercie znajdziemy sprzęt z niskiej półki cenowej oraz ten z najwyższej - który przez wielu uznawany jest za nr 1 na świecie - sprzęt z którego firma Shimano jest dumna. Tym razem postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej kołowrotkowi Shimano STELLA który jest postrzegany jako perfekcyjny.

 

Charakterystyka ogólna

Seria Stella jak i stosunkowo nowa seria Vanquish uznawane są przez wielu krytyków jako wzór do naśladowania dla wszystkich firm produkujących kołowrotki wędkarskie. Seria STELLA istnieje na rynku od połowy lat 90 i do dziś przeszła swoistą ewolucję. Nie zmieniło się tylko jedno, mianowicie zapał i starania firmy Shimano aby stworzyć sprzęt idealny, najlepszy, pozbawiony wad.. Możemy śmiało określić serię STELLA mianem kultowej. Przez nasze ręce przewinęło się kilka sztuk kołowrotów w różnych rozmiarach i rocznikach. Tym razem postanowiliśmy opisać model który został wyprodukowany w 2002 r., a który jest nadal masowo poszukiwany i ciągle dostępny na rynku kołowrotków używanych. Mowa o kołowrotku Shimano Stella 2500FW.

Shimano Stella 2500FW

Jakość i wykonanie

Kołowrotek STELLA 2500FW jak i wszystkie pozostałe modele z tej serii oprócz wysokiej ceny wyróżnia świetne wykonanie i atrakcyjny design. Komponenty dobrane są bardzo starannie, a jakość wykonania i spasowania poszczególnych części stoi na najwyższym poziomie. Model 2500FW jest wielkościowo podobny do modelu 2500FA serii Twin Power. Występujące różnice można już szybko wyczuć w wadze kołowrotka. STELLA 2500FW jest niesamowicie lekka, a to za sprawą chociażby korpusu, który nie jest wykonany ze stopu metalu. Waga kołowrotka to tylko 200g.


Shimano Stella 2500FW

Szpulka wykonana jest ze stopu aluminium. Rant szpuli ma zmniejszać tarcia linki podczas wyrzutu. Niestety ale producent nie dorzuca w zestawie szpuli zapasowej. Stopy metali z jakich jest zbudowana przekładnia STELLA są najwyższej jakości. Mechanizmy są bardzo mocne i odporne na ścieranie. Kilka słów należy także wspomnieć na temat łożysk. Kołowrotek STELLA 2500FW posiada aż 14 łożysk ! Nie sposób opisać gdzie dokładnie znajdują się w/w łożyska, choć bardziej zainteresowanych odsyłamy do schematu budowy kołowrotka. Warto dodać ze w małej rolce prowadzącej żyłkę znajdują się aż dwa łożyska. Oczywiście wszystkie łożyska zastosowane w budowie kołowrotka są najwyższej jakości. Rączka kołowrotka jest składana za pomocą wciskanego klipsa. Jest to newralgiczny punkt w każdym kołowrotku. Jednak w przypadku STELLI w miejscu składania rączki nie powstają niepożądane luzy, które wywołają obawę wędkarza o trwałość tego ważnego elementu. Wszystkie kołowrotki z serii Stella są produkowane w Japonii.

Szpula wykonana ze stopu aluminium


Klips zwalniający blokadę szybkiego składania rączki


Rączka po zwolnieniu blokady





Charakterystyczne dla serii Stella są złote akcenty na elementach kołowrotka


Łożyskowana rolka prowadząca linkę doskonale trzyma ją na swoim miejscu



Na rączce znajduje się mikroport, przez który można wprowadzać środek smarujący do łożysk

Przeznaczenie

Rozmiar kołowrotka 2500 sugeruje, że kołowrotek jest przeznaczony do średnio lekkiego spinningu czyli do łowienia okoni, jazi, kleni, pstrągów oraz średniej wielkości szczupaków, sandaczy. Kołowrotek przeszedł intensywną eksploatację na górskich rzeczkach, a także na dużych, nizinnych rzekach jak Wisła oraz Odra. Trwałość użytych do produkcji materiałów z powodzeniem wytrzyma także łowienie na cięższe przynęty, lecz do takiej eksploatacji zalecamy używanie większych modeli (chociażby w rozmiarze 4000).

W akcji

STELLA używana była przez nas do średnio - lekkiego spinningu. Łowiliśmy na nią wiślane jazie i klenie a także odrzańskie okonie i szczupaki. A jakie wrażenia? Otóż kołowrotek jest niesamowicie lekki. W parze chociażby z ultra lekkim wędziskiem daje niesamowite poczucie komfortu. Wielogodzinne łowienie nie powoduje żadnego zmęczenia, a wręcz wywołuje uśmiech na twarzy wędkarza i pełne zadowolenie. Kabłąk zbija się lekko. Dodatkowo zastosowany przez Shimano system blokady kabłąka powoduje, że nie mamy obawy o to, że zamknie się on podczas wyrzucania zestawu. Podczas otwierania kabłąka słychać charakterystyczne „cyknięcie”. Jeżeli chodzi o nawijanie żyłki czy plecionki, to STELLA robi to perfekcyjnie. Testowany przez nas model posiada także system spowolnionego posuwu szpuli tzw. super slow oscillating system, który powoduje że zwoje żyłki/plecionki nie są układane na krzyż tylko są ułożone obok siebie. Oprócz wydłużenia rzutów przynęty ma on za zadanie zminimalizować ryzyko plątania się linki. Po wielu sezonach wędkowania uznajemy, że patent się sprawdza. Nie wykluczyło to powstawania brody całkowicie lecz ograniczyło do minimum.
Teraz kilka słów na temat pracy samego kołowrotka. Kto po raz pierwszy pokręci STELLĄ, będzie zachwycony. Praca kołowrotka jest perfekcyjna pod każdym względem. Nie czuć żadnego stukania, obijania… nie czuć w ogóle przekładni. Idealna „maślana” praca. Jest to zasługą idealnego spasowania przekładni, jakości materiałów, oraz wysokiej klasy łożysk, którymi kołowrotek jest wręcz naszpikowany. Podczas łowienia nasza uwaga skupiona jest na pracy przynęty a nie na pracy mechanizmów kołowrotka. Praca STELLI 2500 FW stoi na najwyższym poziomie i uzyskuje od nas ocenę 10 !




Jakość układania linki - wzór do naśladowania


Teraz kilka słów na temat hamulca. Jest on bardzo precyzyjny i na pewno żaden wędkarz nie będzie miał problemów z ustawieniem go odpowiednio do warunków panujących na łowisku. Linkę oddaje płynnie, bez przeskoków. Mikroregulacia ułatwia łowienia z zastosowaniem bardzo cienkich żyłek. Rączka kołowrotka składa się szybko i bezproblemowo a to dzięki zastosowaniu mechanizmu szybkiego składania. Wystarczy wcisnąć mechanizm na rączce i już kołowrotek jest gotowy do eksploatacji. Jak wspomnieliśmy wcześniej, częste składanie i rozkładanie nie powoduje powstawania niepożądanych luzów.
Szpula pomimo iż w naszym kołowrotku jest płytka (matchowa), bez problemu pomieściła 125 m linki Berkley Nanofil w rozmiarze 0.12 mm. Dla porównania – pomieści 120 m żyłki o średnicy 0.18 mm. Szpulka nie posiada klipsa do zaczepienia końcówki nawiniętej linki i dla niektórych może to być uciążliwe. Shimano daje jednak w zestawie miękką opaskę, która zakłada się na szpulę.
Kołowrotek wg producenta powinien być wodoszczelny. Nie zanurzaliśmy go w wodzie lecz podczas letnich jak i jesiennych rzęsistych opadów, deszcz nie wpłynął w żaden sposób na jego pracę. Producent deklaruje, że chwilowe całkowite zanurzenie kołowrotka nie spowoduje przedostania się wody do wnętrza kołowrotka. Dodatkowo przed niepożądaną wilgocią zabezpieczony został hamulec kołowrotka. Producent na pokrętle umieścił gumową podkładkę. 





Gumowa podkładka pod pokrętłem hamulca ma eliminować przedostawanie się wilgoci do wnętrza kołowrotka







Cena

Kołowrotki Shimano STELLA kosztują od 2300 zł – 3000 zł w zależności od modelu i rozmiaru. Jest to spory wydatek jeżeli chodzi o sprzęt wędkarski, z drugiej zaś strony otrzymujemy produkt dopracowany pod każdym względem, wykonany z najwyższej jakości i trwałości materiałów o przepięknej wręcz pracy. Używane kołowrotki w starszych rocznikach można nabyć już od 1000 zł.



Ogólne wrażenie

Shimano Stella 2500FW to kołowrotek, który polecamy każdemu zapalonemu wędkarzowi. Swoją jakością i trwałością będzie służył przez wiele długich lat. Shimano STELLA 2500 FW jest to sprzęt najwyższej jakości o bardzo dobrych parametrach i niesamowitej „maślanej” pracy, dzięki której wędkowanie staje się jeszcze przyjemniejsze. Dla wielu będzie niedostępny bo sporo kosztuje, choć cena ma odwzorowanie w jakości, wytrzymałości oraz kulturze pracy.



Zalety 

Wady 

- trwałość,
- wytrzymałość,
- kultura pracy,
- jakość układania linki,
                                       

- brak szpuli zapasowej w zestawie,

- cena zapasowej szpuli
- wysoka cena zakupu,

Skomentuj

Biorą udział w konwersacji

Komentarze

  • janusz

    Tak szczerze mówiąc to ten młynek szału nie robi. W porównaniu z TP 11 wypada bardzo słabo.

    0
  • Michał

    Maras jest najlepszym ekspertem od kołowrotkow. Ludzie słuchajmy tylko jego inni się nie znają! internetowy trol aż mi go żal

    0
  • Jedi

    Do Maras: Ty mnie śmieszysz swoim podejściem do sprawy. Nie rozumiesz punktacji. Jeżeli kołowrotek za 100 zł ma taką samą ocenę niż taki za 1.500 zł to znaczy, że oba stoją mocno w swojej kategorii cenowej i w swoim segmencie. To jest takie proste a do ciebie nie dociera.<br /><br />I jeszcze jedno... zaproponuj strone gdzie prowadzone są testy wędkarskie. Zapewne jesteś jednym z przedstawicieli tejże strony lub jakiejś firmy która czuje się w jakiś sposób urażona testami tutaj publikowanymi.

    0
  • Maras

    Nie widzę obiektywności w tych testach. wypisujesz bzdury i slogany rodem przepisane z katalogu producenta. Śmieszny jesteś dając Stelli 9 pkt za wykonanie tak jak kręciołom za 100~200zł. Gościu ogarnij się bo ta strona nie ma wiarygodności, a ty jesteś kolejnym klakierem wypisującym bzdury na użytek sprzedawców a nie wędkarzy.

    0
  • tomek

    Cześć. Postaram się o względnie obiektywną opinię Stelli. Mam ich kilka, od kilku lat i kilka dużych ryb na nie wyjąłem. A więc w miarę możliwości mogę cokolwiek o nich powiedzieć. Za nim o tym, to chciałbym odnieść się do paru wpisów. Mianowicie szanuję opinię wszystkich, którzy uważają, że tańsze kołowrotki są ok i że są z nich zadowoleni. Natomiast nie zgadzam się z opinią że posiadacze najdroższych modeli to gadżeciarze. Prosta sprawa, stać mnie na taki sprzęt i sobie go kupuję, nic więcej. Nie zgadzam się też z bezkrytycznym przyjmowaniem opinii znanych redaktorów jako wyroczni. Gdyby wam płacono w pracy za to że łowicie ryby, to łowilibyście nie mniej niż oni i nie mniejsze. Ponadto, jak przez tydzień rozpadną się im 2 lub 3 kołowrotki, to sponsorzy zapewniają im następnych 20 do wyboru i koloru. A zdjęcie w gazecie z sumem i kołowrotkiem C złowionym przez redaktora, to najlepsza reklama kołowrotka C- czyż nie?<br />Do rzeczy. Mam 2x Stellę 20 000, 1x 10000, 1 x 6000 i 1x 5000 (wszystkie z serii FA). Modele 20 000 i 10 000 to kołowrotki do gruntowego/żywcowego połowu sumów na Ebro. 20 0000 ma idealną pojemność szpuli (ok. 300m Power Pro 70kg). 10 000 ma szpulę zbyt płytką z bezsensownie zaokrąglonym dolnym rantem. Obie wielkości różnią się przełożeniem - 10000 jest szybsze niż 20 000. Wielkość 6000 jest zbyt ciężka do spiningu, a szpula 6000 jest zbyt płytka w stosunku do mocy kołowrotka (w związku z tym dokupiłem szpulę modelu 8000). Model 6000 nie ma rozsądnego zastosowania (może być dobry do ciężkiego trolingu sumowego lub do żywcówki sumowej z łódki. Jednak tylko na łowiskach z małą ilością sumów powyżej 50kg). Model 5000 to duży (i ciężki) kołowrotek spiningowy - raczej na szczupale i trocie niż do tak popularnego w Polsce paproszka. Wszystkie Stelle cechuje jedna zasadnicza wada. Jest nią bardzo slaby mechanizm posuwu szpuli. W najlepszym wypadku będziecie się denerwować "podskakującą" pracą przy najniższym położeniu szpuli, w najgorszym - kołowrotek się rozpadnie. Pierwszy sum o długości 1,8m ( a więc mniejszy średniaczek z Ebro) zniszczył doszczętnie model 20000. (Wszystkie kołowrotki kupiłem zagranicą i Niemcy uszkodzony kołowrotek wymienili mi na nowy, obawiam się jednak, ze w Polsce byłoby to niemożliwe). Taki stan rzeczy, to raczej antyreklama dla topowego modelu Shimano, ale mechanizm posuwu szpuli to bezspornie pięta achillesowa wszystkich Stelli. Jakie są mocne strony tego kołowrotka? Jest jedna, która kładzie konkurencję na łopatki. Jest nią hamulec. Wszyscy, którzy regularnie łowią duże ryby zgodzą się ze mną, ze hamulec jest najważniejszym elementem kołowrotka. Nie luzy, spasowanie, łożyska, przekładnie - tylko hamulec. (Zwija się linkę "wypompowaną" a nie wciąga rybę korbą) Jeśli nie możesz zatrzymać hamulcem dużej ryby, to oczywiście nie obejrzysz jej nawet ogona. Hamulec stelli jest perfekcyjny, karbonowe tarcze leżą na stalowych podkładkach, nie zapiekają się, nie grzeją, mają stała siłę hamowania. (Dodam na marginesie, że mam też Daiwę Catalinę (siostrzany model Saltigi) z mniejszą ilością łożysk i brunatnym lakierem na korpusie. Z przerażeniem odkryłem, że wacikowe - karbonowe podkładki leżą w niej na aluminiowych tarczach jak w modelach Certate(!) Rozmawiałem kiedyś z pracownikiem Fisherma's Partner pod Karlsruhe. Na głos mojego niezadowolenia z jakości Stelli - jak ją wtedy nazywałem Shitmano - opowiedział mi zabawną historię. Otóż z jego doświadczeń wynika, ze Stella rożni się do Saltigi tym, ze ta druga rozpada się mniej więcej po 7-8 tarponie, a Stellą zanim się rozpadnie da się wyholować jeszcze kilka następnych. Jeszcze dwa zdania na temat wielkości 6000. Nie widzę zastosowania dla tego kołowrotka w Polsce. Teoretycznie można byłoby nim lowić dorsze. Ale są 2 rzeczy, które na to raczej nie pozwalają: 1. w Bałtyku nie ma już dorszy (są co najwyżej bolki) i 2. słona woda wymusza czyszczenie i smarowanie kołowrotka (a kto to miałby w Polsce zrobić?) W rezultacie dolewam załączony olej przez otwór w korpusie kołowrotka i jakoś się kręci. A, kołowrotki nie nadają się też na Wisłę z tego samego powodu co na morze, tylko, że w przypadku Wisły problemem nie jest sól tylko piach. Oczywiście ktoś napisze, że równie dobrze łowi się sumy Pennem, lub Daiwą GS. Oczywiście, odpowiem - katuszką też. Co kupicie - wybór należy do was. Nie można zapominać, że wszystko ma wady i zalet, dobre i słabe strony i nie jest niezniszczalne. Droższy sprzęt nie złowi wam więcej ryb ale (przeważnie) umili wam łowienie i być może pozwoli wyholować 20 ryb grubo powyżej 2m i ze trzy razy więcej nieco mniejszych niż 2m. Pamiętajcie jednak, że inżynierowie głowią się także nad tym, aby mechanizm rozpadł się tuż po okresie gwarancyjnym. W przeciwnym razie firmy wyprodukowałyby niezniszczalne kołowrotki i później nie miałyby co sprzedawać. Wprowadzenie wadliwego rozwiązania pozwala im co roku sprzedać kolejną ilość kołowrotków i wędek. Dowód? Rozkręćcie Ambassadeura sprzed 15 lat i aktualnie wyprodukowanego - metal zamieniono teflonem i po wywijanymi (nie wiem po co) częściami.

    0
  • Michu

    Test ciekawy,ale rozbawił mnie tekst,że korpus nie jest wykonany ze stopu metalu i rant szpuli jest pozłocony,normalnie tekst miesiąca ;-).

    0
  • Maciej

    Rozumiem, że się przydają takie testy ale robić test kołowrotku, który już ma bardzo dobrze wyrobioną opinię i jest oceniany bardzo wysoko niemal wszędzie to przynajmniej w moim osobistym odczuciu troszkę nie na tym powinno polegać. Osobiście chętnie bym poczytał testy mniej dostępnych na naszym rynku wędek np. Shakespeara (od pamiętnych Ugly Sticków z serii Custom Graphite ponoć się sporo pogorszyło i warto by przetestować jakieś produkty z nowych serii).

    0
  • sebastian

    Mnie zaciekawiło tylko to że: "STELLA 2500FW jest niesamowicie lekka, a to za sprawą chociażby korpusu, który nie jest wykonany ze stopu metalu." to z czego jest z plastiku. Słyszałem że z metalu.<br />mam stellkę f zajefajna :)

    0
  • Color

    Trzeba pokazywać różne opcje. Bardzo dobrze, że jest też pokazany sprzęt z górnej półki. Niekiedy nie jest on wart tych pieniędzy i czasem warto jednak poczytać opinię innych zanim się kupi coś na co wyda się całą wypłatę. Test napisany jest fajne, opisane są walory użytkowe a nie przepisana broszurka. Dla mnie to jest dużo bardziej pomocne. Ja sam powoli odkładam na porządny kołowrotek i każda tego typu opinia jest dla mnie bardzo cenna. A co do niższej półki cenowej to fakt jest w tym przedziale sporo sprzętu na rynku. Pewnie nie sposób opisać wszystkiego, ale dobrze że w ogóle coś jest opisywane bo tak pozostało by nam tylko cieszyć oczy opisami producenta które wiemy że są robione dla potencjalnego klienta. Pozdrawiam wszystkich wędkarzy

    0
  • Maciej

    Test niby przeprowadzony fajnie. Tylko moim zdaniem przeprowadzanie testu sprzętu z tak wysokiej pułki cenowej i z takimi potężnymi ocenami jakie zbiera w sieci to troszeczkę strzał w kolano. Zaglądam na stronę fishing-test.pl dość często próbując doszukać się testów dla ludzi ze średnią zawartością portfela. Myślę, że jak ktoś kupuje kołowrotek za 2 czy 3 tysiące to będzie bardzo dobrze wiedział co chce kupić, a osoba do 200zł ma bardzo szeroki zakres różnych wariantów i tutaj jest problem.

    0
  • Łukasz

    kolego Tomaszu ja w swojej prywatnej kolekcji posiadamy twin powera , stradica oraz stelle. Nie porównuj pracy stelli do stradica. Nie chodzi tylko o luzy na koszu. Stella pracuje przepięknie a stradic tylko bardzo dobrze. Dlatego taka różnica w cenie między nimi. A co do zajechania kolowrotka... oczywiście że się da. szczególnie mniejszy model jak ten opisany 2500. Ale na pewno wytrzyma dużo więcej i dłużej niż stradic w tym rozmiarze i to już nie podlega dyskusji.

    0
  • Tomek

    Stella to idealny młynek dla snobów i osób, które chcą się pokazać w takim towarzystwie. Stell-ę też można zajechać, a to jak pracuje zależy od właściciela. Jeżeli dba się o kołowrotek to i Shiamno Malezia będzie pracował płynnie, a jak nie to i JDM się zakatuje. Owszem porównanie Stelli do Zaubera jest nie na miejscu, ale młynki na ponad 1000 też pracują pięknie. Ja łowię Biomasterem i Stradiciem już kilka lat i zero problemów. Nie mają też luzów na koszu i korbie. ale jak ktoś ma bardzo dużo pieniędzy to niech kupuje co chce.

    0
  • Jędrzej

    Ja nie oceniam Stelli, bo jej nie mam - pisze prawdę. Jednak rynek ma swoje prawa i nie trzeba wierzyć gazetom we wszystko, co tam piszą. Jedynie to chciałem powiedzieć. Jeśli we wcześniejszym poście wyraziłem się niejasno, to sorki.

    0
  • wzdrega

    Czyli Jędrzej widocznie się nie zgadza z tym ze stella to super kołowrotek. A dlaczego? Bo sam pewnie nie miał okazji na nią łowić i myśli że wszystko co piszą o tej serii to bzdura. Mylisz się kolego Jędrzeju. Shimano stella to rewelacyjne kołowrotki pod każdym względem a ich kultura pracy jest niesamowita. Po prostu masło.

    0
  • Jędrzej

    Z kołowrotkiem jest tak samo jak z samochodem i komputerem - w prasie pisze się to, za co zapłacono. Ta reguła obejmuje również prasę wędkarską, biznes to biznes.

    0
  • kriss

    Ja mam właśnie taki młynek, dokładnie ten model i wielkość. Wylicytowałem nowy poprzez ebay w Japonii i zapłaciłem 320euro. Po jednym sezonie użytkowania mogę stwierdzić że nie ma dla mnie lepszego. Dodać że w poprzednie trzy sezony dojechałem dwa shimano wyprodukowane w Malezii. Za każdy zapłaciłem około 500pln więc rachunek jest prosty. Ogólnie posiadam jeszcze stradica i twin powera, które też zostały wyprodukowane w Japonii. Stardic z malezjii szybko się rozklekotał a ten z Japonii jest w bardzo dobrej kondycji. Czasem warto poszperać w necie i zainwestować.

    0
  • Piotr

    Na Szymańskiego to się nie oglądajcie, bo on za sprzęt nie płaci - wszystko dostaje od dystrybutorów. Wtedy inaczej się podchodzi do zakupów...

    0
  • Piotr

    "Marek Szymański pisał, takie kołowrotki to strata pieniędzy" To ciekawe dlaczego teraz buja sie z Caldia za 1200 zeta? Stella to jeszcze nie jest ale...

    0
  • Adam

    Jarku o czym ty mówisz ??? Jaka dożywotnia gwarancja ??? Rok i to wszystko, niektóre sklepy dają dwa lata i finito :) Podobnie jest z Daiwą tylko to już jest Top Topów wyznaczający trendy i nowe technologie m.in. dla takich firm jak Shimano :) Modeli Daiwy w klasie Stelli znajdziesz już kilka a to co powyżej to już inna bajka. Tam też nie ma żadnych dożywotnich gwarancji bo nie ma takiej potrzeby :)

    0
  • leo

    co do tego że są to młynki dla gadżeciarzy to ja się z tym nie zgadzam. Ten kolowrotek to przepaść pomiędzy red arcem. Jedni kupują skode inni kupią porshe. myśliszzże nie odczują różnicy? i tym i tym da się jechać tak samo na oba się da łowić ryby. w Stelli chodzi o jakość komfort i wytrzymałość dlatego między nią a red arkiem jest przepaść. i nie dyskutujmy więcej o tym bo szkoda zasmiecac wątek bo jest to temat którynigdy ssię nie wyczerpie. Miałem okazję łowić Stella 4000 a na codzień łowie zauberem. Wrażenia? nieporównywalnie. Stella to inny sprzęt wręcz kosmiczny. Ma się wrażenie ze w środku jest niesamowite przełożenie przekładni bo lekkość z jaką się nią kręci jest nie do opisania. A o tym ze przekładni w ogóle nie czuć nawet nie wspomnę bo to standard w tej klasie sprzętu.

    0
  • Jarek

    Niedoczytałem ale ten młynek ma dożywotnią gwarancje, wiele kołowrotków shimano ma te same systemy jak stella, tylko stella jest wykonana z najwyzszych jakościowo materiałów co czyni ją nie do zdarcia i przez co ma dożywotnią gwarancje jak kałasznikof ;)

    0
  • Grzesiek

    Niewiem dla kogo to już są młynki, chyba dla gadżeciarzy .<br />Spro red arc za 400 zł i więcej nie potrzeba. Jak Marek Szymański pisał, takie kołowrotki to strata pieniędzy.

    0
  • tomasz

    fajny mlynek cena tez fajna

    0